Morze krwi: Prawda o rewolucji bolszewickiej. Dr Gregor


Prawda o rewolucji bolszewickiej.

Dr  Gregor.

Tłumaczenie: Ola Gordon

Wladimir Lenin [Uljanow]. Były złodziej funduszy z kasy partyjnej. Bolszewicki lider. Dyktator Związku Sowieckiego. Po zostaniu dyktatorem, wprowadził tzw. „nową politykę gospodarczą”, która przekazała Rosję międzynarodowemu kapitalizmowi. Zmarł w 1924 w wyniku syfilitycznego zmiękczenia mózgu.

Pierwsze wydanie w 1926

German Folk Publishing House,

Monachium, Niemcy, red. dr E Boepple

Obecne wyd. z 2011

Bamboo Delight Company,

Los Gatos, Kalifornia, USA

www.bamboo-delight.com

Lejba Trocki [Bronstein] Były sowiecki komisarz ds. wojny i marynarki wojennej. Wcześniej carski informant. Później agent żydowskich finansistów z Nowego Jorku. Obecnie dyrektor sowieckiego biura ds. zagranicznych koncesji biznesowych. Za jego rządów Rosję wręczono międzynarodowym finansistom. Jest właścicielem banku w Paryżu i posiadłości na Riwierze.

Lejba Trocki [Bronstein]. Były sowiecki komisarz ds. wojny i marynarki wojennej. Wcześniej carski informant. Później agent żydowskich finansistów z Nowego Jorku. Obecnie dyrektor sowieckiego biura ds. zagranicznych koncesji biznesowych. Za jego rządów Rosję wręczono międzynarodowym finansistom. Jest właścicielem banku w Paryżu i posiadłości na Riwierze.

W tej pracy (napisanej w 1926) dajemy podium rosyjskiemu profesorowi o nazwisku dr Gregor. Lojalny sługa ojczyzny, od dawna ściąga na siebie nienawiść wrogów Rosji, którzy teraz nią rządzą. Trzykrotnie skazany na śmierć, ale za każdym razem udało mu się jej uniknąć. Teraz mieszka w Niemczech po pobiciu aż do głuchoty przez czerwonych katów, swoją całą energię poświęcił walce z niszczycielami Europy. W wielu setkach przemówień otworzył oczy tysiącom ludzi, i chcemy mu podziękować przy tej okazji za herkulesowe wysiłki.

W jego misję edukacji publicznej włączyła się pewna Niemka, i teraz towarzyszy temu od dawna cierpiącemu bojownikowi w podróżach po Niemczech. W wielu sprawach polityki zagranicznej możemy się różnić od tego rosyjskiego patrioty, który przekazuje nam osobiste, z pierwszej ręki, relacje naocznego świadka. Ale dzisiaj wszystko to jest drugorzędne w tytanicznej światowej walce o wyzwolenie każdego narodu  spod zniewalających sił obecnej ery. I dlatego mamy nadzieję, że obserwacje dr Gregora zostaną wysłuchane przez jak najwięcej ludzi.

– Redakcja

Dziewięć lat okrucieństw

Minęło już 9 lat od rozpoczęcia systematycznej niewyobrażalnej zbrodni przeciwko ludzkości. Teraz w dziewiątym roku [1926], istnieje rząd, który nazywa się rządem robotników i chłopów – ale nigdy nie zasiadał w nim ani jeden prawdziwy robotnik czy chłop. Przez 9 lat stosowano tortury, w imię demokracji, jako oficjalne narzędzie państwa. I w imię socjalizmu zamordowano wiele milionów porządnych ludzi, uśmiercono głodem, albo wypędzono z domu i od ogni-ska do każdej odległej części świata.

W imię komunizmu owoce lat ciężkiej pracy prawdziwych robotników odebrano i przekazano osobom o złodziejskich rękach, kłamiących ustach i systemie nerwowym bez żadnego współczucia. Systematycznie wszystko co rozumiemy pod słowami sprawiedliwość, moralność, honor, religia i integralność narodowa zostało wdeptane w ziemię. Męty z podwórców więziennych wyniesiono na tarczach wojennych jako naszych nowych bohaterów.

W imię proletariatu naród rosyjski został zniewolony przez bezwstydnych cudzoziemców, jego mowę uciszono, a ich ciała wysłano – przy okrzykach Trzeciej Międzynarodówki – do masowych grobów. I kiedy pali się dom rosyjskiego narodu – jasno jak południowe słońce – jego sąsiadom wydaje się podobać spektakularny pożar, inni debatują o najlepszym podejściu do gaszenia go, a trzecia grupa cieszy się: „darmowe światło i ciepło”. Taka jest moralność i „kochaj bliźniego swego” współczesnego chrześcijaństwa.

Stare rosyjskie przysłowie mówi: „Nigdy nie ma więcej kłamstw niż przed wojną i po polo-waniu”. I w gruncie rzeczy wielka wojna (I wojna światowa) nigdy nie miała  prawdziwego rozejmu, nigdy się nie zakończyła. Nie toczy się już jak wcześniej działami i karabinami ma-szynowymi, a intrygami dyplomatycznymi, fałszowaniem prawdziwej opinii publicznej, szkalowaniem politycznym i innymi machinacjami. I polowanie na większą liczbę ludzkich czaszek – oczywiście dobre są tylko czaszki chrześcijańskie i aryjskie – trwa dalej, zorganizowane naukowo, kierowane przez „ekspertów”, i dokonywane zgodnie ze złowrogim ale ogromnym i systematycznym planem. I tym sposobem wielkie kłamstwo kwitnie dalej, w rzeczywistości w formie uwielbienia ojca kłamstwa [szatan, Biblia] przez te międzynarodowe szumowiny nazywające się bolszewikami.

Ale, jak wiedzieli Rzymianie, mundus vult decipi – świat chce być oszukiwany! Wierzy w sowieckie kłamstwa i bajki, a nawet uczestniczy w tej chorej komedii, wysyłając delegacje do-brze znanych osób, oczywiście lewaków, niezdolnych do rozumienia języka rosyjskiego i sympatycznych wobec realizacji celów Trzeciej Międzynarodówki! [Trzecia Międzynarodówka była trzecim wielkim spotkaniem zorganizowanym przez ultra-radykalnych Żydów i marksistów w 1919 w celu koordynacji wszelkich działań komunistów na świecie.] I ci za-graniczni goście jadą do sowieckiej Rosji by „badać” sytuację. Nasi wspaniali faceci gadają nie mając pojęcia znad horyzontu o tym jaka była Rosja przed bolszewikami – i jaka mogłaby się stać bez nich w międzyczasie! Oni nawet nie rozumieją rosyjskich przekleństw gdyby je usłyszeli. Ani nie są w stanie odróżnić „wiosek Potiomkina” od prawdziwych. [Potiomkin był rosyjskim ministrem, który budował całkowicie fałszywe, jak w filmach wioski pełne szczęśliwych, witających chłopów by robić korzystne wrażenie na carycy Katarzynie Wielkiej, gdy przetaczała się w swoim powozie.]

Natomiast nowi przyjaciele Związku Sowieckiego wykazują się wielką wiedzą i uznaniem dla naszego rosyjskiego kawioru i wódki.

Jaki jest pożytek z tego, że w imieniu proletariatu, obżarstwo jest teraz przestępstwem? Co tych delegatów naprawdę obchodzi to, że oni, niegdysiejsi krytycy starego carskiego mono-polu na sznaps (im więcej alkoholu tym więcej car zarabiał) teraz utworzyli proletariacki monopol alkoholowy, i jednocześnie wzywając do abstynencji sprawili, że jest to główne źródło dochodów sowieckiego budżetu?

W każdym razie kawior jest dobry, wódka pali jak ogień, i z przyćmionym mózgiem o demokratycznej dobrej woli człowiek jakoś nie zauważa rzek krwi, roztrzaskanych fragmentów mózgu i stukotu łańcuchów milionów niewolników. I w ten sposób międzynarodowa demokracja celebruje swoje obrzędy składania ofiar. Chrześcijański baranek jest zarzynany, Annasz i Kajfasz [żydowscy liderzy z sanhedrynu którzy skazali na śmierć Jezusa], dzisiaj reprezentujący stolicę międzynarodowej giełdy, są honorowymi gośćmi na uczcie.

Zbrodnia – jak była możliwa, jak jej dokonano

Fałszowanie historii. – Ręka Anglii w historii rosyjskiej rewolucji. – „Policjanci” Europy. – Mord milionów w sowieckiej Rosji. – 4.8 mln szaleńców. – Żydowscy mordercy Aleksandra II i Aleksandra III.

Naród [Rosjanie] może często zostać sprowadzony na manowce, i działając w terrorze, ale nigdy w złych zamiarach, kraj którego rolnicy mogliby wyżywić zbożem całą Europę, i które-go zasoby surowców mogłyby spełnić wszystkie potrzeby europejskich fabryk, kraj który, w dobrej wierze w czasie wojny, został zainfekowany przez agentów Entente [z Francji i Bry-tanii], został wtedy pozostawiony przez wszystkich jego lepszych aniołów, i dlatego wykrwawiał się bardziej niż każdy inny – ten wcześniejszy kraj po prostu już nie istnieje.

W jego miejsce mamy ogromną pustynię – jego inteligencja w 90% unicestwiona, jego klasa średnia uduszona, jego klasa pracująca uczyniona niewolnikami (jeszcze raz) – ale tym razem niewolnikami w należących do państwa fabrykach, którzy tylko za użycie słowa „strajk” mogą być postawieni pod ścianą! Jeśli chodzi o rolnika, teraz jest tylko zwierzęciem jucznym, wielbłądem na zrobionej przez sowiet Saharze, harującym niewątpliwie dla żydowskich wyzyskiwaczy i niemal bez zapłaty.

Dla niewtajemniczonego to musi być całkowicie niezrozumiałe, jak taka potężna Reich [imperium, czyli Imperialna Rosja] pozornie w jedną noc rewolucji mogła zostać podpalona we wszystkich czterech kątach i zniszczona – ku uciesze 1) demokracji, 2)proletariatu i 3) żydostwa po pierwsze jako obserwatorzy, i po drugie jako narzędzia tego trzeciego.

Ale to nie wydarzyło się  w ciągu jednej nocy. Wydarzenia z marca 1917 [obalenie cara przez klasę średnią Kerenskyego] i z listopada 1917 [pucz bolszewicki przeciwko rządowi Kerenskyego] były jedynym widocznym rezultatem lat cierpliwych, krecich podkopujących działań Międzynarodówki, dzieła które nie rozpoczęło się w zbrodniczych umysłach Marksa, Kautskyego i Engelsa, ale od wcześniejszego sojuszu żydostwa z wyższego stopnia światową masonerią.

