Mirosław Dakowski: Trzy stery w trzech rękach charyzmatycznego super-premiera a plany energetyki jądrowej i BOMBY.


„Plan socjalizmu” rozrasta się, a jakże, z przerzutami. Super- vice-premier w jednej ręce dzierży ster „Rozwoju”, w drugiej – ster „Finansów”. Chciałoby się dodać, że w trzeciej ręce – ster reanimowanego socjalistycznego KERM_u, ale tu ponure żarciki przerwę. Ma przecież podobno już szesnastu vice- ministrów, z których każdy też ma swój ster w rękach i też w swoją stronę steruje.

Wśród „listy życzeń” Morawiecki bredzi coś o elektrowniach jądrowych [przepraszam chorych bredzących w malignie za porównanie z tym panem]. Urzędnik bankowy – a liczyć nie potrafi??

Każdy może sobie sprawdzić koszty elektrowni jądrowych: Niedoszłe energetyczne El Dorado.

Wielu ekonomistów, energetyków doprowadziło później rachunki (proste!) do lata 2016.

Od pół wieku (sic!) walczyliśmy [energetycy, duża część fizyków, ludzie znający się na finansach] przeciw energetyce jądrowej dla Polski. Jej koszty, niebezpieczeństwa, niezgrabność tego molocha rosły, i to widocznie rosły- z mijającymi dziesięcioleciami.

Oficerowie GRU, korzystając z „twardych praw stanu wojennego”, wcisnęli nam w styczniu 1982r. decyzje WRON-y o Żarnowcu i Klempiczu. Miało tam stanąć po cztery sowieckie reaktory- dinozaury – WWER-213. Razem więc osiem reaktorów energetycznych. W pierwszym etapie „rozwoju”.

Jako członkowie Komisjai Wierusza w Agencji Atomistyki wykazaliśmy, chyba w 1990-tym, że są one bardzo łatwopalne (np. wiązki kabli..), niebezpieczne jądrowo, pozatem pękają im korpusy pod wpływem promieniowań , szczególnie neutronów [tak stało się w NRD- w Greifswaldzie], oraz są cztery razy bardziej materiało- i energo- chłonne, niż zachodnie PWR-y. I rząd zabronił.

Przez ćwierć wieku po t.zw. przemianach dalej nam wciskano różne, coraz droższe, reaktory na „3+” [tak je, w ciemnocie swojej, propagandowo nazwali].

Jednak dalej, na ciągle wznawianych planach „najnowszych” reaktorów, pasły się stada różnych strupów i gradów.

Obecny minister energii Tchórzewski zadeklarował wreszcie stanowczo, że jest to rozwiązanie za drogie – i że rezygnujemy. Wobec totalnego bankructwa energetyki jądrowej na świecie ekonomistom i energetykom w Polsce spadł głaz z serca.

A tu – nowy „balcerowicz” [MM] o wielu rączkach chętnych do sterowania, obok swych filarów znów nawraca do wydawania co najmniej stu kilkudziesięciu miliardów na tę starzyznę. Bo Westinghouse czy Areva nie mają gdzie upchnąć swych produktów…

Podaję to jedynie jako ilustrację owocnej współpracy między ministerstwami oraz ilustrację „rachunku ekonomicznego” socjalizmu. Ruiny Huty Katowice, Żarnowca i podobnych „budów socjalizmu” się przypominają.

Dodam dla pełni obrazu umysłów decydentów, że min. obrony, Antoni Macierewicz, wspominał parę razy, iż energetyka jądrowa potrzebna jest też „nam”, bo za nią kroczy broń jądrowa.

Ponieważ to jakiś humanista z wykształcenia, a polityk z zawodu, dodam w języku dlań zrozumiałym, że podobieństwo między reaktorem jądrowym a bombą jądrową jest takie, jak między rolmopsem a Rolls-Royce’m.

A zamiast straszyć „bombą” [kogo???] lepiej powrócić do hasła z sierpnia 1939: „Nie oddamy ani guzika”. Równie skuteczne, a tańsze.

Panie ministrze! Proszę też przekazać to super- premierowi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s