Odrzucenie lustracji?Ze strachu?


Ojciec (redaktor naczelny miesięcznika „Słowo Żydowskie”, tajny współpracownik ps. „Żerań”, funkcjonariusz hitlerowskiego Grenzschutzu, walczącego z Armią Krajową) byłby z niego dumny.

Przepraszam kopiuję całość, bo art jest już niedostępny.
A jak admin uzna, że informacje niepotrzebne, to niech wykasuje.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20070106&id=my11.txt
Sobota-Niedziela, 6-7 stycznia 2007 r., Nr 5 (2718)
Profesor Jerzy Robert Nowak
Jak kłamie prof. Safjan
Wicedyrektor archiwum IPN historyk dr Piotr Gontarczyk jakże celnie powiedział w wywiadzie udzielonym Waldemarowi Żyszkiewiczowi z „Tygodnika Solidarność” (nr z 22 grudnia 2006 r.): „Kiedyś kariery robiło się dzięki cytatom z pism Marksa, teraz – chociażby na dokumentowaniu ‚polskiego antysemityzmu ‚ (…)”. Niedawno w szczególnie skandaliczny sposób skompromitował się swoim tropieniem „polskiego antysemityzmu” prof. Marek Safjan, w tekście publikowanym na krótko przed odejściem ze stanowiska prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Tekst ten ukazał się 17 września 2006 r. na łamach żydowskiego dwutygodnika „Słowo Żydowskie”, którego redaktorem naczelnym jest ojciec prof. M. Safjana – Zbigniew Safjan. Ogromniasty, czterokolumnowy artykuł prof. M. Safjana „Refleksje z Krety” stanowił absolutną gloryfikację osławionego antypolskiego paszkwilu „Fear” („Strach”) Jana Tomasza Grossa. Safjan nie znalazł ani jednego słowa krytyki nawet dla najpodlejszych antypolskich oszczerstw Grossa pisanych z pozycji skrajnego żydowskiego fanatyzmu. Wręcz przeciwnie, M. Safjan całkowicie identyfikował się z całą wymową polakożerczej książki, będącej wytworem chorej wyobraźni hochsztaplera zza oceanu. Panegirycznie chwaląc paszkwil Grossa, prof. Safjan zapowiadał, że jego książka „Strach” otwiera jakoby „zupełnie nowy etap debaty o przeszłości”.

Aprobowanie fałszów Grossa
Zdumiewający był ogrom niewrażliwości prof. M. Safjana, w końcu prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego, wobec rozmiarów oszczerstw Grossa godzących w polską narodową historię. Profesora Safjana ani trochę nie poruszyło tak widoczne świadome deformowanie przez Grossa wizji dziejów polskiego Narodu w czasie drugiej wojny światowej, pokazywanie go wyłącznie w najbardziej ponurych ciemnych barwach, przy równoczesnym konsekwentnym zacieraniu obrazu jego martyrologii i heroizmu. Profesorowi Safjanowi wyraźnie nie przeszkadzało to, jak obrzydliwie Gross przedstawiał amerykańskim czytelnikom zniekształcony obraz ciemnych, okrutnych Polaków, mordujących i rabujących Żydów w czasie wojny i po wojnie. Nie przeszkodziły Safjanowi tak potworne Grossowe zniekształcenia stosunku przeważającej części Polaków do powstania w getcie warszawskim (wbrew jednostronnie czarnemu obrazowi postawy Polaków, kreślonemu przez Grossa, rozliczne świadectwa żydowskie, w tym tak znaczące, jak oceny słynnego kronikarza tragedii getta Ludwika Landau, pokazują, że w polskich postawach dominowała sympatia). Fałsze Grossa w tej sprawie napiętnowała nawet związana ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” historyk Bożena Szaynok w recenzji publikowanej 25 sierpnia 2006 r. na łamach dodatku do nowojorskiego „Nowego Dziennika”. Zarzuciła tam zresztą Grossowi, że publikując wyłącznie materiały, które „dotyczą tylko antypolskich postaw Polaków”, tworzy wrażenie, iż „antysemityzm jest zasadniczą cechą relacji polsko-żydowskich”. To podejście Grossa wyraźnie nie przeszkadza prof. Safjanowi, który sam ze swadą peroruje o „straszliwym antysemityzmie” w Polsce po 1945 roku.
Wychwalającemu rzekome wyjątkowe znaczenie książki Grossa prof. Safjanowi nie przeszkadzają tak liczne w „Strachu” zafałszowywania faktów. Choćby uparte zawyżanie przez Grossa liczby ofiar w Jedwabnem jako ok. 1600 zabitych Żydów wbrew danym z ekshumacji, oceniającym liczbę zabitych Żydów na 300 osób. Czy fałsz o tym, że rzekomo w zajściach antyżydowskich w Kielcach w 1946 r. brała udział jedna czwarta mieszkańców miasta (tj. ok. 12-13 tysięcy osób), podczas gdy w rzeczywistości – według ustaleń prokuratury – brało w nich udział najwyżej 500 osób. Czy inny fałsz Grossa o tym, jakoby zajścia w Kielcach były największym pogromem w czasach pokojowych w XX w. (np. w Odessie w 1905 r. zamordowano ponad 400 Żydów, tj. ponad 10 razy więcej niż w Kielcach). Profesorowi Safjanowi nie przeszkodziła w wychwalaniu Grossa nawet kreślona przez niego wizja „ogromnych” rabunków dokonanych przez Polaków na Żydach, a także Niemcach (por. „Fear” s. 248), przy równoczesnym pominięciu jakiejkolwiek wzmianki o tym, jak mocno Polska została obrabowana przez Niemców w czasie wojny, jak wielka część polskiego majątku narodowego została barbarzyńsko zniszczona.