Przyczyny tak wielkiego niedawnego zła nie należy szukać w pracy kretów wokół carskiego tronu w ostatnich dziesięcioleciach, wspieranych przez zagraniczne potęgi, ale w samym tronie, i w ostatnich 200 latach fałszowania rosyjskiej historii. Proponenci obu, caratu i ko-munizmu, powinni uścisnąć sobie dłonie bez wahania, kiedy będą smażeni i serwowani w piekle na tym samym talerzu ich ojcu, ojcu kłamstwa. Bo czysta brutalność, okrucieństwo i oszustwo, żadne nie zajmuje drugiego miejsca po innym. A więc to nie jest przypadek, że obecnie władcy w Moskwie, którzy brudzą pamięć o starych carach przy każdej okazji, wy-nieśli dwu z ich rzekomych wrogów na tarcze chwały, nie dziwi to, że Iwan Groźny, znany mistrz tortur, który osobiście zamordował własnego syna i dziedzica, również o imieniu Iwan, potem Piotra Wielkiego, który też osobiście torturował, a następnie zabił własnego syna, Aleksego.

Od niepamiętnych czasów Anglia zawsze stała za tymi cierpieniami. Żadnego rosyjskiego cara nie zamordowano bez ręki Anglii w spisku. Pierwszą ofiarą wtrącania się „królowej mórz” był car Piotr III, jak znamy księcia Holstein-Gottorpa z Niemiec, wnuka Piotra Wielkiego, który ze względu na brak bezpośredniego męskiego carskiego potomka otrzymał tron 5 stycznia 1762. Zaraz po przejęciu tronu pogodził się ze „starym Fritzem” [niemiecki pseudonim pruskiego geniusza wojskowego Fryderyka Wielkiego], i ogłosił zamiar zreformowania armii rosyjskiej podobnie do nowoczesnej pruskiej. Już samo to wystarczyło by wcisnąć guzik w Londynie i mord wydarzył się w Petersburgu.

Morderca który udusił swojego pana i cara długą tekstylną serwetką, był prawdziwym Rosjaninem, książę Orlow, i wysokiego stopnia masonem francuskiego rytu. Ten sam los spot-kał syna cara, Pawła I, dokładnie 39 lat później, i znowu w momencie kiedy wydawał rozkaz rządowy, który udaremniał plany Anglii. Pod koniec jesieni 1800 do Petersburga przybyła delegacja radżów z Indii by poprosić cara o pomoc przeciwko Anglii [wtedy kolonizowała całą ich tropikalną ojczyznę]. Car wydał rozkaz by 20.000 Kozaków pod dowództwem księcia Orlowa-Denisowa, maszerowało na nogach aż do Indii [co najmniej 4.500 km]. Oczywiście to był rozkaz szaleńca. Z dobrze znanym talentem Rosjan do gubienia się, tych 20.000 Kozaków zmarłoby bohatersko tylko usiłując tam dotrzeć.

Zinowiew-Radomyslsky (ur. Apfelbaum)

Zinowiew-Radomyslsky (ur. Apfelbaum)

Przewodniczący północnej komuny, szef szef wykonawczy Trzeciej Międzynarodówki. Jednego dnia rozstrzelał 300 zakładników. Właściciel kilku dużych posiadłości wokół Petersburga. Niesławny za złe traktowanie chłopów. Atakowany za złodziejskie czyny na dużą skalę, ale utrzymał się w roli „lidera robotników”. Pogardzany w całej Rosji za bycie playboyem.

Znowu wciśnięto guzik, i w dalekiej Rosji rosyjskie ręce zaczęły mordować rosyjskiego cara. W nagrodę spływały angielskie monety, a wraz z nimi carska korona – i teraz, jak poprzednio, wszyscy mordercy były prawdziwymi Rosjanami z pochodzenia [nie Żydami czy obcokrajowcami]: książę Jaszwil, Argamakow, i ostatni kochanek Katarzyny Wielkiej, hrabia Plato Tsubow, cała trójka oczywiście wysokiego stopnia masoni. Dla ich bezpieczeństwa, mały angielski okręt stał u ujścia Newy [koło Petersburga] by wyrwać ich od sprawiedliwości gdyby ich plan się nie powiódł. Ale ryzyko się opłaciło.

Tak więc w marcu 1801 car został uduszony jak jego ojciec. Marzec – mistycznie nieszczęśliwy miesiąc dla rosyjskiej monarchii. Paweł I – uduszony w marcu 1801, Aleksander II – wysadzony w powietrze w marcu 1881, i Mikołaj II obalony w marcu 1917 [i później rozstrzelany].

24 lata po wstąpieniu na tron Aleksandra I, Anglia mogła przeprowadzić kolejny zamach stanu w Petersburgu, tym razem wspólnie z Francją. W nowych demokratycznych historiach pisanych o naszym świecie, to wydarzenie pokazuje się jako powstanie ciemiężonego ludu. W rzeczywistości była to tylko starannie zaplanowana i zainscenizowana sztuka wymyślona w Londynie, opracowana we wszystkich szczegółach w Paryżu, i finansowo odegrana w Rosji przez głupców, zdrajców i idiotów, przelewająca krew naszych ludzi, dokładnie tak jak to ma miejsce dzisiaj.

Rewolucje 1905 i 1917 były tylko logiczną kontynuacją tego co planowały Anglia i Francja w 1825 – i co same spiskowały i przeprowadziły w latach 1789-1793 (rewolucja „francuska”]. Ich przepis na rewolucję można nadal znaleźć, przechowywany w pomieszczeniach wielkich lóż Paryża i Londynu. To jest niezaprzeczalny fakt: czytelnik może odwołać się do szczegółowych badań Selianinowa [Okultystyczna siła masonerii / The Occult Power of Freemason-ry] i baronowej Toll [Działania masońskie w 1825 / Freemasonic Activities in the Year 1825].

W rzeczywistości każdy dowódca pułków, które zbuntowały się w 1925, był masonem francuskiego rytu. Tylko 5 buntowników powieszono, innych wypędzono na Syberię, ale z powodu tych 5 powieszonych  i kilku wypędzonych, przez ostatnie 100 lat cara nazywano „policjantem Europy” i „krwiożerczym oprawcą”.

Gdybyśmy tylko mieli takich łagodnych „policjantów” rządzących nami dzisiaj w Europie! Moglibyśmy naprawdę lepiej wypaść w obliczu Traktatu Wersalskiego i Zachodu i bolszewizmu na Wschodzie, niż nasi obecni liderzy, urodzeni w wieku słabych mężczyzn i zmaskulinizowanych kobiet.

Ale pozwólmy mówić za siebie liczbom. Z rozkazu cara zginęło 5 osób – i przez stulecie nazywali go oprawcą. Ale ci którzy wysłali kilka milionów istnień ludzkich w najbardziej bestialski sposób do następnego życia w krótkim okresie 8 lat rządów – oni są chwaleni jako dobroczyńcy ludzkości, twórcy nowego raju robotników, jako zbawiciel w chwili potrzeby.

I ci twórcy raju, którzy wykreowali oficjalne stanowisko do liczenia ciał w ich pomieszczeniach do tortur i egzekucji – oczywiście, odwiedzający delegaci nigdy tego nie widzą! Ci wyniośli idealiści torturowali i zabijali w imię rosyjskich robotników i chłopów (i zgodnie z własnymi danymi statystycznymi) następujące liczby ofiar w pierwszych 4 latach wspaniałej rosyjskiej rewolucji: 28 biskupów Kościoła, 1.215 księży i 6.000 zakonników. Dlaczego? Tylko dlatego, że byli biskupami, księżmi i zakonnikami, i ponieważ wierzyli w Boga – który oczywiście jest tylko zastępowalnym zabobonem klasy średniej.

Ale te dane sa raczej maleńkie. Później było 8.800 [chrześcijańskich] lekarzy i ich asysten-tów. Dlaczego? Bo oni reprezentowali [nieżydowską] medycynę klasy średniej, a skoro jeszcze nie wymyślono proletariackiej medycyny, to poważnie chorzy w dzisiejszej sowieckiej Rosji muszą odejść bez żadnej opieki medycznej.

Ale nawet ta liczba jest mała. Teraz przychodzą oficerowie: 54.650 z marynarki wojennej, 10.500 oficerów policji (od stopnia porucznika w górę), i 48.500 policjantów niższego sto-pnia. I dlaczego? Bo oni byli oficerami wojska i policji, a wszyscy wiemy, że już nie pozwala się na „militaryzm” żadnemu białemu narodowi świadomemu swojej aryjskości. Pozwala się nań tylko czerwonym bandytom, którzy nazywają się proletariuszami, żeby dla prawdziwego proletariatu kopać masowy grób.

Wojskowa przysięga do flagi narodowej, i lojalności do śmierci do tego najświętszego sztandaru to tylko burżuazyjne uprzedzenia – chyba że jest to ta koloru krwi szmata, pod którą międzynarodowi condottieri [średniowieczni oficerowie podrzynający gardła] chcą zmuszać do poddania resztę przyzwoitej ludzkości.

I jest jeszcze 260.000 lojalnych wobec flagi żołnierzy ze starej armii, wszyscy teraz zabici. Ale nawet te dane są znikome. Teraz idzie inteligencja: nauczyciele, profesorowie, inżynierowie, kontraktorzy budowlani, pisarze i sędziowie – zwłaszcza sędziowie, bo oni byli najbardziej niebezpieczni dla państwa rządzonego przez skazanych zbrodniarzy, którzy kategorycznie odrzucają pojęcie dobro-kontra-zło jako pojęcie burżuazyjne.

Do nich dodajmy prawników, prokuratorów okręgowych i wszystkie wykształcone w kolegiach profesje razem, by dojść do liczby 361.825 zamordowanych członków naszych najbardziej umysłowo wymagających profesji. (Nawet nie będę zatrzymywał się nad naszą unicestwioną liczną klasą ziemiańską składającą się z 12.950 osób.)

A kiedy ktoś zapyta mnie jak rosyjska inteligencja może znosić bolszewickie jarzmo, to zawsze odpowiem, że rosyjska inteligencja jest dosłownie albo 2 metry pod ziemią albo na uchodźstwie, i że maleńka resztka cierpiała taki upust krwi i celowe systematyczne poniża-nie, dzięki komunistycznemu walcowi stracili każdą ostatnią odrobinę poczucia własnej wartości i godności osobistej.

I w końcu dochodzimy do skromnych liczb robotników i chłopów zabitych przez robotniczo-chłopskie państwo. Wynoszą tylko 192.350 robotników i 815.000 chłopów. Wszystkie te liczby to oficjalne dane statystyczne opublikowane przez Czeka [prototyp KGB] i wydrukowane w łatwo dostępnych bolszewickich dziennikach w okresie tego co nazywano wtedy „komunizmem wojennym” [kiedy antykomunistyczne „białe” siły walczyły z Trockim i Armią Czerwoną, 1917-1921].

