Jest taki kraj w sercu Europy


Zderzenie kultur i cywilizacji ma miejsce nie tylko na południu i zachodzie  Unii Europejskiej, ale również na południu i wschodzie Europy.  Mam tu na myśli Federację Rosyjską, która od swego zarania toczy walkę z islamem na swym  „miękkim podbrzuszu” w republikach kaukaskich.  Niewątpliwie spłaca tym długi swego białego i czerwonego imperializmu.

 

Okres czerwonego komunizmu sprowadził na dno człowieczeństwa również sam naród rosyjski.  Okres „przemian wolnorynkowych” , prowadzony po identycznym schemacie na całym obszarze post sowieckim i post komunistycznym,  miał przeto jeszcze bardziej katastrofalne rezultaty dla społeczeństwa rosyjskiego, niż innych krajów „demokracji ludowej”.

 

Korupcja, alkoholizm,  narkomania i rozpasane rządy oligarchów są stopniowo mitygowane przez administrację Putina, ale ciągle jeszcze endemiczne.   Liczba aborcji równa się połowie żywych urodzin.  Rosjanki w głupawym poszukiwaniu lepszego żywota wychodzą za kogo popadnie, byle tylko „zrobić karierę za granicą”.  W samej tylko Turcji jest takich mieszanych związków ponad sto tysięcy. Podobna masa jest w Niemczech, gdzie co do liczby związków z obywatelami tego kraju ustępują jedynie swym polskim konkurentkom.

 

Wiele młodych dziewczyn jest werbowana na tzw. „żony dżichadzistów” i wyjeżdża do Syrii, gdzie przechodzi na islam.  Te które przeżyją wojnę i „opiekę” swych muzułmańskich właścicieli, z wypranymi mózgami wysyłane są z powrotem do Rosji w charakterze „zamachowców samobójców”.  Przy czym nie ma tygodnia bez jakich anty terrorystycznych akcji nawet w sercu kraju; Moskwie i Petersburgu.

Moskwa jest dziś drugim po Istambule skupiskiem muzułman na kontynencie europejskim z dwoma i pół milionami wyznawców Allacha.

 

Zarówno władze jak i cerkiew podejmują walkę z tymi patologiami.  Wprowadzane są pro rodzinne programy, hierarchowie w mediach pouczają  wiernych o rezultatach aborcji, narkomanii, alkoholizmu, jak również kto i w jakim celu zainteresowany jest w prolongowaniu istniejącej sytuacji.

 

Wszystko to co napisałem powyżej nie jest rezultatem jakichś moich specjalnych poszukiwań, a jedynie informacjami zaczerpniętymi z rosyjskiej telewizji publicznej, którą regularnie oglądam.  Każdy obywatel Federacji, ma więc do nich łatwy i prosty dostęp.  Jakoś dziwnie ma się to do wizerunku „totalitarnej zakłamanej putinowskiej propagandy”, tak gorliwie lansowanym przez „wolne” zachodnie media.

 

Pozostawmy jednak problemy rosyjskie Rosjanom, życząc im przy tym, jak na prawdziwych Chrześcijan przystało, sukcesu w wysiłkach wyrwania się z objęcia szatana i powrót na łono Ojca Przedwiecznego.

 

Spójrzmy na inne państwo, które przynajmniej według wizerunku prezentowanego przez „pluralistyczne” media, jest dostatnim, tolerancyjnym, demokratycznym, wysoce ucywilizowanym suwerennym subiektem Unii Europejskiej.  Kraju, którego jedynym problemem jest niebezpieczeństwo grożące ze strony rosyjskiego niedźwiedzia, którego drapieżne szpony już szykują się do ataku.  Jedynie dzięki „patriotycznej władzy” i bezinteresownych przyjaciołach z NATO, zagrożenie to zostanie zlikwidowane i dawna mocarstwowość  odbudowana.

 

Beztroskie i dostatnie życie jego obywateli jest urozmaicane przez kilkuset suto opłacanych błaznów bawiącymi się nieistotnymi duperelami w centralnym „demokratycznym” cyrku ulokowanym w stolicy państwa.

 

Przeważającym wyznaniem obywateli jest tzw.  „wojtylanizm”. Jest to sekta, która w przeciwieństwie do Chrześcijan, którzy wierzą w raj po śmierci, szukają raju ziemskiego poza granicami kraju, gdzie zgodnie z ideą swego „mesjasza” masowo i z ochotą emigrują, w celu nawrócenia innych nacji na swą wiarę.

 

Na wypadek, gdyby „demokratyczny” cyrk i medialna rozrywka nie odwracały uwagi społeczeństwa od prawdziwych problemów w wystarczającym stopniu, szamani sekty,  przebrani za duszpasterzy Chrystusa, zamiatając czarcimi chwostami, kościelne posadzki naszych zawłaszczonych katolickich świątyń, oferują owieczkom  maksimum doznań emocjonalnych w nigdy nie kończącym się rytuale. W końcowym stadium likwidacji społeczeństwa, sprawą zasadniczą jest niedenerwowanie stada, które z radosnym pobekiwaniem prze ku przepaści i swej zagładzie.  Z tego tez powodu, jak ognia unikają „duszpasterze” poruszania spraw społecznych.  Gigantycznych rozmiarów procesem społecznym jest niekończąca się emigracja, a więc na temat tego zagadnienie milczy się .  W tych nielicznych przypadkach, kiedy zanosi się modły za emigrantów, nie prosi się o to by sytuacja tak się zmieniła, by nie było potrzeby emigrowania, lub żeby wychodźcy dorobili się i wrócili do Ojczyzny, lub choćby tylko żyli godnie i dostatnio na wygnaniu. Nie!  Modli się jedynie o to żeby na  emigracji nie utracili swej religii, czyli wpływu sekty na ich świadomość.

 

Ponieważ stymulacja emigracji kończy się nadspodziewanym sukcesem, przeto w kraju zaczyna brakować rąk do nawet tych nielicznych istniejących jeszcze stanowisk pracy.  I tu z pomocą przychodzą „patriotyczne” władze, które skwapliwie uzupełniają ubytki obcokrajowcami najbardziej wrogimi temu społeczeństwu.  W ten to bezkolizyjny sposób następuje swoista „zamiana społeczeństw”  na terytorium tego kraju.

 

A teraz zagadka, o jakim kraju była tu mowa?. Jestem pewien, że każdy przeciętny konsument strawy medialnej tzw. głównego rynsztoka, bez chwili wahania zidentyfikuje w nim Białoruś .

 

 

Source: Jest taki kraj w sercu Europy