Profesorowi M. Safjanowi, synowi zajadłego komunistycznego politruka Zbigniewa Safjana, oczywiście nie przeszkodziło ani przez chwilę dokonywane tak uparcie przez Grossa wybielanie roli żydowskich komunistów w sowietyzacji Polski, a przede wszystkim roli Żydów w UB. Nie przeszkodziło całkowite przemilczenie w „Strachu” roli żydowskich komunistów w sądach i prokuraturach, w wojsku, MSZ, w stalinizacji gospodarki, w propagandzie, czy całkowite przemilczenie żydowskiej kolaboracji z Sowietami na Kresach Wschodnich w latach 1939-1941, roli żydowskich komunistów w okrucieństwach komunizmu w ZSRS i krajach Europy Środkowowschodniej.
A także całkowite przemilczenie tak nikczemnej roli policji żydowskiej i Judenratów w dobie wojny. W wychwalaniu Grossa prezesowi Trybunału Konstytucyjnego nie przeszkodziły również nawet najbardziej absurdalne Grossowe oszczerstwa antykatolickie. Choćby zarzucenie przez niego mordu rytualnego na dzieciach żydowskich tym polskim duchownym katolickim, którzy ochrzcili dzieci żydowskie bez zgody ich żydowskich rodziców. W sytuacji gdy jakże wiele dzieci żydowskich było bezimiennie podrzucanych pod bramy klasztorów, a ich przechowanie oznaczało ciągłą groźbę śmierci dla wszystkich mieszkających w klasztorze polskich zakonników czy zakonnic.
Podkreślam raz jeszcze, piszący swą apologetyczną pochwałę antypolskiego paszkwilu Grossa prezes polskiego Trybunału Konstytucyjnego nie znalazł ani słowa krytyki pod adresem jego polakożerczych kalumnii. Co więcej, prof. M. Safjan próbował fałszywie maksymalnie zbagatelizować publikowane do 17 września 2006 r. krytyki pod adresom „Strachu” Grossa. Kłamliwie twierdził, jakoby „prawie wszyscy”, którzy wypowiadali się na temat książki Grossa na łamach polskiej prasy, zastrzegali się, że „nie znają tekstu, a jedynie ogólne przesłanie, tezę samej książki”. Stwierdzenie prof. M. Safjana jest ordynarnym fałszem. Już do 17 września 2006 r. ukazało się na łamach „Naszego Dziennika” kilkanaście obszernych moich tekstów opartych na pogłębionej, wielokrotnej lekturze anglojęzycznego wydania Grossa. Krytyczne recenzje w oparciu o znajomość angielskiego oryginału książki Grossa opublikowali również m.in. M.J. Chodakiewicz w „Niezależnej Gazecie Polskiej” (4 sierpnia 2006 r.), M. Kozłowski w „Rzeczpospolitej” (nr z 15-16 lipca 2006 r.) prof. J. Radziłowski i R. Tyndorf w Biuletynie IPN z lipca 2006 roku.

Totalna ignorancja pana prezesa
Powielając oszczerstwa J.T. Grossa, prof. M. Safjan twierdzi, że: „W książce Tomasza Grossa są m.in. przedstawiane świadectwa Jana Karskiego i Grota-Roweckiego (s. 177), którzy sygnalizowali z niepokojem już w pierwszych latach wojny przygnębiające zjawiska nasilających się postaw części polskiego społeczeństwa, tej, która przy całej nienawiści do Niemców, w jednym punkcie była gotowa zaakceptować politykę nazistów, a mianowicie w odniesieniu do Żydów, do tzw. rozwiązania kwestii żydowskiej”. Czyli – do eksterminacji Żydów?
Jest to szczególnie ohydne antypolskie oszczerstwo ze strony pana prof. Safjana, popełnione w czasie, gdy był, jak to zaznaczył w podtytule swego artykułu, prezesem polskiego Trybunału Konstytucyjnego! Przypomnijmy tu, że raport J. Karskiego został opracowany w lutym 1940 r., a więc na długo przed zadecydowaniem przez Niemców o tzw. ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej, tj. o totalnym wymordowaniu Żydów. Decyzję w tej sprawie zaczęto przygotowywać dopiero po napaści Niemiec na ZSRS, faktycznie zaś od 31 lipca 1941 r., i ostatecznie przyjęto na konferencji w Wannasee pod Berlinem w styczniu 1941 r. (por. źródłową książkę żydowskiego historyka Michaela M. Marrusa „Holocaust”, Warszawa 1993, s. 54). Informację o faktycznej dacie rozstrzygnięcia likwidacji Żydów (tzw. ostatecznego rozwiązania) z łatwością można znaleźć nawet w podręcznikach szkolnych, choćby w podręczniku A.L. Szcześniaka dla VIII klasy „Historia 1914-1989” (Warszawa 1994, s. 226-227). Tak więc absolwent VIII klasy musi wiedzieć o dokładnej dacie zadecydowania o ostatecznej eksterminacji Żydów, której – jak widać – nie znał prezes Trybunału Konstytucyjnego (podobnie jak nie znali jej redaktorzy „Słowa Żydowskiego”, którzy puścili do druku nonsensowne rozważania prof. Safjana). A może tylko udawali, że nie znali! Przypomnijmy, iż także raport gen. S. Grota-Roweckiego ukazał się przed konferencją w Wannsee, bo 25 września 1941 roku.