Wszystkie te fakty można sprawdzić w całych tomach informacji albo fragmentów opublikowanych w 1922 przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Królestwa Serbii, jedynego kraju w Europie który bezlitośnie walczy z chorobą komunizmu.

Od tego czasu, oczywiście, te liczby wzrosły, bo mordy trwają nadal, krew płynie – choć to tylko krew chrześcijańska i aryjska. Ale redukcja populacji jest tylko źródłem śmiechu i radości dla władców nowej Moskwy. Kiedy w czasie głodu w 1922 umierało codziennie 30.000 ludzkich istot, towarzysz Trocki wygłosił tę sarkastyczną opinię: „Tym lepiej – spójrzcie ile teraz zaoszczędzimy roboty papierkowej”. Całkowita liczba zabitych głodem Rosjan (zobacz książkę niemieckiego Rosjanina Georga Popowa – na wszystko mam dokumenty) wynosi do 2 milionów!

Ale nawet ta olbrzymia liczba jest mała w porównaniu z dosłownie chorymi umysłowo ludźmi teraz biegajacymi wolno w sowieckiej Rosji – 4.800.000! Ale to żadna niespodzianka. Nawet stara Rosja nie miała wystarczającej dla nich liczby sanatoriów i szpitali. Ale teraz cały kraj stał się domem wariatów, i dlatego ci potwierdzeni szaleńcy się nie wyróżniają – jeszcze jedno błogosławieństwo robotniczo-chłopskiego raju. Pamiętajcie: budowniczy tego czerwonego raju są dobroczyńcami ludzkości, a car który powiesił 5 rebeliantów zawsze będzie oprawcą i ogarem.

Po Mikołaju I na tron wstąpił jego syn Aleksander II – prawdziwy przyjaciel swojego narodu. Człowiek który w końcu zrealizował zamiary swojego ojca w 1861 i zlikwidował poddaństwo i – powszechnie zapomniane – działał wbrew interesom właścicieli plantacji dając chłopom ziemię. Tę reformę przeprowadzono poprzez pokojowe [ros. mir = pokój] porozumienie społeczności wiejskich – instytucji dużo bliższej prawdziwemu i szczeremu komunizmowi niż kapitalistycznego, wyzyskującego podatki systemu jaki dzisiaj widzimy w sowieckiej Rosji.

Ten sam car Aleksander II, który w 1864 dał narodowi cały nowy system procedury w systemie sądowym – wtedy najbardziej sprawiedliwy i najbardziej postępowy w Europie – doświadczył kilka prób zamachów na życie , aż w końcu ósma próba dokonana przez Goldmanna, Liebermanna i Zuckermanna – czy ktoś może pomylić ich narodowość? – z sukcesem spełniła życzenia Londynu. [W Brytania pod kontrolą żydowskich bankierów z londyńskiego City.] Wielki dobroczyńca swojego narodu został wysadzony w powietrze 1 marca 1881 – tego samego dnia kiedy miał dać krajowi nową konstytucyjną formę rządu.

Odszedł Aleksander II, i carem został Aleksander III. Odnośnie tego monarchy, który zachował pokój w Europie – mimo że jego [wroga] polityka wobec Niemiec była całkowicie błędna – my Rosjanie byliśmy wszyscy przekonani, że kiedy zmarł w 1894, 20 lat przed wybuchem katastrofalnej wojny światowej, to poddał się zwykłej chorobie, w tym przypadku ostrej infekcji nerek. Jak wielkie było później nasze zdumienie kiedy dowiedzieliśmy się – uciekinierzy, na uchodźstwie i z żydowskich źródeł – że ten car również padł ofiarą zbrodniczych umysłów Międzynarodówki i plemienia Judy. Żyd Saltus cieszy się z tego faktu w swojej książce Imperialna orgia [The Imperial Orgy], wydanej w Nowym Jorku w 1920. W swoim z pianą na ustach delirium z powodu pomyślnego upadku świata aryjsko-chrześcijańskiego, wyjaśnia w książce jak Żydzi, działając z siłami Entente (Anglia, Francja, Ameryka i Włochy), pozbywali się carów jednego po drugim. Dalej opowiada, że równocześnie kiedy rosyjskie kościoły modliły się za zdrowie cara, przeklinano go w synagogach w imię „tego kto tu jest i będzie”. [8]

Do łoża chorego cara wezwano osobistego lekarza Zacharina. Zacharin – perfekcyjnie dobre rosyjskie nazwisko, a jednak Żyd. Kiedy przybył by zobaczyć cara w Liwadija,w kieszeni kamizelki miał gotowe dla niego lekarstwo. Rodzaj leku który łatwo sobie wyobrazić – symboliczny bilet w jedną stronę do przyszłego świata! Kiedy ufny car przełknął lekarstwo, i zwijał się z bólu na łóżku, Zacharin pochylił się nad nim (zdaniem Saltusa, z diabolicznym uśmiechem na twarzy). Car wydusił słowa „Kim jesteś?” odpowiedział „Jestem Żydem!” [1] I z olbrzymią hucpą zwrócił się do carycy i ministrów cara: „Nie martwcie się, jego królewska mość tylko mówi w gorączce”. Wtedy pochylił się nad umierającym człowiekiem i znowu uśmiechnął się do niego: „Bierzesz ostatni oddech – i my wygraliśmy!” To nie pochodzi ode mnie, uciekającego obrońcy prawdy. To pochodzi prosto z Imperialnej orgii.

Teraz Aleksander III był również martwy. Na tron wstąpił Mikołaj II – ostatni Romanow, kochający pokój sprawca wojny, o słabej woli przyjaciel narodu, istota ludzka która chciała tylko dobra i produkowała tylko zło dzięki słabościom charakteru, ofiara swoich czasów i męczennik własnej dobroci.

Droga do wojny i rewolucji

Osobowość Mikołaja II. – Książki Kajzera Wilhelma. – Układ z Byorke. – Epizod w Agadir. – Rosyjska mobilizacja. – Fatalna rola Januszkiewicza. – Dwie frakcje na imperialnym dworze. – Rasputin.

Kim był car Mikołaj II? Czy był germanofobem czy germanofilem? Co było kluczem do jego polityki? Teraz jest tak wiele opinii, że jasność i precyzja stają się istotne. Daleki od śpiewającego „do-re-mi” by znaleźć wysokość tonu dla hymnu do nieżyjącego lidera Romanowa, to jednak uważam za swój obowiązek domagać się sprawiedliwości dla tego człowieka – zwłaszcza w kontekście męczeństwa jego tragicznego końca.

Najbardziej sprawiedliwe i najbardziej idealne badanie charakteru Mikołaja II można znaleźć w powieści gen. Petera Krasowa Od podwójnego orła do czerwonego sztandaru [From Double-Eagle to Red Banner]. W tym miejscu chciałbym podkreślić, że car nie był ani za Niemcami jak jego dziadek Aleksander II, ani przeciwko Niemcom jak jego ojciec Aleksander III. On był tylko prorosyjski i chciał mieć rosyjską nacjonalistyczną politykę wobec świata. Ale on mylił formę i funkcję, czasem postępując jak liberał a robił konserwatywne rzeczy, potem postępując konserwatywnie robiąc liberalne rzeczy – tracąc w ten sposób przyjaciół i popar-cie ze wszystkich stron. Ponadto, na dworze miał słabych doradców a nawet umyślnych intrygantów, i co najgorsze, ludzi którzy – trzeba to powiedzieć – żyli głównie dla siebie, a na końcu w służbie dla Rosji. Car miał wielką rację pisząc w dziennikach w dniu abdykacji (co zrobił tylko po to by uniknąć wojny domowej): „Wszędzie wokół mnie tylko zdrada, tchórzostwo i oszustwo”.

W innych krajach istnieje tak wiele zupełnie fałszywych koncepcji 1) o tym co działo się w Rosji przed wojną i 2) zakres zagranicznej współodpowiedzialności za pożogę tej straszliwej wojny. Tu uwalniamy prawdę, mówimy całą prawdę. Kłamstwo „winy za wojnę” wpływa nie tylko na Niemcy ale także na całą społeczność międzynarodową. Jest to sprawa sumienia całego świata. I każdy kto chce uczestniczyć w tej dyskusji z jakimś poczuciem odpowiedzialności w ogóle, musi uzbroić się w dowód, z dokumentami na poparcie sprawy.

Najlepszym sposobem zrzucenia winy wojennej z Niemiec, i najlepsze dowody winy za wojnę krajów Entente, zwłaszcza Anglii, Francji i Rosji, pokazują ogromne teczki, ostrożnie cytowane z, i wydane przez byłego kajzera niemieckiego (pracującego z Koehler z Lipska, Niemcy, i pod tytułem Porównawcze wykresy historyczne od 1878 do wybuchu wojny w 1914 [Comparative Historical Charts from 1878 to the Outbreak of War in 1914].

Interesujące jest to, że świadectwa wrogów Niemiec na rosyjskim dworze w najmniejszym szczególe zgadzają się z książką kajzera w kwestii winy Rosji za wojnę światową. Szczególnie ważne są tu wydarzenia prowadzące do wojny japońsko-rosyjskiej 24 lipca 1905. Był to dzień kiedy niemiecki kajzer spotkał się z rosyjskim carem w Byorke by sfinalizować wojskowy sojusz obronny przeciwko każdej trzeciej potędze gdyby zaatakowała jednego z nich nie z ich winy. Kanclerz Niemieckiej Rzeszy, książę von Buelow, siedział naprzeciwko rosyjskiego premiera Sergiusza Witte, jednego z triady ciemnych gwiazd – Witte, Iswolski i Sasonow – którzy uczynili Rosję współwinną za pożogę światową 1914-1918. [9]

Naród rosyjski, oczywiście, nie miał nic wspólnego z tą zbrodnią. Uciszony, bezsilny, bez-bronny – jak to zawsze było. To samo odnosi się do goniącej za chmurami rosyjskiej inteligencji. Nieskuteczny rząd o słabej woli cara dawał wosk, z którego internacjonalistyczne diabły mogły lepić swoje czarnej magii figurki. Sam Witte opowiada w swoich wspomnieniach (również publikowanych przez Koehler w Lipsku), jak pozwolił niemieckiemu kajzerowi dekorować go orderem czerwonego orła, a potem „włożył go do kieszeni”. Gdyby sojusz z Byorke (między Rosją a Niemcami) wprowadzono w życie, wojna światowa nigdy by się nie wydarzyła.

Ale żydowskie zakulisowe postacie w Anglii, i w drugiej kolejności ich kuzyni we Francji, potrzebowali wojny, i dlatego o dobrych intencjach naiwniak – Rosja, została wrobiona w wojnę. Nie tylko Witte, wysokiego stopnia mason i sługus żydowskiej międzynarodówki, przeszkadzał w ratyfikacji sojuszu niemiecko-rosyjskiego. On również posłał swego pionka, niesławnego Iswolskiego, do Paryża i Londynu, by przeprosił za zuchwałość Rosji w staraniach utrzymania pokoju z Niemcami – pokoju, który uratowałby miliony istnień ludzkich! Masoneria i żydostwo potrzebowali wojny i ją dostali.

