Walka z „aborcjonizmem”


Nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de promotis eius agitur
/mającego się urodzić uważa się za narodzonego, ilekroć chodzi o jego korzyści/.
Tak brzmiała formuła rzymskiego prawa cywilnego w odniesieniu do dziecka nienarodzonego, był zatem nasciturus osobą.
W przekazie ewangelicznym nie poświęca się temu zagadnieniu uwagi poza jednym przypadkiem – Zwiastowania NMP.
Sam fakt zwiastowania nie stanowił jednak poczęcia, dopiero wyrażenie woli słowami: -„oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” ustanowiło akt poczęcia.
Stąd wynika, że poczęcie dziecka jest aktem kobiety, a mężczyzna tylko dostawcą nasienia, z którego może się dziecko począć.
Jest zatem moment, w którym kobieta może odmówić przyjęcia nasienia i nie począć.
Z chwilą, kiedy jednak dokonała poczęcia odpowiada za życie drugiej osoby związanej organicznie z jej istnieniem.
W tym przypadku nie potrzebne są odrębne regulacje prawne, wystarczą ogólne odnoszące się do ochrony zdrowia i życia ludzkiego.
Przy takiej definicji opartej na przekazie ewangelicznym i zgodnej z prawem natury decyzja kobiety o poczęciu nie wymaga uzasadnienia, jest aktem wolnej woli, którą Bóg obdarzył człowieka.

Jeżeli prawodawca odrzuci przesłanie ewangeliczne to może uznać, że nasciturus jest pozbawiony własnego życia i stanowi część organizmu matki, a zatem zamach na jego życie i zdrowie jest zamachem na życie i zdrowie matki, co też jest chronione przepisami o ochronie życia i zdrowia ludzkiego.

W każdym przypadku, niezależnie od przyjętej definicji życia ludzkiego, mamy do czynienia z faktem przestępstwa z wyjątkiem działania w sytuacji wyższej konieczności zagrożenia życia lub zdrowia matki lub dziecka. Przypomina to klasyczny przykład odpowiedzialności prawnej za poświęcenie życia jednej osoby dla ratowania życia drugiej osoby.
Jak w owym przypadku odcięcia liny taterniczej w sytuacji nieuchronnego jej urwania na skutek zbytniego obciążenia.
Decyzję o tym może podjąć świadomy zagrożenia, doświadczony przewodnik, względnie ratownik, podobnie lekarz odpowiedzialny, po konsultacji z innymi lekarzami, specjalistami, może też taką decyzję podjąć.

Próba wyodrębnienia w ludzkiej odpowiedzialności pozycji nascituri stanowi naruszenie fundamentalnego pojęcia człowieczeństwa.
Jeżeli uznaje się, że osobie poczętej należny jest status równorzędny z narodzonym to w konsekwencji muszą być zastosowane te same normy prawne.
Powstaje nieodłączny problem kary za wszelkie działanie przeciwko zdrowiu i życiu człowieka znajdującego się w łonie matki.
Sprawca tego działania powinien ponosić odpowiedzialność na tych samych warunkach jak w stosunku do narodzonego.
Odrębną sprawą jest sytuacja matki, niezależnie od jej woli, jest ona również ofiarą tego działania, gdyż jej organizm jest ściśle związany z organizmem dziecka.
Mamy zatem do czynienia z działaniem o charakterze samobójczym, które nie podlega penalizacji niezależnie od moralnej oceny takiego czynu.

Obecny hałas w odniesieniu do projektu ustawy „antyaborcyjnej” robi wrażenie, że jego głównym celem jest wykorzystanie okazji do politycznego nie tyle sukcesu ile zaszkodzenia rządzącej partii.
Na wiele miesięcy przed poddaniem pod obrady sejmu obywatelskiego projektu ustawy można było przewidzieć, że wywoła ten projekt określoną demonstrację.
Pomijając fakt, że sam projekt z jego pasją penitencjarną aż się prosił o ostrą reakcję, to problem dostępności do możliwości pozbycia się ciąży zawsze znajdzie odpowiednią grupę zwolenników gotowych do publicznego wystąpienia.
I nie chodzi tu o zainteresowane kobiety, ale głównie o tych, którzy chcą na tym ubić określony interes.
Skoro projekt zyskał wielosettysięczne poparcie, bez trudu można było zorganizować kontrmanifestację przekraczającą nawet dziesięciokrotnie uczestnictwo w „czarnym” sabacie.
Usłużne media rozniosły na cały świat „jeszcze jeden dowód na ciemnogrodzki i drakoński charakter obecnych rządów w Polsce”, podkreślając jak to „spontaniczny protest prześladowanych kobiet zmusił reżim do wycofania się”.

Na tle tego niemiłego wydarzenia aż się prosi o realizację ruchu dla obrony chrześcijańskiej kultury/ „Roch”/, który podjąłby się aktywnych działań społecznych na rzecz każdego przedsięwzięcia zmierzającego do wprowadzenia w życie zasad tej kultury.

Source: Walka z „aborcjonizmem”