Dlaczego tak ważne jest przypomnienie dat raportów Karskiego i gen. Roweckiego? Chodzi o to, że w pierwszych latach wojny nikt w Polsce nie przewidywał, że dojdzie do próby eksterminacji Żydów przez Niemców. W „Zarysie historii Polski” pod red. J. Tazbira (Warszawa 1979, s. 684) czytamy: „W początkach okupacji większość Żydów polskich nie spodziewała się i nie przewidywała późniejszego Endlösung [tj. „ostatecznego rozwiązania” – J.R.N.]. Pierwszy rok okupacji [mniej więcej do października 1940 r.] zaznaczył się głównie prześladowaniami natury gospodarczej, których ogólnym efektem była pauperyzacja Żydów”. A raport Karskiego powstał w lutym 1940 r. (!).
Gdyby „autorytet” – prezes Trybunału Konstytucyjnego trochę więcej czytał przed zabieraniem głosu w sprawach, o których nie ma pojęcia albo w których świadomie mąci, to dowiedziałby się pewnych dość zaskakujących dla niego rzeczy. Przeczytałby na przykład dość szokujące stwierdzenia w odniesieniu do pierwszego okresu wojny, w którym rzekomo część Polaków miała wyrażać poparcie dla eksterminacji Żydów przez Niemców. Oto, co pisała na ten temat znana historyk Teresa Prekerowa związana z Żydowskim Instytutem Historycznym w książce „Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie” (do 1950 r., Warszawa 1993, s. 304-305): „W ciągu pierwszego roku okupacji, a nawet dłużej, ludność polska nie miała wrażenia, że Żydzi są bardziej uciskani od niej. Wprost przeciwnie. To przecież głównie Polacy byli aresztowani, torturowani w więzieniach, gestapo, rozstrzeliwani, zsyłani do obozów koncentracyjnych w Oświęcimiu, Buchenwaldzie czy Sachsenhauen. Żydów bardziej ograniczano pod względem ekonomicznym, odsuwano coraz ostrzej od udziału w życiu gospodarczym kraju, ale większość ludności polskiej uważała to za mniejsze zło”. Podobne oceny można spotkać w licznych innych książkach opartych na faktografii, choćby np. w historii polskich Żydów, opracowanej przez znanego z filosemityzmu Stefana Bratkowskiego „Pod wspólnym niebem” (Warszawa 2001). Bratkowaki pisze tam na s. 158-159: „W ciągu pierwszego roku okupacji wydawało się, że to Polaków ma dotknąć eksterminacja (…) przez pierwsze dwa lata okupacji terror niemiecki w Warszawie kierował się właśnie przede wszystkim przeciwko Polakom, mordowanym w masowych ulicznych egzekucjach, i (…) ten terror miał sparaliżować opór polski”. Represje niemieckie z tych pierwszych lat, dużo ostrzejsze wobec Polaków niż wobec Żydów, wynikały z faktu, że Niemcy o wiele bardziej obawiali się prób konspiracji ze strony Polaków niż ze strony Żydów, i dlatego chcieli aresztowaniami i egzekucjami wyeliminować wszystkie najbardziej „niebezpieczne” polskie elementy.
Profesor Safjan powołuje się z werwą na raporty Karskiego i gen. Roweckiego, nie wspominając, że zostały one świadomie podane w formie zniekształconej przez Grossa. Pisałem o tym już w 2001 r. w „100 kłamstwach Grossa” i ponownie w cyklu artykułów w „Naszym Dzienniku”, a wreszcie w książce „Nowe kłamstwa Grossa”. Chodzi o to, że Gross podaje jedynie informacje o silnych objawach niechęci do Żydów wśród dużej części ludności polskiej, całkowicie przemilczając powody jej nasilenia. A chodziło o szeroko opisywaną przez Karskiego i gen. Roweckiego, a całkowicie przemilczaną przez Grossa i Safjana haniebną kolaborację dużej części Żydów na Kresach Wschodnich z Sowietami, denuncjowanie przez nich Polaków bolszewikom, samosądy nad funkcjonariuszami polskimi etc.