Steklow (Nachamkes) Prawnik, baron medialny ze Związku Sowieckiego i redaktor naczelny oficjalnego dziennika partyjnego Izwiestia. Zwolniony w 1925 po ujawnieniu jawnego złodziejstwa. Prawdopodobnie przekupiony by milczał o wszystkim co wiedział. [10]

Steklow (Nachamkes). Prawnik, baron medialny ze Związku Sowieckiego i redaktor naczelny oficjalnego dziennika partyjnego Izwiestia. Zwolniony w 1925 po ujawnieniu jawnego złodziejstwa. Prawdopodobnie przekupiony by milczał o wszystkim co wiedział. [10]

Książę Sergius Witte, którego otruli w 1916 bracia z loży bo zbyt dużo wiedział, Peter Iswolski, i jeszcze żyjący były minister rządowy Sasonow, teraz cieszący się życiem w Anglii i osobiście inicjowany do masonerii przez króla Jerzego V (zobacz książkę Karla Heise Loże okultystyczne [The Occult Lodges]) – te trzy złowrogie postacie doprowadziły do upadku Rosji. ‚Poronienie’ Układu z Byorke było niczym innym jak prawdziwym początkiem wojny światowej, i odpowiedzialność spoczywa na rosyjskim rządzie, który się wycofał.

Drugim krokiem do wojny był Agadir incydent [w Maroku w 1911, dokąd Niemcy wysłali kanonierki by zaznaczyć swoje roszczenia kolonialne], podczas którego Anglia, działając za Francję, zmusiła Niemcy do wycofania, kompensując im tureckim portem Aleksandretta! Oczywiście, skoro Rosja chciała ten port od 100 lat, to musiało pogorszyć stosunki niemiecko-rosyjskie ku satysfakcji Brytanii. W końcu miało miejsce zabójstwo austriackiego dziedzica do tronu, Franciszka Ferdynanda w Sarajewie [Bośnia] w lipcu 1914, które oczywiście zaplanowała francuska Wielka Loża Wschodu w 1913, zorganizowała węgierska matka-loża [Węgry rządziły Bośnią], i przeprowadzili masoni Gawrilo Princip i niejaki Gabri-nowicz.

Potrzebna była metoda rozwścieczenia Austrii – by zaatakowała Serbię, a zatem wywołać rosyjską deklarację poparcia. Rosja złapała przynętę i zmobilizowała wojska przeciwko Austrii. Oczywiście tylko przeciwko Austrii. „Jastrzębiami” w Rosji dowodził wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, człowiek który był i jest katastrofą dla Rosji. Sam mason francuskiego rytu, jest także małżonkiem córki notorycznego króla Mikołaja z Czarnogóry [w sąsiedztwie Bośni]. [2] Rosyjski sztab generalny opracował w najmniejszych szczegółach plany mobili-zacji, ale tylko w jednym oryginale – bez żadnych kopii! I tak wszyscy niższi urzędnicy pań-stwa były w stanie, gdy Petersburg wcisnął przycisk, otworzyć zaklejone koperty mobilizacyjne po otrzymaniu odpowiedniego kodu, i wtedy rozpocząć mobilizację, a regionalne dokumenty mobilizacyjne które musieli przesyłać do władz lokalnych istniały tylko w jednym egzemplarzu, i dawano je nawet nie wymagając potwierdzenia.

Gdyby w Petersburgu naciśnięto przycisk jeszcze raz, to mobilizacja, oczywiście, zostałaby zatrzymana. Ale gdyby naciśnięto go trzeci raz, by jeszcze raz mobilizować, to nie można by tego osiągnąć ani w ciągu 2 tygodni, 2 miesięcy czy 2 lat, bo wszystkie ważne lokalne dokumenty mobilizacyjne teraz już poszły i nie było żadnych kopii! (Musi pozostać otwarte pytanie czy był jakiś tajny powód za tą szaloną procedurą.)

Kiedy dotarł znany telegram od kajzera Wilhelma, mówiący, że każdą mobilizację [przeciwko Austrio-Węgrom] będzie postrzegał również jako przeciwko Niemcom [ich sojusznik, Austro-Węgry wcześniej wypowiedziały wojnę Serbii, sojusznikowi Rosji], car, który nie chciał wojny z Niemcami, nakazał ministrowi Suchomlinowowi zatrzymanie trwającej mobilizacji [przeciwko Austro-Węgrom].

W tym momencie na scenie pojawia się Mefisto [szatan jako kusiciel i mózg] w postaci szefa sztabu generalnego, Januszkiewicza, na usługach wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza. Idzie do ministra Suchomlinowa i uświadamia go, że przy obecnej organizacji, mogą oczy-wiście przeprowadzić mobilizację, ale tylko raz. Nie można by wykonać drugiego rozkazu mobilizacji. Suchomlinow rozumiał jego opinię, i woląc oszukać cara niż zmarnować jedną szansę mobilizacji, pozwolił na kontynuację nieszczęsnej mobilizacji – co wtedy zmusiło Niemcy [sojusznika Austrii] do wypowiedzenia wojny mobilizującemu się rosyjskiemu kolo-sowi. Głaz zaczął się turlać. Rozpoczęło się wojenne niszczenie.

Oczywiście przebieg wojny potem jest dobrze znany, ale praktycznie nieznane jest to, że car Mikołaj II był pierwszym człowiekiem który rozpoznał, jak nieadekwatnymi [dalekimi] sojusznikami były Anglia i Francja [z potężnym atakiem niemieckiego sąsiada]. Nikt nie widział jaśniej niż sam car szaleństwa wysyłania zupełnie nieprzygotowanych armii generałów Samsonowa i Rennenkampfa [wielu rosyjskich generałów jak Rennenkampf mieli niemieckie nazwiska, car był pół-Niemcem i jego małżonka Niemką] do Prus Wschodnich [w Niemczech] w celu „ratowania Francuzów nad Marne” [doprowadzając do tego by kajzer przesunął potrzebne wojska na Wschód], inwazja która kosztowała Rosję najlepszych żołnierzy. Nikt nie zdawał sobie sprawy bardziej poważnie niż on z niewiarygodnego braku  amunicji i sprzętu, które, na austriackim froncie, zmusiło żołnierzy w drugim rzędzie okopów do siedzenia bez broni, cze-kania na anioła śmierci by porwał ich towarzyszy w pierwszym okopie żeby mogli przejąć ich broń i rozpocząć ostrzeliwanie. [Chińskie czerwone wojska wysłane przez Mao w wojnie koreańskiej były dokładnie w takiej samej sytuacji z bronią.] I to car zrozumiał całkowite fiasko Anglii i nieadekwatność Francji w pierwszych 8 miesiącach wojny, z jego ust wyszła słynna uwaga: „Anglia będzie walczyć do ostatniego rosyjskiego żołnierza”. I jak bardzo miał rację!

I dopiero kiedy ostatni rosyjski żołnierz rzucił karabin na stertę i ogłosił że skończył, stary John Bull zwrócił się do innej potęgi, i namówił swojego wtrącającego się amerykańskiego kuzyna do zakończenia wojny za niego. Anglia grała w tenisa ziemnego kiedy amerykańscy chłopcy uczyli się śpiewać „Daleko do Tippereary”.

Ale ten sam car wypowiedział swoje tragiczne zdecydowanie: Dałem słowo i muszę toczyć wojnę do końca. Ale przedłużająca się wojna przekraczała możliwości Rosji. Na imperialnym dworze powstały dwie frakcje. Frakcją germanofilską – traktat pokojowy – kierowała [urodzona w Niemczech] caryca Aleksandra przy wsparciu monarchistów. Grupa ententystów, opowiadająca się za prowadzeniem wojny do ostatecznego zwycięstwa, miała poparcie kupców, przemysłu i innych specjalnych interesów, z wdową ostatniego cara Fiodorowną jako jej szefem.

Po jakimś czasie frakcja kierowana przez młodą carycę zaczęła się rozpędzać. Minister Stuermer [kolejne niemieckie nazwisko!] został następcą Sasonowa [tego który później prze-niósł się do Anglii], stara caryca [królowa matka] została wypędzona do Kijowa na Ukrainę, i w powietrzu dało się czuć słaby zapach pokoju.

I z tego wszystkiego prawdopodobnie pokój by się pojawił gdyby nie 1) złośliwi agenci Entente i 2) katastrofalne, zbrodnicze, dosłownie rujnujące naród działania Gregora Rasputina. Ta kreatura była dla rosyjskiej rewolucji tym kim Cagliostro był dla francuskiej. Cagliostro wykorzystał niesławną aferę z naszyjnikiem powiązaną z kard. Rohanem by zdyskredytować królową Marię Antoninę [w gigantycznym brylantowym oszustwie z udziałem jej rzekomego zamówienia ogromnego naszyjnika z brylantami, jak również fałszywych dostarczycieli i podrobionych listów, które nigdy nie miały nic wspólnego z królową], oszustwo które stanowiło podstawę rewolucji przeciwko francuskiej monarchii. W ten sam sposób dziwaczne, ekstrawaganckie i kryminalne działania Rasputina zrujnowały reputację carycy, i popchnęły Rosję na skraj przepaści, w którą teraz wpadła. [3]

Oboje – car i caryca mieli ciągłe skłonności do mistycyzmu – nigdy nie rozumiejąc jak rozróżnić prawdziwy mistycyzm od fałszywego. I dlatego widzimy wchodzącego i wychodzącego z imperialnego dworu ks. Philippe z Francji, oszusta i wielkiego mistrza wszystkich lóż martynistów, dr Gerarda Ericosse, znanego w literaturze okultystycznej pod pseudonimem Papys, i wielu innych cudownych uzdrowicieli, przechodniów, awanturników i wywoływaczy duchów zmarłych. A zatem, dlaczego Rasputin nie miałby również dołączyć do tego tłumu?

Od samego początku wiedział jak oszukać carycę udając magnetopatę – kogoś kto mógł wyleczyć jej chorującego na hemofilię syna, następcę tronu, poprzez przesyłanie sił witalnych wszechświata do ciała chłopca. Może miał jakieś siły „magnetyczne”, ale na pewno ważniejsza była jego zręczna ręka i zdolność oszukiwania – zdolność przejmowania i korumpowania umysłów. W duszy Rasputina widzieliśmy diabła walczącego z jego aniołem stróżem, i gdyby diabeł w końcu wygrał, to nie byłoby bynajmniej skutkiem chorej atmosfery na dworze w Petersburgu, która wstydliwego chłopa mogła przerobić na dziwacznego półboga. [4]

Wykorzystując hipnotyczne sugestie i magiczne sztuczki, Rasputinowi udało się zdobyć niewiarygodną władzę nad dworem. I można by powiedzieć, że w Rosji nic nie było niemożliwe kiedy miało się po swojej stronie Rasputina. Nie było żadnej możliwości stanowiska, żadnej okazji biznesu, i żadnego kryminalnego oskarżenia, którym nie mógł zająć się za ciebie Rasputin. Ale pomoc Rasputina była na sprzedaż, i dlatego cała Rosja była na sprzedaż. Ta niewyobrażalna degradacja była prawdziwym powodem udanej rewolucji pośród zdegustowanego rosyjskiego narodu – Rasputin był pługiem który przygotował rosyjską glebę do przewrotu.