Szczególnie oburzający jest fakt, że prof. Safjan całkowicie przemilczał kolejny raport Jana Karskiego z 1943 r., który powinien być dobrze znany redaktorom „Słowa Żydowskiego”, jeśli mają cokolwiek wspólnego z jakimkolwiek poczuciem fachowości w odniesieniu do nowszej historii Żydów. Otóż właśnie ten raport powstały w styczniu 1943 r., a więc pod wrażeniem obserwacji faktycznych skutków wdrażania przez Niemców polityki „ostatecznego rozwiązania” kwestii żydowskiej, jest niebywale wymowny. Otóż nie kto inny, a właśnie J. Karski z satysfakcją zauważa ewolucję stosunku Polaków do Żydów, wskazuje na powszechne współczucie Polaków dla eksterminowanych od stycznia 1942 r. na przyspieszoną skalę Żydów. Karski pisze m.in. „Jeśli chodzi o społeczeństwo nie upolitycznione, to istotnie w dużym stopniu można zauważyć zmianę jego ustosunkowania się do Żydów. To wszystko, co Niemcy robili w drugiej połowie 1942 r. z ludnością żydowską było tak straszliwe (…), że jedynym uczuciem górującym ponad wszystko było oburzenie i zgroza. (…) Polska policja, która pilnowała getta jeszcze do sierpnia zeszłego roku, została w całości usunięta, ponieważ nie wytrzymywała tej atmosfery, jaka była w getcie warszawskim, pomagała ludności żydowskiej, a poszczególni policjanci, często zupełnie straciwszy głowę, uciekali ze służby. (…) Społeczeństwo ustosunkowuje się po ludzku – ustawia swój stosunek do Żydów jako do ludzi setkami tysięcy mordowanych. W tym ludzkim stosunku jest przede wszystkim współczucie do Żydów i oburzenie na to wszystko, co okupant z ludnością żydowską robi” (cyt. za: „Polacy i Żydzi pod okupacją niemiecką 1939-1945. Studia i materiały”, pod red. A. Żbikowskiego, Warszawa 2006, s. 156-157).
Dlaczego prof. Safjan, tak chętnie rzucający oskarżenia pod adresem Polaków, milczy o tak jednoznacznym, tak wymownym raporcie Karskiego ze stycznia 1943 r.? Czy robi to z totalnej niewiedzy i ignorancji, czy ze świadomej złej woli? A redakcja „Słowa Żydowskiego”? Jakże wymowny jest fakt, że polscy policjanci nie chcieli być narzędziem niemieckim w brutalnym znęcaniu się i eksterminowaniu Żydów, nie mogli znieść tego psychicznie i zostali wycofani z getta, gdzie brudną robotę wobec swych żydowskich współrodaków w całości wykonała policja żydowska, bijąc ich, rabując i odprowadzając na miejsce transportu do zagłady. 2200 policjantów żydowskich doprowadziło w ciągu kilku miesięcy siłą na miejsce transportu do zagłady 310 tysięcy Żydów. Przypomnijmy tu opinię najsłynniejszego kronikarza warszawskiego getta Emmanuela Ringelbluma: „W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swoich braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała” (por. E. Ringelblum: „Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939 – styczeń 1943”, Warszawa 1988, s. 426). Dlaczego milczy o tym tak gorliwie oskarżający Polaków w „Słowie Żydowskim” prof. Marek Safjan?

Powielanie oszczerstw Grossa
Profesor M. Safjan z lubością powtarza stare kłamstwa o karuzeli kręcącej się przy murze umierającego getta. Ileż razy trzeba przypominać, że opowieść o Polakach rzekomo radośnie bawiących się na karuzeli w czasie walk getta jest wyłącznie niezbyt mądrym poetyckim wymysłem Cz. Miłosza podanym w jego wierszu „Campo di Fiore”, pomysłem niemającym nic wspólnego z realnymi faktami historycznymi. Przypomnijmy tu, że nawet tak skrajnie prożydowski Władysław Bartoszewski zaprzeczał w swoim czasie wspomnianemu wymysłowi o karuzeli, pisząc w paryskich „Zeszytach Historycznych” (Paryż 1985, z. 71, s. 229), że „Karuzela była nieczynna od chwili wybuchu walk w getcie”.
Profesor Safjan powtarza za Grossem jego skrajnie negatywne uogólnienia o postawach społeczeństwa warszawskiego wobec dramatu walczących w getcie, twierdzi, że chodziło jakoby o niechętną postawę „niemałej części warszawskiego społeczeństwa”. Równocześnie zaś całkowicie przemilcza z gruntu przeciwstawne temu kreślonemu przez Grossa ciemnemu obrazowi Polaków rozliczne poważne świadectwa żydowskie. Świadectwa pokazujące, tak jak to zrobił Ludwik Landau w swej słynnej kronice getta, że wśród Polaków dominowała sympatia dla walczących powstańców żydowskich. Przypomnijmy, iż L. Landau zanotował 30 kwietnia 1943 r. w swej kronice na temat walki powstańców w getcie: „Walka ta spotkała się wszędzie z uznaniem, obudziła współczucie, nawet w mało dostępnych dla niego w stosunku do Żydów środowiskach, zwłaszcza wobec jednoznacznego stanowiska całej tajnej prasy” (por. L. Landau, „Kronika lat wojny i okupacji”, t. 2, grudzień 1942 – czerwiec 1943, Warszawa 1962, s. 380. Zob. również szerzej: J.R. Nowak „Nowe kłamstwa Grossa”, Warszawa 2006, s. 51-55). Przypomnijmy, że deformacje Grossa w tej sprawie skrytykowała nawet związana ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” B. Szaynok we wspomnianej już recenzji ze „Strachu” Grossa. Profesor Safjan zaś bezkrytycznie powiela oszczerstwo Grossa.