Gdyby rosyjska inteligencja, rosyjska armia i naród rosyjski, wszyscy, nie tylko akceptowali rewolucję, a radośnie jej dopingowali, to byłaby niemal wyłącznie wielkim osiągnięciem Rasputina. Armia mogła powiedzieć: „Dlaczego walczymy w tej wojnie? Nasz ‚stary tata’ car ją rozkazał. Ale my nigdy nie postrzegaliśmy Niemców jako wrogów, znacznie mniej jako długoletniego dziedzicznego wroga. Wręcz przeciwnie, wiemy że możemy, i wiele nauczyliśmy się od Niemców, i że moglibyśmy razem dużo osiągnąć z ich przemysłem i naszymi nieograniczonymi zasobami naturalnymi. Więc dlaczego z nimi walczymy? Bo tego chce nasz tata-car. Ale skoro on sprzedał swoją duszę temu syberyjskiemu koniokradowi, to koniec z nami! Albo skończymy z tym koniokradem, albo wojna!”

Taka była opinia wielkich książąt monarchii. Wysłali carowi petycję by oczyścił swój dwór, ale car brutalnie ich potraktował, żądał tylko ich posłuszeństwa. Jeśli chodzi o wojsko i inteligencję, emocje wrzały przez jakiś czas. W końcu nacjonalistyczne osobistości z wysokiego szczebla społeczeństwa znalazły sposób na zawiązanie i działanie 4-osobowego spisku. Bratanek cara, wielki książę Demetriusz Pawlowicz, szwagier cara książę Jusupow, hrabia Sumarokow Elston i prawicowy członek Dumy [parlamentu] Puriszkiewicz spotkali się z lekarzem, następnie zdobyli truciznę od byłego ministra spraw wewnętrznych Maklakowa. Zaprosili Rasputina na „przyjęcie z pięknymi damami” na zamku księcia Jusupowa, gdzie został otruty. [5]

K Radek (Sobelsohn). Niesławny sowiecki agent. Były szef kolei. Marksista, ukradł ze skarbca partii i dlatego cynicznie nazwał się Kradek (od K. Radek), co po rosyjsku oznacza „złodziej”. Światowy agitator. Ulubieniec niemiecko-żydowskiego świata finansowego

Od Miliukowa do Lenina

Protopopow. – Rząd tymczasowy, wszyscy masoni. – Zdradziecka rola Kierenskyego. – Lenin: złodziej i syfilityk. – Lejba Bronstein.

Korzenie społeczeństwa carskiego, teraz karmiące erę Rasputina, były tak chore i zgniłe, że niemożliwe było niepowodzenie agentów Entente w wykonaniu ich zadania: wykorzystywanie niezadowolenia obu – armii i społeczeństwa do obalenia cara. Próżne były wysiłki samej ca-rycy, czującej nieszczęście, by zawrzeć osobny pokój z Niemcami i uniknąć nieuniknionego. Nawet mówiło się, że sama była gotowa obalić cara i ogłosić syna następnym carem, może rządzić jako matka-regentka, jako rodzaj nowej Katarzyny Wielkiej. W każdym razie wiemy iż testowała wody w Sztokholmie, Szwecja, wykorzystując swojego przedstawiciela, późniejszego ministra Protopopowa. Niemcy wysłali swojego żydowskiego legata Warburga na spotkanie by wysłuchał jej pomysłu. Dyskusja była bezowocna. I nadeszła rosyjska rewolucja.

Więc kimi byli ci przyjaciele zwykłego narodu, którzy w imię wolności, równości, braterstwa i demokracji rozpoczęli unicestwianie populacji chrześcijańsko-aryjskiej? Niewątpliwie byli wśród nich pewni prawdziwi idealiści, którzy naprawdę uważali, że mogli stosować mordy i rzeź, rabunek i złodziejstwo – bo to są bardziej uczciwe słowa niż „sekwestracja” i „konfiskata” – by uczynić szczęśliwszy świat i nowy raj równości, pokoju i dobrobytu.

Ale dobrze znanym rezultatem było żywe piekło składające się z głodu, deprawacji, rozpaczy i równości tylko zgodnie z prawem bycia zamordowanym przez kontrolowaną przez Żydów Czekę [później nazwaną KGB]. [6]

Pierwszy rząd tymczasowy, składający się wyłącznie z członków parlamentu, był pełen masonów z rytu romantycznego języka (z Francji i Włoch). Założony przez angielskie pieniądze,napędzany osobistą ambicją, arogancki ich nową władzą, oni półświadomie, półniechcący popchnęli swój naród w przepaść. Zbrodniczość tego „rządu tymczasowego” nie znała granic, bo zrobiła coś najbardziej nikczemnego co może zrobić rząd. Zignorował obietnice, cele i ideały, dzięki którym dostał się do władzy – i za co obalił głowę państwa!

Dlatego błędem jest mówić, że bolszewicy „obalili” rzad tymczasowy. Dziewięć miesięcy tego „rządu” było tylko okresem ciąży, i bardzo ciężarna Rosja 27 października 1917 urodziła poronienie z piekła. Można słusznie powiedzieć, że  władza leżała tam na ulicy, a bolszewicy ją tylko podnieśli.

Ale żeby zapewnić show dla przyjaznych i pacyfistycznych demokracji, musiały być walki uliczne i ostrzeliwanie Pałacu Zimowego, w trakcie którego Kerensky [premier] (którego prawdziwe nazwisko było Kirbis oznaczające „dynia”, pół-Żyd) nie zawahał się wysłać batalionu kobiet i młodych kadetów w szczęki wyjącego i morderczego tłumu, gdzie zostali sady-stycznie unicestwieni. Tymczasem Kerensky, ubrany w marynarski mundur, uciekł z Petersburga. Tego samego dnia niesławny minister spraw zagranicznych tymczasowego rządu, Paul Miliukow, również uciekł ze sceny.

Tuż przedtem Kerensky podpisał, z powodów promocyjnych, nakaz aresztowania przeciwko „zdrajcy Trockiemu” [Bronstein]. Ale kiedy gen. Polowcew pokazał się ze swoimi Kozakami w mieszkaniu Trockiego, był tam Kerensky, siedział w luksusowym fotelu z Trockim, racząc się alkoholem. Wziął z ręki zdumionego generała nakaz aresztowania, teatralnie go podarł, i odesłał generała w drogę – człowieka któremu brakowało odwagi by po prostu aresztować obie te szumowiny, bo w rewolucji pierwszy który podnosi laskę góruje. W każdym razie rosyjskiej i zagranicznej społeczności pokazano sceny miejskiej walki i rozlew krwi – oczy-wiście aryjskiej krwi – i bohaterską awangardę proletariatu, składającą się z wypuszczonych więziennych ptaszków, żołnierzy-dezerterów, zbyt leniwych złodziei, obcych agentów i innych śmieci, by mogli świętować upadek wszelkiego wsparcia dla starego reżimu.

Po Poincare [francuski prezydent podczas I wojny światowej, podżegacz wojenny, i powojenny okupant Ruhry w Niemczech by narzucić reparacje], nie było żadnej ważnej osoby w świecie polityki, która stosowała tak zdradzieckie i zaciekłe metody jak Lenin. Dla niego żadna sztuczka nie była zbyt brudna w niekończącej się kreciej robocie na rzecz osłabiania instytucji państwa.

Jak Poincare, wcześniej paryski prawnik, był adwokatem którego wzywało się do brudnej sprawy której nie podjąłby się żaden inny adwokat, tak Lenin w kręgach socjaldemokra-tycznych był znany jako człowiek bez hamulców w swoich metodach, człowiek którego wielu idealistycznych socjaldemokratów starało się unikać. Ten sam Lenin w 1906 założył  nową szkołę marksizmu, bolszewizmu, razem z Maksymem Gorkim, pisarzem niefortunnie okrzykniętym „wielkim autorem”.  Ulokowana na wyspie Capri, ta szkoła jako instruktorów pokazy-wała Lenina, Trockiego, Zinowiewa i Lunaczarskiego.

Finansowanie przyszło od Rotszyldów – kto jeszcze jest nowy? – ale także od rodowitego rosyjskiego biznesmena, producenta tekstyliów Savvy-Morozowa, zainfekowanego pojęciami socjalistycznymi, wylewnie witanego na utopijnych przyjęciach salonowych, i eksperta od ucięcia gałęzi na której siedział (a mianowicie kapitalizm).

Lenin był szczęśliwy brać pieniądze z obu stron, żeby mógł kontynuować głoszenie marksistowskiej infestacji. On, podobnie jak jego socjalistyczny kolega i przyjaciel Radek-Sobelsohn, był złodziejem, kradł z partyjnej kasy. Tak jak Radek wbijał szpony w fundusze partyjne w Bremie [Niemcy], tak Lenin okradał skarbiec zbudowany przez marksistowskich emigrantów, którzy przed wojną uciekli z Rosji do Europy zachodniej.

Konfrontacja miała miejsce kiedy wypędzeni lewicowcy zrozumieli, w połowie wojny, że czas był po ich stronie, i że potrzebna była konwencja w Szwajcarii w celu zjednoczenia wszystkich filii marksistowskiego łotrostwa w jeden związek braterstwa. Zwłaszcza oczekiwano, że Lenin pogodzi się z liderem mieńszewików, Georgiem Plechanowem, naprawdę naukowo myślącą osobą, choć marksistą. Mieńszewicy [w rosyjskim wyraz oznaczający „większość narodu”] chcieli spokojnego socjalistycznego państwa opiekuńczego i ograniczonej własności państwa w przemyśle jak w Szwecji. Bolszewicy [„mniejszość narodu] za Lenina i Trockiego chcieli panowania terroru i całkowitej nacjonalizacji wszystkich biznesów.

Mienszewicy postawili tylko jeden warunek – żeby Lenin wytłumaczył się w kwestii zarzutów o okradanie partii. Kiedy rozpoczęła się konwencja, i Lenina wezwano do rozliczenia się, wstał, wsadził ręce do kieszeni i ogłosił, że był tak wysoko w partii, że nie jest winien nikomu żadnej odpowiedzi. Plechanow odpowiedział stanowczo, że nie będzie miał nic wspólnego ze złodziejem.