Posuwa się on do insynuacji, że w czasie wojny być może nawet „większościowa” postawa polskiego społeczeństwa była niechętna wobec Żydów. Nie wyklucza, że być może w toku dyskusji o roli Polaków w czasie wojny dojdzie do przeniesienia „na polskie społeczeństwo części co najmniej odpowiedzialności za Szoah, za Holokaust”. Profesor M. Safjan przedstawia w odpowiednio ponurym świetle – w ślad za fałszami Grossa – obraz stosunków polsko-żydowskich, zastanawiając się, „czy istniał rzeczywiście problem straszliwego antysemityzmu po Holokauście, szeroko rozpowszechnionego w społeczeństwie, ponurego spadku po latach nienawiści i grozy”. I zaraz potem akcentuje w ślad za Grossem, wyraźnie się z nim identyfikując: „Trzeba pamiętać, że pogrom kielecki z lipca 1945 r. [ewidentny błąd M. Safjana – chodzi o rok 1946] jest jednym tylko z dramatycznych ‚epizodów’, opisywanych przez autora, na tle znacznie szerszej panoramy tego, co miało miejsce w wielu miasteczkach i wsiach w Polsce po 1945 roku. A fakty opisywane przez Grossa są porażające, niewymownie ponure, napawające bezbrzeżnym smutkiem, przerażeniem i niepokojem. (…) Wielu z nich [Żydów – J.R.N.] spotyka się z nienawiścią i agresją, ginie z rąk swych sąsiadów w miasteczkach i wsiach. (…) Zdarzają się liczne przypadki swoistych czystek etnicznych, grabieży i mordów w pociągach”. Profesor M. Safjan przejmuje za Grossem skłonność do przedstawiania zabójstw na Żydach jako rzekomo wyłącznie wynikłych z niechęci do oddawania im zrabowanego mienia lub nowych impulsów rasistowskich czy chęci grabieży. Profesor Safjan całkowicie pomija to, jak bardzo znaczącą część Żydów zabitych w pierwszych latach po wojnie stanowili Żydzi polegli jako funkcjonariusze reżimu komunistycznego, pracownicy UB i KBW, informacji wojskowej, działacze PPR czy zwykli donosiciele.
Przypomnijmy tu, co powiedział Prymas Polski August Hlond w toku rozmowy z J. Tenenbaumem 3 czerwca 1946 r.: „Żydzi nie są mordowani jako Żydzi. Oni są zabijani w odwecie za morderstwa dokonywane na chrześcijanach przez żydowskich komunistów w rządzie Polski Ludowej” (cyt. za: J. Żaryn, „Hierarchia Kościoła katolickiego wobec relacji polsko-żydowskich w latach 1945-1947”, w: „Wokół pogromu kieleckiego”, IPN, Warszawa 2006, s. 93). W oświadczeniu dla dziennikarzy z USA w dniu 11 lipca 1946 r. Ksiądz Prymas A. Hlond powiedział m.in.: „W fatalnych starciach orężnych na bojowym froncie politycznym w Polsce giną niestety niektórzy Żydzi, ale ginie nierównie więcej Polaków”.

Czy nie jest to zdrada interesów Polski?
Szczególnie oburzające jest powtarzanie przez prof. M. Safjana w ślad za Grossem twierdzeń, że w pierwszych latach po wojnie w Polsce jakoby całkowicie zablokowano możliwości zwrotu mienia zagarniętego Żydom w czasie wojny, i że ten zwrot mienia blokowały komunistyczne władze administracyjne, prokuratorskie i sądownicze. Profesor M. Safjan posuwa się co całkowicie sprzecznego z prawdą twierdzenia: „Resztki dobytku przejętego przez miejscowych mieszkańców nie mają szans na powrót do właścicieli [czyli Żydów – J.R.N.], co zresztą się dzieje przy pełnej inercji nowych władz administracyjnych, prokuratorskich i sądowniczych” [podkr. – J.R.N.]. Szczególnie ordynarnym fałszem prawnika prof. Safjana jest – jak to niżej dowiodę – twierdzenie o rzekomej „pełnej inercji nowych władz administracyjnych, prokuratorskich i sądowniczych w tej sprawie” (por. „Słowo Żydowskie”, nr 18-20 z 17-30 września 2006 r., s. 9). W podtytule cytowanego wyżej artykułu prof. M. Safjana w „Słowie Żydowskim” czytamy: „prof. dr hab. Marek Safjan, Prezes Trybunału Konstytucyjnego, o stosunkach polsko-żydowskich”. Takie zaakcentowanie dodaje szczególnego znaczenia tekstowi prof. M. Safjana jako oficjalnej wypowiedzi ex cathedra, i to jest szczególnie niebezpieczne w całej sprawie.
Jak niebezpieczne, niech osądzą sami Czytelnicy „Naszego Dziennika” w świetle następujących faktów.
Otóż w tym samym dwutygodniku „Słowo Żydowskie” (nr 23-24 z 2006 r., s. 9) czytamy w przedrukowanym z amerykańskiego internetu tekście Andrzeja Krzemińskiego „Trudna prawda”: „Podtrzymywanie tezy o antysemickiej Polsce służy także uzasadnieniu roszczeń majątkowych wobec Polaków. Gdy nowojorscy adwokaci występują w imieniu grupy Żydów ze zbiorowym pozwem o zwrot majątków muszą dowieść, że nie mogli oni ich po wojnie odzyskać z powodu prześladowań etnicznych” [podkr. – J.R.N.].
Co oznacza w tej sytuacji przytoczone przeze mnie zdanie prof. Safjana o rzekomym całkowitym „braku szans” na odzyskanie mienia przez Żydów w Polsce w pierwszych latach powojennych i „pełnej inercji” władz w tej sprawie? Otóż jest to znakomity prezent dany przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego w Polsce prof. M. Safjana adwokatom żydowskim w ich walce sądowej przeciw Polsce! No bo jeśli sam prezes polskiego Trybunału Konstytucyjnego potępia władze polskie za „pełną inercję” blokującą zwrot mienia żydowskiego Żydom po wojnie, to czyż może być lepszy argument przeciw Polsce?! A teraz nasuwa się pytanie, czy prof. M. Safjan napisał tak groźne dla polskich interesów stwierdzenie tylko z powodu totalnego braku rozsądku i ogromnej nieodpowiedzialności w całej sprawie? A jeśli napisał to wszystko świadomie, działając na szkodę RP, z ewidentną zdradą interesów Polski, kraju, w którym piastował tak znaczącą funkcję? Inne pytanie, czy tylko przypadkowo w podtytule artykułu prof. M. Safjana napisano, że jest to tekst prezesa Trybunału Konstytucyjnego, czy też było to świadome dążenie do zwiększenia ciężaru gatunkowego tekstu mogącego być znakomitym narzędziem w rękach żydowskich adwokatów, którzy chcą wydusić wiele miliardów dolarów odszkodowań na Polsce? A może cały tekst prof. M. Safjana został napisany tylko ze względu na to jedno zdanie, które może znakomicie posłużyć procesującym się z Polską amerykańskim Żydom? A może nieprzypadkowy był również wybór miejsca publikacji tekstu prof. M. Safjana w niskonakładowym „Słowie Żydowskim”, choć taki „autorytet” jak on mógł z łatwością umieścić podobny tekst w którejś z wielkonakładowych gazet. A może chodziło właśnie o to, by Polacy nie zwrócili uwagi na tekst, który stanie się w odpowiednim momencie asem atutowym w rękach nowojorskich żydowskich adwokatów? Pytania tego typu można by długo mnożyć. Jedno jest pewne – stwierdzenie prof. M. Safjana jest w najlepszym razie aktem ogromnie szkodliwego braku odpowiedzialności i poczucia obowiązku wobec Polski ze strony osoby do niedawna pełniącej tak bardzo znaczącą funkcję w Polsce.

A teraz przypomnijmy fakty pokazujące, jak bardzo swym twierdzeniem w sprawie blokowania zwrotu mienia żydowskiego prof. M. Safjan, prawnik, „autorytet”, zafałszował faktyczną sytuację w pierwszych latach po wojnie. Odwołajmy się najpierw do faktu przytoczonego przez znanego badacza i działacza polonijnego adwokata Ryszarda Tyndorfa w jego bardzo krytycznej recenzji „Strachu” Grossa publikowanej w Biuletynie IPN (nr 7 z 2006 r., s. 102). Otóż według tak poważnego źródła żydowskiego jak amerykański rocznik żydowski (American Jewish Year Book 1947-1948, Philadelphia 1947, s. 390), w Polsce „zwrot mienia żydowskiego, jeśli podjęty [został] przez właściciela lub potomka, i nie był on pod kontrolą państwa, odbywa się bez większych problemów („The return of Jewish property, if claimed by the owner or his descendant, and if not subject to state control, proceed more or less smoothly”).
Profesor John Radziłowski przypomniał w swej bardzo krytycznej recenzji książki Grossa, że na przykład „archiwum miejskie w Kielcach posiada ponad 279 tomów dokumentów tyczących starań Żydów o odzyskanie własności prywatnej. Wstępna analiza takich przypadków wskazuje, że niekomunistyczni sędziowie podchodzili do nich bardzo życzliwie i uznali 90 proc. z nich, chociaż wielu żydowskich właścicieli następnie sprzedawało swą własność, ponieważ albo mieli zamiar opuścić Polskę, albo chcieli zapobiec możliwej konfiskacie ze strony władz komunistycznych (por. J. Radziłowski: „Sąsiadów ciąg dalszy”, Biuletyn IPN, nr 7, 2006 r., s.100).
Historyk Stanisław Meducki wspominał, że na mocy ustawy z 6 maja 1945 r. Żydzi mogli łatwo i szybko odzyskiwać swoje majątki. Widoczne było to np. w Kielcach, gdzie bardzo szybko załatwiano każdy wniosek w sprawie zwrotu mienia żydowskiego (por. M. Pawlina-Meducka, „Z kroniki utraconego sąsiedztwa: Kielce – wrzesień 2000”, Kielce 2001, s. 202).