Ale wkrótce po tym Lenin wszedł na pokład notorycznego pociągu zorganizowanego przez kajzera i von Ludendorffa [zalutowany na okres podróży] i jechał przez Niemcy do zniszczonej wojną Rosji by przeprowadzić rewolucję bolszewicką. [7]

Kiedy Lenin wyszedł z niemieckiego pociągu w Rosji, już był obłąkany z powodu nieleczonego albo słabo leczonego syfilisu. Mając to zmiękczenie mózgu – rodzaj zgąbczania tkanek – teraz miał pełne kwalifikacje do wlewania swoich zbrodniczych fantazji w uszy pieniącego się tłumu. Rosja już stała w płomieniach, a nikczemny gang bandytów zachęcanych sloga-nem Lenina „Grabcie z powrotem to z czego nas ograbiono!”, rzucił się na skromne resztki rosyjskiej kultury i społeczeństwa, przy radosnym rechocie żydostwa, i Matka Rosja została zatopiona.

Majestatyczny kawałek teatru dla zblazowanych teatromanów – którzy nie mogli wyobrazić sobie żeby wydarzenia na scenie były tylko przedsmakiem tego, co wkrótce działo się wśród publiczności! I nawet dzisiaj, kiedy widownia zaczęła się już palić, szacowni dżentelmeni z biletami wciąż nie mogą sobie wyobrazić aktorów skaczących ze sceny by ich atakować!

W każdym razie choroba mózgu która dotknęła Lenina postępowała. Jeden szalony pomysł po drugim wydawany przez jego rząd, a internacjonalistyczne demokracje płakały z radości z takiego „postępu” dla marksistowskiego eksperymentu. Tymczasem najbardziej znani lekarze w Niemczech wchodzili na pokład samolotów próbując pomóc podupadającemu na zdrowiu oszustowi-mężowi stanu, ale schodził coraz dalej w konfuzję psychiczną. Ale mówi się, że przed śmiercią doświadczył kilka promieni światła psychicznego kiedy czołgał się na czworakach na dywanie i skomlał żałośnie „Przebacz mi, Panie, przebacz!”

Naprawdę, naprawdę „międzynarodowy proletariat” może być dumny: ma lidera złodzieja, proroka syfilityka, jego największy człowiek masowym mordercą. Zamiast prowadzić ludzkość do jasnego światła ponad chmury, wcisnął ludzkość do rynsztoka, i nie jest przypadkiem to, że jego mauzoleum [„grób Lenina”] wygląda jak toaleta publiczna. Z dwoma wejściami po lewej i po prawej, żartowniś kiedyś namalował w nocy wyrazy „Mężczyźni” i „Kobiety”. I to jest symboliczne. Bo ten zbir nie chciał nic więcej niż zdusić wszystkie wyższe funkcje i wartości ludzkości i zredukować życie tylko do zaspokajania potrzeb fizjologicznych. Najbardziej odpowiednie świadectwo dla Lenina zostawili jacyś zwykli włamywacze którzy wkrótce po jego śmierci włamali się do moskiewskiego sklepu jubilerskiego. Na pustych półkach zostawili notatkę parodiującą nagłówki: „Lenin zmarł, ale jego dzieło żyje!”

A co z jego wybitnymi towarzyszami, współsprawcami i poplecznikami? Sam Lenin wypowiedział niesławną ocenę: w naszej partii, na 100 ludzi przypada 80 głupców, 19 oszustów i 1 uczciwy komunista. Sowiecka Judea ma teraz 380.000 komunistów do rządzenia 140.000.000 poddanych. Każdy może obliczyć sobie, ilu z nich jest głupcami, ilu specjalistami od oszustw i – ilu uczciwych ludzi rządzi tym wcześniej  wielkim imperium!

Wielkim rywalem Lenina w nienawiści i miłości do stale podzielonej partii był człowiek, który niemal przeszedł go pod względem zdrady, okrucieństwa i sadystycznej miłości do egzekucji – Żyd Lejba Bronstein, który nazywał się Leon Trocki. Ten Bronstein-Trocki wcześniej był skrajnie radykalnym autorem ociekających żółcią artykułów dla żydowskich dzienników. Ale na długo przed wojną był agentem carskiej tajnej policji w Wiedniu, donoszącym na rosyjskich Żydów którzy uciekli (jak było w ich zwyczaju) z rosyjskiej armii. Trocki, pełnej krwi Żyd, zdradzał swoich rasowych braci rosyjskiemu rządowi za 150 złotych koron miesięcznie [około $200]. Może to powie nam wszystko co chcemy o nim wiedzieć.

Później przeniósł się do Petersburga i założył bardzo burżuazyjny i kapitalistyczny biznes przenoszenia ładunków. Później wszedł w proletariacki biznes przenoszenia ściętych głów kiedy korzystniejsze było bycie komunistą. Cały komunistyczny system pod sowiecką Judeą jest przestrzelony dziwacznymi wartościami. Choć komunizm obiecywał wspólnotę dzielenia, to hasłem rosyjskiego komunizmu wydawało się być: co moje to moje, a co twoje to też moje! I podczas gdy starzy przekupni carscy oficjele mogli tylko mówić „żyj i daj żyć”, to przekupny komunistyczny oficjel zaprzecza: „żyj i daj umrzeć – niech ja żyję a on niech umrze.

W 1905 Trocki był jeszcze mienszewikiem i przewodniczącym Rady Rewolucyjnych Robotników i Sowieckich Żołnierzy w Petersburgu. Wtedy jeszcze publicznie opowiadał się za powszechnie wybieranym parlamentem do uchwalania praw [jak w Brytanii i Ameryce] – i dlatego był w konflikcie z Leninem, który chciał tylko „dyktatury proletariatu”. Ale kiedy komunizm nagle nabrał nowego znaczenia – jak napełnić kieszenie – Trocki nagle opuścił mieńszewików i wstąpił do bolszewików, i był współodpowiedzialny za rozpad legalnego rosyjskiego parlamentu na pierwszej sesji w styczniu 1918. [Stara Duma za cara nie miała uprawnień do uchwalania prawa bez zezwolenia cara. Konwencja w styczniu 1918 naprawdę reprezentowała powszechna wolę.] To Trocki podróżował po kraju w czasie wojny domowej [1917-1920] starym pociągiem cara, odwiedzając ograbione przez czerwonych miasta w swoim starym aucie, i warczał do komendanta miasta: „Słuchaj! Jest zbyt dużo ludzi ubranych po burżuazyjnemu. Oczyść to!” I oczywiście „czyścili” każde miasto setkami zabijanych ofiar, winnych noszenia krawata albo ładnej sukienki. Główną rzeczą było posłuszeństwo wobec przerażającego władcy – Trockiego. To był ten sam Trocki który wydał rozkazy, że zawsze kiedy wycofywała się Armia Czerwona, miała brać zakładników spośród cywilów by powoli zabijać ich mieczami, zawsze dbając o to by nie zadawać szybko fatalnych ran głowy. I to on w całej Armii Czerwonej nakazał żołnierzom usuwanie chrzcielnych wisiorków w postaci krzyża i obrazków Madonny, które kiedyś zdobiły piersi każdego rosyjskiego chrześcijanina.

Sadyzm Czeka

Tortury z użyciem szczurów. – Paski z ludzkiej skóry. – Jak zrobić ludzką rękawiczkę. – Składanie ofiar z księży. – Oślepianie i męczenie zakładników.

Przez wszystkie czasy nazwiska: Żyda Trockiego, Polaka Dzierżyńskiego, Łotyszy Lazisa i Petersa oraz Rosjanina Morosa – razem twórców niesławnej Czeka – będą wyróżniać się w historii świata jako masowych zbrodniarzy. Bo nawet najbardziej krwawe prześladowania chrześcijan za Tyberiusza i Nerona i najbardziej groteskowe tortury wymyślone przez Torquemada (który, nawiasem mówiąc, był nawróconym Żydem) w hiszpańskiej inkwizycji, bledną w porównaniu z nie do opisania makabrycznymi czynami dokonanymi przez żydow-sko-łotewską Czeka. Na ten temat są całe półki książek z napisanymi i fotograficznymi do-kumentami. (Wymienię tylko Upojenie bolszewików krwią [The Blood Intoxication of the Bolsheviks] Nilostonskyego, Walka z bolszewizmem [The Battle Against Bolshevism] Awalowa, Plaga nad Rosją [The Plague over Russia] Alberta Rosenberga [słynny NS autor i oficjel powieszony w Norymberdze w 1946], Rosja sowiecka [Soviet Russia] Kathariny Haug-Houg, i Czeka [The Cheka] Georga Popowa.) Niemniej jednak, demokratycznie zatrute, socjalistycznie ogłupione europejskie masy zawsze mają wątpliwości co do tych twardych prawd. Umysł ludzki po prostu odrzuca możliwość by takie rzeczy mogły się wydarzyć w XX wieku.

W efekcie powieść Octave Mirabeau Ogród męki [The Garden of Torment] stała się kosz-marną rzeczywistością. Bo kiedy czerwoni okupują miasto, na ich czele jest grupa chińskich zwolenników, którzy natychmiast stosują jedną z tych metod opisanych w powieści. Łapią zakładników – takich jak ludzi noszących krawaty (to dotyczyło również robotników w nie-dzielnych ubraniach) – rozbierano ich do naga (bo tryskająca podczas tortur krew mogłaby zabrudzić ubrania, które zwykle stawały się własnością oprawców), a następnie do brzucha mordowanej ofiary przywiązywano pustą doniczkę w której umieszczono o wilczym apetycie wygłodniałego szczura. Przez dziurkę na odpływ wody w dnie doniczki wpychano rozgrzany do czerwoności żelazny pręt by dręczyć szczura, co powodowało to, że chcąc uniknąć pręta próbował wkopać się w brzuch przerażonej ofiary.

Kiedy złapano oficerów z Białej Armii (antybolszewicy), te diabły brali młotki i wbijali gwoździe przez pagony na mundurach głęboko w ich barki, potem nacinali szerokie pasy na skórze po wewnętrznej stronie ud. W końcu wycinali szerokie połacie skóry z szyi, a następnie powoli zdzierali skórę w dół pleców specjalnym rodzajem szatańskiego grzebienia.

Jankel Jurowsky Morderca cara i jego rodziny, Żyd. Działał z rozkazu przewodniczącego Rady Robotników i Żołnierzy, niedawno zmarłego Swierdlowa. Stalin przemianował małe miasto Jekaterinburg na Swierdlowsk, bo tu rozstrzelano i podziabano carską rodzinę, a następnie wrzucono do kopalnianego szybu. Również właściciel posiadłości w Turcji.

Jankel Jurowsky. Morderca cara i jego rodziny, Żyd. Działał z rozkazu przewodniczącego Rady Robotników i Żołnierzy, niedawno zmarłego Swierdlowa. Stalin przemianował małe miasto Jekaterinburg na Swierdlowsk, bo tu rozstrzelano i podziabano carską rodzinę, a następnie wrzucono do kopalnianego szybu. Również właściciel posiadłości w Turcji.