S. Goldberg w wydanych w Tel Awiwie wspomnieniach bardzo chwali dogodne dla Żydów polskie rozstrzygnięcia prawne w sprawie zwrotu mienia żydowskiego w pierwszych latach po wojnie. Goldberg zachwala również wsparcie w tej sprawie dla Żydów, okazane przez Żyda – ministra Emila Sommersteina (por. S. Goldberg „The Undefeated”, Tel Aviv 1985, s. 215, 220). Historyk Marek Jan Chodakiewicz pisał o przypadkach, gdy próby odzyskania przez Żydów własności natrafiały na opór użytkujących ją polskich właścicieli: „Żydzi zmuszeni byli zwracać się do władz komunistycznych i sowieckich o pomoc. Czasami komuniści rozwiązywali takie konflikty siłowo na korzyść prawowitych właścicieli (por. M.J. Chodakiewicz, „Żydzi i Polacy 1918-1955. Współistnienie – Zagłada – Komunizm”, Warszawa 2000, s. 464).
W wielu książkach czytamy o szybkich zwrotach mienia żydowskiego i ewentualnym późniejszym sprzedawaniu go przez żydowskich właścicieli. Na przykład Barbara Stanisławczyk pisze w książce „Czterdzieści twardych”: „Rottenbergowie wrócili do Radomia, próbując odzyskać swoje mienie. Na razie, dzięki poparciu załogi, Marian został dyrektorem fabryki, która była kiedyś jego własnością. Sprzedał domy” (B. Stanisławczyk „Czterdzieści twardych”, Warszawa 1997, s. 251).
Mógłbym bardzo długo wyliczać przykłady tego typu. Czy rzeczywiście o tym wszystkim nie ma pojęcia tak znany praktyk prawnik, jak prof. Marek Safjan. Czy swe całkowicie mijające się z prawdą twierdzenia w tej sprawie opublikował z totalnej ignorancji, czy ze świadomej złej woli? Jedno jest pewne. Aby jak najszybciej zapobiec bardzo groźnym szkodom, jakie może w USA wyrządzić polskim interesom tekst prof. M. Safjana, trzeba jak najszybciej przełożyć na język angielski jak największy wybór świadectw informujących o faktycznych, naprawdę dużych zwrotach mienia żydowskiego Żydom w pierwszych latach po wojnie. I przedstawić je w USA tym wszystkim, którzy będą próbowali oskarżać stronę polską, korzystając z tak cennego dla nich „sukursu” profesora, który był prezesem polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

Sędziowie pobłażliwi czy okrutni?
Całkowitym fałszem jest wypowiedziana przez prof. M. Safjana opinia, że: „Śledztwa toczone w odniesieniu do zbrodni popełnianych przez Polaków na Żydach w czasie okupacji mają często postać karykaturalną i są nakierowane w wielu przypadkach wyłącznie na to, by pod byle pretekstem uznać niemożność udowodnienia czegokolwiek”. Przypomnijmy, że Ministerstwem Sprawiedliwości w czasach stalinowskich faktycznie trząsł żydowski komunista Leon Chajn, że sędziowie i prokuratorzy żydowscy odgrywali bardzo dużą rolę w ówczesnym sądownictwie. Rolę tym silniejszą po czystkach, jakim poddano ludzi wywodzących się z kręgów sądownictwa II RP. Raczej trudno byłoby oskarżać sędziów ze zdominowanego przez żydowskich komunistów aparatu sprawiedliwości o pobłażanie wobec dokonanych przez Polaków „wojennych zbrodni na Żydach”. Profesorowi Safjanowi tak rozpisującemu się nad rzekomą łagodnością sędziów doby stalinizmu wobec „zbrodniczych” Polaków warto poradzić, by zainteresował się działalnością rozlicznych „morderców sądowych” żydowskiego pochodzenia. By przypomnieć choćby takie osoby jak Filip Barski (Badner) – 198 wyroków śmierci, z czego rozstrzelano 98 osób; Filip Feld – 69 wyroków śmierci, Wiktor Adamski (Altschüler) – 46 wyroków śmierci, Aleksander Warecki (właśc. Józef Warenhaupt) – 39 wyroków śmierci i in. (por. szerzej K. Szwagrzyk, „Prawnicy czasu bezprawia. Sędziowie i prokuratorzy w Polsce 1944-1956”, Kraków – Wrocław 2005, s. 154, 245).
Absolutnym fałszem jest podawane przez prof. Safjana w ślad za Grossem twierdzenie, że: „Ludzie, którzy przechowywali Żydów w czasie wojny, z reguły ukrywają ten fakt przed sąsiadami, nigdy się do niego nie przyznają. Dlaczego. Bo boją się zemsty sąsiadów (…)”. Profesor Safjan pisząc, że ludzie ci bali się zemsty sąsiadów, nie dopowiada, o co chodzi. Wiadomo jednak, że odnosi się to do wciąż lansowanej przez Grossa brechty, że ludzie ci rzekomo obawiali się zemsty sąsiadów antysemitów. Zarówno Gross, jak i Safjan nie wspominają o najważniejszym powodzie przemilczania w pierwszych latach po wojnie roli odgrywanej w ukrywaniu Żydów. Otóż bardzo szybko zauważono, że NKWD i polska bezpieka konsekwentnie aresztują te osoby, które pomagały Żydom. Co było przyczyną tych aresztowań? Otóż komunistyczne władze wychodziły z dość szczególnego założenia. Pomagał Żydom w czasie wojny i nie został przy tym złapany… To znaczy, że dobrze zna się na konspirowaniu i organizowaniu tajnych kryjówek. Wtedy skutecznie pomagał Żydom, to teraz równie skutecznie może pomagać ludziom z niepodległościowego podziemia. Bardzo istotne uwagi na ten temat znajdujemy w książce Grzegorza Berendta „Żydzi na gdańskim rozdrożu 1945-1950”. Berendt cytuje rozmowę z Władysławem Odyńcem, przeprowadzoną w siedzibie Gdańskiego Towarzystwa Naukowego w kwietniu 1996 rok. Jak pisze Berendt w czasie tej rozmowy „Władysław Odyniec wspominał, iż na terenach wschodnich NKWD zbierało od ocalonych informacje na temat sposobu uniknięcia zagłady. Podczas przesłuchań miano się szczególnie interesować osobami ukrywanymi w bunkrach urządzanych w piwnicach, stodołach, stajniach i tym podobnych miejscach. Rozpytywano zapewne też o to, kto dostarczał fałszywych dokumentów, pieniędzy, pomagał w przenoszeniu z jednej kryjówki do drugiej. Ogólnie mówiąc, NKWD chciało wiedzieć, kto udzielał pomocy, ponieważ według logiki radzieckiej policji politycznej, ludzie ci stanowili zagrożenie dla komunizmu, skoro byli gotowi ryzykować życie, działając wbrew woli okupantów hitlerowskich” [podkr. – J.R.N., por. G. Berendt „Żydzi na gdańskim rozdrożu 1945-1950”, Gdańsk 2000, s. 45].
Popierając oszczercze tezy Grossa, prof. M. Safjan zapewnia: „Być może, jeśli ujrzymy w jaskrawym świetle lampy badacza – własną przeszłość, własne zachowanie, własne czyny, będziemy lepiej i skuteczniej walczyli z antysemickim stereotypem, który (…) trwa w wielu umysłach i określa współczesne czyny i zachowania. Prawdziwą groteską jest pisanie w kontekście ‚Strachu’ Grossa o ‚jaskrawym świetle lampy badacza’”. To nie jest żadne światło, lecz ponure zaciemnienie i przyczernienie.
Rzecz ciekawa, że nawet w przedrukowanym w parę miesięcy później „Słowie Żydowskim” (nr 23-24 z 2006 r.) w tekście A. Krzemińskiego znalazło się stwierdzenie, że liczne uproszczenia Grossa i jego „bardzo ryzykowne uogólnienia” utrudnią dialog polsko-żydowski. Tym bardziej szokujący na tym tle jest fakt, że pełniący do niedawna tak wysoką funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. M. Safjan nie znalazł dosłownie ani jednego słowa krytyki dla plugawych oszczerstw J.T. Grossa, tak niszczących perspekty dialogu polsko-żydowskiego.
Profesor Bogusław Wolniewicz w swym wystąpieniu w Radiu Maryja 30 grudnia 2006 r. uznał takie zachowanie prezesa Trybunału Konstytucyjnego za żenujący brak lojalności wobec Polski ze strony osoby piastującej jedno z czterech najważniejszych stanowisk w kraju.
Przypomnijmy tu, że podtytuł tekstu prof. M. Safjana w „Słowie Żydowskim” głosił: „prof. dr hab. Marek Safjan, Prezes Trybunału Konstytucyjnego, o stosunkach polsko-żydowskich”. Taki podtytuł firmował później wyrażone w tekście wyraźne wyeksponowanie poparcia prezesa Trybunału Konstytucyjnego dla skrajnych oszczerstw antypolskich Grossa. Czy tego typu zachowanie prof. M. Safjana nie oznaczało aroganckiego nadużycia kompetencji jego urzędu dla celów sprzecznych z jego istotą i powagą?! Czy nie należałoby w tym kontekście zastanowić się nad sprawą odpowiedzialności konstytucyjnej b. prezesa Trybunału Konstytucyjnego za tak rażące przekroczenie jego uprawnień, i to kosztem jego lojalności wobec Polski? Jak długo będziemy tolerować w Polsce na bardzo wysokich stanowiskach ludzi zachowujących się tak niegodnie, jak prof. M. Safjan w artykule publikowanym na łamach „Słowa Żydowskiego”?!
Pod koniec swego niechlubnego tekstu ze „Słowa Żydowskiego” tak oskarżycielski wobec Polaków prof. M. Safjan konkluduje: „Dyskusję nad przyszłością lat 1939-1948 uznaję za daleko ważniejszą niż dyskusje nad granicami lustracji”. W następnym odcinku zajmę się więc w „Naszym Dzienniku” kwestią: co – jak widać szczególnie – zniechęca prof. M. Safjana do głębokiej lustracji. Chodzi o potworny casus jego własnego ojca Zbigniewa Safjana (współautora „Stawki większej niż życie”), który jako oficer LWP 15 grudnia 1944 r. napisał donos na kolegę akowca. Donos, który doprowadził bardzo szybko do jego skazania i egzekucji.
prof. Jerzy Robert Nowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s