I ustawiali swoje ofiary w szyku wojskowym, następnie wydawali rozkaz pierwszemu szeregowi by kładli dłoń na drewnianym stole. Tę dłoń przybijano gwoździem do stołu. Wtedy nacinali skórę wokół nadgarstka, polewali ją wrzątkiem i ściągali skórę z dłoni i palców. To nazywali „robieniem rękawiczki”.

Co ciekawe, każda izba tortur miała swoją damę od tortur, zawsze Żydówkę albo Łotyszkę, zwykle o pseudonimie np. „Dora rękawiczkarka”, albo „Rosa rękawiczkarka”. Nie może za-dziwić nas to, że głównym sędzią w sądzie karnym w Moskwie jest również Żydówka, Anya Glusmann, o której mówiło się iż przede wszystkim wydawała wyroki śmierci, i zgodnie z płaszczącym się artykułem w dzienniku, po „dniu ciężkiej pracy” kocha kwiaty i perfumy.

Ale, oczywiście, jest tego więcej, np. umieszczanie głowy człowieka na kowadle, a potem powoli rozłupanie jej przy pomocy ogromnego żelaznego młotka z coraz większą siłą. Prze-znaczonym na taką samą śmierć następnego dnia kazano zbierać kawałki mózgu i kości, tkanki nerwowe i krew, które widzieli latające po pomieszczeniu. Kiedy wydawano im rozkazy mówiono im: „Kopiecie własny grób. Musicie być szczęśliwi, bo jutro wasi ludzie będą zbierać kawałki waszych zwłok”.

Jeśli chodzi o duchownych, wprowadzali księży do kościoła, w sarkastycznej ceremonii udzielali im ślub z maciorą albo klaczą, a następnie przybijali ich do krzyża nad ołtarzem. Biskupa Woroneża wrzucili żywego do ogromnego garnka z wrzątkiem i jego zakonników zmuszono pistoletem do jedzenia tej „zupy”.

Wysokim rangą duchownym wydłubywano oczy, wycinano język i odcinano uszy. Kopano ich żywcem. Albo nożem otwierano im brzuch i pierwszą część jelita przybijano do słupa telefonicznego. Następnie zmuszano ich do biegania wokół słupa kiedy ich jelita okręcały się do chwili śmierci.

Oficerów marynarki rosyjskiej parowano na śmierć w ich własnych maszynowniach. Przywiązywano ich łańcuchami do cementowych bloków i wyrzucano z pokładu, tak by ich spętane zwłoki, rozkładające się i podnoszące pod falami, tworzyły makabryczne, kołyszące się martwe lasy. Gen. Wirenowi z Kronstadt odrąbano obie ręce i paradowano po śródmieściu do chwili kiedy im się to znudziło i został zastrzelony.

Istotom ludzkim wpychano w otwarte oczy palące się cygara i je oślepiali, a potem pieczono całe ciała. Głowy ściskano powoli do momentu „eksplozji” wykorzystując specjalne urządzenia [w 1941 armia niemiecka odkryła pomieszczenie pełne tych i innych urządzeń, łącznie z tymi do miażdżenia jąder, w podziemnym pomieszczeniu na Ukrainie]. Dentystyczne wiertła przystosowali do przewiercania mózgu. Odpiłowywali także czubek czaszki, a następnie zmuszali przyglądającą się ofiarę do zjedzenia jego mózgu, po czym on też dostawał się pod piłę.

Całe rodziny aresztowano i torturowano dzieci na oczach skrępowanych rodziców, albo kobietę dręczono na oczach męża, albo odwrotnie. Bolszewicy wbijali gwoździe w puste beczki drewniane, potem wpychali do nich ludzi, i wesoło nimi turlali. Biała Armia znalazła masowe groby z zakopywanymi żywcem ludźmi. [Ludzie zakopywani żywcem zwykle mają w ustach i nozdrzach brud, bo próbowali łapać powietrze.] Ich wijące się ciała znajdowano w najdziwniejszych wygibasach.

Układano ogromne skrzynie z pół rozkładającymi się ciałami, a potem żywą ofiarę wrzucano do niej i wieko przybijano gwoździami. Nieszczęśnikowi obiecywano wolność jeśli tylko wyda adresy wszystkich przyjaciół. Kiedy to zrobił dostał nie wolność, a pochówek na żywca z ciałami!

I wszystko to w słodkim imieniu demokracji! Proletariatu! Ideałów komunizmu!

Ale nieusatysfakcjonowani masowymi okrucieństwami, te potwory mieli czelność drukować własne świętoszkowate gazety! Mówiąc prawdę publikowali nazwiska tych których torturowali i mordowali, chwaląc się swoim bestialskim okrucieństwem jako „potrzebą sytuacji”. Tę bez-czelność potwierdzili reporterzy w (nieprawicowym) Berliner Tageblatt [Berlin Daily News], a szczególnie jego moskiewski korespondent Hans Forst. Jego z 1918 artykuł Co znajduje się za całym miękkim mydłem? [What is Behind All the Soft Soap?] później opublikowano także w formie broszury.

Co ciekawe, urodzona w Niemczech księżniczka Anhalt-Zerbst, później caryca Katarzyna Wielka, zakazała tortur w Rosji. Ale 125 lat później, demokratyczno-socjalistyczni dobroczyńcy  mas przywrócili je jako normalną praktykę. I to nazywamy postępem! A pozbawiona serca Matka Europa tylko siedzi i obserwuje, grając sfałszowaną talią w swoje dyplomatyczne karciane gierki. W końcu, skoro pali się dom sąsiadów, to mamy za darmo światło! Za darmo ciepło!

I niszczy się i zmusza do milczenia nawet komunistyczne źródła demaskujące kłamstwa Moskwy. Idealnym tego przykładem jest Agonia sowieckiej Rosji [Soviet Russia’s Agony] niemieckiego komunisty Friedricha Minka (Lipsk 1920), znającego dobrze rosyjski, który nie jeździł po Rosji jak ślepy i naiwny głupek, a starał się zrozumieć sytuację za granicą. Oczywiście to zwróciło na niego uwagę Czeka i niemal łańcuchy oprawcy. Praktycznie cudem został uratowany i sprowadzony do Niemiec, gdzie zasadniczo uczciwy człowiek przeklął komunistyczną manię. Ale  mundus vult decipi, więc ten nasz świat woli fascynować się iskrą bardzo czerwonego sowieckiego rubina niż dołączyć do walki toczonej przez oponentów sowietyzmu.

Zbrodnie przeciwko ludzkiej duszy

12-letnie matki. – 50% syfilityków. – Rosja szczurzym testem dla światowego marksizmu. – Odrodzenie Aryjczyków.

Niemniej jednak, wszystkie te makabryczne zbrodnie przeciwko prawom człowieka i mieniu, to zaplanowane unicestwienie ludzkiego życia, i ta systematyczna rzeź, są niczym w porównaniu z ostateczną nikczemnością systematycznego bolszewizmu – jego zbrodnią przeciwko ludzkiej duszy. Pewien niemiecki wróg bolszewizmu ujął to w ten sposób: przeceniamy nie-bezpieczeństwo dla naszego portfela, a nie doceniamy niebezpieczeństwa dla naszej duszy. Celowe wszczepianie w dusze małych rosyjskich dzieci bolszewickich przekazów nienawiści (na tajny rozkaz Lunaczarskiego, Kołłontaja et consortes), pochodzących z przekręconych stosowań już destrukcyjnej psychoanalizy Żyda Zygmunta Freuda, sprawia, że wszelkie uwagi są nieadekwatne. To wszystko byłoby całkowicie nieprawdopodobne, gdyby nie liczne doniesienia w samych sowieckich mediach.

W tej kwestii autor chciałby odnieść się do swojej pracy Mord rosyjskiego systemu edukacji [Murdering the Russian School System] opublikowanej w niemieckim Akademiker-Zeitung [Dziennik dla Absolwentów Kolegiów] w lipcu 1925. Artykuł o prezydencie Kalininie [od nazwiska którego pochodzi nazwa Kaliningrad w podbitych przez Rosjan Prusach Wschodnich] i 12-letniej matce, która otrzymała od niego prezydencki telegram z gratulacjami, mo-że mieć bardzo nielicznych rywali w długiej historii ludzkiej degeneracji. Kraj który teraz ma 50% syfilityków, który unieważnił religię i moralność jako burżuazyjny zabobon, i który nawet pozbył się nazwy kraju – Rosja – a nawet rozważa zastąpienie języka rosyjskiego żydowskim „esperanto” [sztuczny język, mieszanka włoskiego, francuskiego, niemieckiego i polskiego, wymyślony przez prof. Zamenhofa] – ten kraj nie ma prawa, przy obecnych władcach, do przyszłej współpracy w symfonii wielkiego świata cywilizowanych narodów.

Ale ten kraj który pozbył się Boga jako burżuazyjnego zabobonu, wyniósł w Jego miejsce innego boga, a w rzeczywistości odwiecznego wroga Chrystusa. To, niestety, nie jest „wyrażenie” – a udokumentowany fakt. Duński pisarz Keller opowiada w książce Czerwony ogród [The Red Garden], jak on sam był obecny w mieście Swijażsk kiedy odsłaniano pomnik Judasza Iskarioty. Ale oczywiście to nie wystarczało. Podczas ostatniej wojny domowej, wszędzie gdzie walczył pierwszy batalion [w całości żydowski] bolszewickiej armii, dokonywali rytualnych satanistycznych okaleczeń na ciałach członków pokonanej armii. Kiedy informowałem o tych sprawach z terenów Rosji ponownie wyzwolonych przez Białą Armię, otrzymałem pierwszy wyrok śmierci od czerwonych.

Wiele lat temu Gustav Lebon w książce Psychologia socjalizmu [The Psychology of Socia-lism] napisał, że spieranie się z marksistami to „daremny trud”. Żeby ich przekonać musieliby faktycznie zobaczyć całe społeczeństwo poddane ich szalonemu eksperymentowi i zobaczyć spowodowane tym miriady ludzkich ofiar ich utopijnego szaleństwa, tylko po to by pokazać im idiotyzm ich pomysłów.

Naród rosyjski bezwiednie wziął ten krzyż na swoje barki by służyć jako zwierzę laboratoryjne w tym teście, i złożyć swoje wykrwawione życie na ofiarnym ołtarzu żydostwa, żeby ludzkość mogła obudzić się i wyzwolić od tego marksistowskiego zła. Bo nawet gdyby zdominowana przez Żydów Moskwa wzniosła pomnik ich żydowskiemu prorokowi Karolowi Marksowi i – jednocześnie odmawiając jakiejkolwiek ochoty na burżuazyjną ceremonię – chciała sprowadzić kości Marksa z Anglii do sowieckiej Judei [Marks żył, napisał Das Kapital i zmarł w Londynie ], praktyczny żartowniś słusznie mógłby nabazgrać na pomniku Marksa w Moskwie pod którym jest napis: „Urodził się w Niemczech, zmarł w Anglii” własną obserwację „i pochowany w Moskwie”. Eksperyment przeprowadzony przez Lenina i spółkę rzeczywiście na trwałe rozbił iluzję marksistowskiej troski i humanitaryzmu.

Bo tak jak języka narodu nie można zastąpić żydowskim esperanto, i tak jak naturalnego źródła z wodami leczniczymi nie da się zastąpić lekami z probówki, tak samo żadnego skoku w jakości stosunków międzyludzkich nie da się szybko osiągnąć powoli rozwijającą się historią ludzkości. Jedyną rzeczą którą osiągnął marksizm było wpędzenie doktryny radykalnego materializmu do takiego rogu, że musi umrzeć, „samobójować się” stworzonymi przez siebie realiami.

Niestety, to spustoszyło ogromną część świata, stawiając resztę ludzkości przed dylematem – co teraz robić w kwestii robotników? Teraz trzeba posłuchać słów wielkiego nacjonalistycznego przywódcy: „Obaj muszą nauczyć się szanować siebie znowu, ten kto pracuje pięściami, i ten kto pracuje czołem”. [To był klasyczny cytat z Hitlera, szczególnie typowy w użyciu słowa „pięści” zamiast spodziewanego słowa „ręce”.] Ogromny rów wykopany przez całą tę wojnę i rozdział pomiędzy klasami muszą być połączone mostem miłości do siebie, wzajemnym zrozumieniem i wszechogarniającemu pojednaniu pracowników fizycznych z umysłowymi. [Hitler opowiadał się za stosowaniem określenia „pracownik” do każdego, dozorcy, reportera czy geniusza od rakiet, który pracował na swoje utrzymanie i nie był paso-żytem.] Nienawiść w końcu niszczy, a tylko miłość może budować.

Tak więc nie możemy wygrać w długim okresie poprzez wybieganie na ulicę i wrzeszczenie „Przecz z Żydami”. Najpierw musimy zabić „Żydów” w nas – kult rzeczy materialnych, niszczącego, rozdzierającego ducha żydostwa, rzeczy które on wykorzystuje by z nas żyć, i które stale w nas wszczepia. W miejsce iluzji, czystego materializmu i obrzydliwego egoizmu, musi w nas wzrastać miłość bliźniego – pozbawiona sentymentalizmu iniefrasobliwość, pełna woli do działania i postępu!

Ten impuls zawsze musi być w nas. Potrzebujemy samokształcenia poprzez badanie siebie i wewnętrzne oczyszczanie, żebyśmy mogli być dobrymi przykładami dla naszych braci. Kto wchodzi do błota może wciągnąć ze sobą bliźniego, a kto sięga po słońce może wziąć ze sobą innych na wyżyny! I dlatego Bóg głęboko zakopany w naszych duszach musi być oczyszczony z zanieczyszczeń. Pamiętajmy słowa wielkiego niemieckiego mistyka Angelusa Silezjusza [ca. 1640]: „A choćby Chrystus urodził się tysiąc razy w Betlejem, a nie w twoim sercu, jesteś stracony!”

I jak ujął to wielki Goethe [niemiecki Szekspir]: A skoro ty [diabeł, Mefisto] nie możesz przejść przez narodziny, życie i śmierć, tak jak my tutaj, to jesteś jedynie niepożądanym gościem na ciemnej ziemi tego świata”. Musimy zmierzyć się z powtarzającymi się problemami tego życia na ziemi, skonfrontować nasze czyny – pominięcia i błędy – i nasze zamierzone i niezamierzone błędy. Kto z nas może powiedzieć, że jest jak istota światła na tej ciemnej ziemi?

Jeśli spełnimy swój aryjski obowiązek i wytrwamy w głębokiej wierze w boski plan dla świata, podniesiemy się z błota do rzeczy które są wyżej, nie zatrzyma nas granitowy blok materializmu, i ciemna noc Europy zostanie uwolniona przez jasny nowy poranek.

Obmyjmy się źródlaną wodą używaną przez germańskich rycerzy, i chwytając włócznię św. Graala, jedźmy by zmierzyć się z krwawym smokiem. Nasz dzień nadejdzie, dzień aryjskiego zbawienia. Teraz podnosi się aryjskie słońce nad naszymi głowami, nasi lojalni wojownicy zalani są światłem zmartwychwstania, nasza aryjska Niedziela Wielkanocna.

Przypisy:

[1] W starej Rosji było powiedzenie: „Poskrob Rosjanina a zobaczysz Tatara”. (Lud typu mongolskiego, który podbił Rosję i rządził nią przez 300 lat.)  Dzis można powiedzieć, że nie potrzeba nawet poskrobać Rosjanina – wystarczy na nego spojrzeć, albo lepiej, powąchać!  I wtedy zobaczysz prawdziwego Żyda. Żydowskiego odoru nie da się zniwelować żadną wodą kolońską na świecie. Uzbrojony w tę wiedzę nie zdziwisz się tym, że „rosyjski lider” Trocki  to naprawdę Bronstein, Zinowiew – Radomislsky (a w Niemczech Apfelbaum!), Larin to Luria, Litwinow to Finkelstein, a „Stalin” to nie Żyd ani Rosjanin, a urodzony w Gruzji Dżugaszwili! Pełna lista znajduje się we wspaniałej książce Nilostonskyego Obłęd bolszewików na punkcie krwi  [The Blood Craze of the Bolsheviks] i w mojej (do tej pory jedynie po rosyjsku) Masonerii i rosyjskiej rewolucji [Freemasonry and the Russian Revolution].

[2] Córka Anastazja na pewno odziedziczyła talenty ojca. (Po poślubieniu Mikołaja Mikoła-jewicza jej siostra Milica poślubiła jego brata Piotra.) W kręgach dworskich dwie czarnogórskie damy szybko nazwano „czarnymi wdowami” i odegrały złowieszczą rolę. (Zob. książkę płk Theodore von Winberga Rosja na rozdrożu: korzenie dzisiejszego zła [Russia at the Crossroads: The Roots of Today’s Evil.) Ten wielki książę rosyjski stopniowo opanował cały sztab generalny, i pozyskani przez masonerię, oni stali się narzędziem Ententy. I możemy również dziękować temu sztabowi generalnemu za to, że bolszewicy rozpoczęli wojnę do-mową tak znakomicie obsadzoną i doradzaną. Zdrada generałów Brisulowa, Klembowskyego, Gutora i innych była kluczem do zwycięstwa czerwonych bandytów. Powiązanie masonów ze sztabem było ważną tajemnicą stojącą za rosyjską mobilizacją. To uciekło uwadze nawet niemieckich historyków wojskowych i całkowicie wyjaśnia dlaczego Rosja, jak robot, sprowokowała fatalną deklarację wojny ze strony Niemiec.

[3] Nadal krąży o nim najbardziej zdumiewająca bzdura w niemieckiej prasie i świecie wydawniczym, aż do najnowszej książki kłamstw Ossendowskiego, który twierdzi, że kiedy w końcu duszono Rasputina, był tak odrażający, że nie mogli nawet dotknąć go jego zabójcy. Rasputin nigdy nie był ani zakonnikiem ani księdzem, jak uważa się w Niemczech. Był syberyjskim rolnikiem, który aż do dorosłego wieku nie potrafił nawet czytać. (Zauważmy jego podpis analfabety w marcowym numerze Uhu, Sowa, 1926, w związku z artykułem Rodsyanko.) W młodości koniokrad, wierny wyznawca niebezpiecznej sekty Chlysti, która łączyła sesje masowych modłów z imprezami seksualnymi – a później „żebrzący brat” dla monastyru gdzie nawet nie był w nowicjacie. W końcu skończył spotykając się z biskupem Teofanusem z Połtawy, który, pochłonięty modlitwą i absolutnie niedoświadczony w sprawach świata, przedstawił Rasputina carskiej rodzinie.

[4] Najlepszą książką o Rasputinie była autorstwa ks. Iliodora Święty diabeł [The Holy Devil]. Pokazuje on że notorycznym kłamstwem była opinia, że był kochanką carycy. Takiemu brudnemu rolnikowi z Syberii nie podobałaby się niemiecka księżniczka z doktoratem z University Heidelberg. Niestety, prawdą jest, że wiele wysoko urodzonych dam dworu w Petersburgu odczuwało dreszczyk emocji kiedy Rasputin podrzucał im chusteczkę naśla-dując sułtanów. Nie ma sensu zaprzeczać temu faktowi, ani wielu innym typowym dla stromego upadku Rosji.

[5] Dokładne, niczym stenografowane szczegóły o jego zabiciu można znaleźć w nowo wydanym dzienniku (Ryga, Litwa, 1924) Puriszkiewicza, który w międzyczasie zmarł.

[6] Słowo „Czeka” to nie tylko skrót (po rosyjsku) dla Specjalnej Komisji do Zwalczania Kontrrewolucji, ale również, jak napisał gen. Czerep-Spiridowicz z Ameryki, wyrażenie w jidysz oznaczające „rzeź zwierząt”. Jak trafne byłoby to wyrażenie dla mentalności Żydów, bo my chrześcijanie, których nazywa się „goyim” albo „akum”, według Żydów jesteśmy zwierzętami, a ich bóg Jahwe dał nam ludzką twarz, po to by usługujący Żydom nie wyglądali jak zwierzęta.

[7] Wielu krytykowało aprobatę Ludendorffa dla „pociągu Lenina” przejeżdżającego przez Niemcy by zainfekować Rosję. Baron von Freytag-Loringhoven nazywa ten krok najbardziej godnym pożałowania błędem, zobacz Historia rosyjskiej rewolucji [History of the Russian Revolution]. Ale jeden z kolegów Ludendorffa, inżynier dr Max von Scheubner-Richter, który zginął 9 listopada 1923 (u boku Hitlera w czasie listopadowego puczu w Monachium), sprzeciwia się temu mówiąc, że ówczesne Niemcy były w tak krytycznej sytuacji, że ten środek był uzasadniony, zwłaszcza kiedy międzynarodowe prawo wojny pozwala na powstawanie rozłamu i niezgody pośród swoich wrogów. Widziana w tym świetle, decyzja Ludendorffa była właściwa, a tym bardziej iż bolszewizm uważał ją za jedynie chwilowy wrzód  na ciele Europy (trwał 70 lat), a nie za stałą sytuację.

http://www.bamboo-delight.com/download/A_Sea_of_Blood.pdf

Wolna Polska – Wiadomości Wolna Polska – Wiadomości – Informacje Świat Polska

Source: Morze krwi: Prawda o rewolucji bolszewickiej. Dr Gregor