Jazgdyni: Drobna uwaga dyletanta o akustyce i …śmierci Prezydenta Kaczyńskiego.


Brawurowa ,  sensacyjna , profesjonalna  analiza katastrofy w Smoleńsku , śmierci  Polskiego Prezydenta i 96 ludzi! Polecam  wszystkim  ten artykuł . Specjalistom  z  CIA,  NSA, z.. Moskwy  jak i   mediom  w Polsce.

Minione trzy lata spędziłem na sejsmicznym statku badawczym (seismic survey vessel for oil exploration). Było fantastycznie, szczególnie obok Grenlandii, aż się urwało, jak Conoco Philips, zażyczył sobie badania złóż u wybrzeży Konga i Angoli. Stwierdziłem, że za stary jestem, aby się uwijać w ukropie, z codzienną obowiązkową tabletką Malaronu (strzeże przed malarią, ale nic nie działa na dengę), który mi tak rozwala wątrobę, że nie będę mógł się napić do końca życia. Na dodatek wymieniono mądrych ludzi na idiotów, bo mądrzy z Afryki uciekli. A ja za nimi.Co to takiego sejsmiczne poszukiwanie złóż ropy i gazu pod dnem morskim? Czysta akustyka moi drodzy. Tak, jak badanie taśm z zapisami rozmów w kokpicie TU154.
No więc, przy pomocy potężnych sprężarek o wielkiej wydajności, ściskamy powietrze do dwustu atmosfer, przesyłamy to do sześciu „armat”, które ciągniemy tak ze dwieście metrów za rufą i co 7 sekund strzelamy tym ładunkiem do morza: – Bum! Bum! Bum! (Zadanie dla chętnych – naucz się przy tym spać! To jak w okopach Stalingradu.)
Kawałek dalej, tak ze dwadzieścia kilometrów, ciągniemy na kablach drugi zestaw urządzeń, przede wszystkim czujników, głównie hydrofonów, czyli mikrofonów do słuchania w wodzie, a ponadto GPS, temperatury i inne duperele.
Jak robimy to BUM, to fala akustyczna rozchodzi się koliście i po osiągnięciu dna morza, wnika w skorupę ziemską, nawet na 20 kilometrów.
Tam powstaje echo, które właśnie wyłapują te hydrofony i rejestrują.

Do odsłuchania i analizy mamy komputery i to takie serwery, że nasza Państwowa Komisja Wyborcza nigdy podobnych mieć nie będzie. No money, niestety. A tutaj, przy badaniach złóż mówimy o grubych milionach dolarów. Na prawdę grubych.
Zamieniamy więc najpierw analogowy sygnał z mikrofonów na sygnał cyfrowy, a potem już sobie spokojnie obrabiamy tak, że w końcowym etapie widzimy dokładnie np. złoże ropy, jego precyzyjne położenie, jego wielkość, co pozwala przeliczyć na ilość baryłek i jak, kto chce, biorąc aktualną cenę ropy na giełdzie, finansową wartość odkrytego złoża.

Największym problemem i to tysiąc razy większym niż w przypadku odsłuchu czarnych skrzynek z Tupolewa, jest S/N.  To jest chyba najważniejszy parametr we wszystkich współczesnych urządzeniach, jak internet, telewizja, telefony komórkowe, no i właśnie – urządzenia akustyczne. S/N to signal-to noise ratio, czyli stosunek sygnału użytecznego do szumu. W przypadku mikrofonów i urządzeń nagrywających jest to oczywiście stosunek zarejestrowanego dźwięku (głosu mówionego, muzyki, itp) do zakłóceń otoczenia, czyli hałasu, wibracji i szumów własnych urządzeń elektronicznych. Oczywiście w konkretnym zakresie częstotliwości. Wyraża się to w decybelach – dB.

Od wielu, wielu lat, elektronika poszła już tak daleko, że drobnostką jest odzyskanie sygnału użytecznego (głosu), gdy poziom szumów (zakłócenia, np hałas od pracy silników) jest tysiąckrotnie większy.
Z popularnych i prozaicznych przykładów mogę tutaj podać na przykład „czyszczenie” starych nagrań na płytach gramofonowych, najstarszych – ebonitowych i tych nowszych – winylowych, z trzasków, szumów i każdych innych zakłóceń.
To nie jest żadna nowość. Może nowość dla Naczelnej Prokuratury Wojskowej?

I teraz ja, człowiek, który miał do czynienia ze sprzętem na na prawdę wysokim poziomie, patrzę w telewizor i nie wiem, czy śmiać się i płakać.
Śmiać się, bo taki chłam – luźne, nie ekranowane płytki obwodów drukowanych, splątane kable, pospolite laptopy i prymitywne programy analizujące, tak prymitywne, że mój syn tworzący muzykę elektroniczną ma dziesięć razy lepsze, dowodzą o kompletnej tandecie, amatorszczyźnie i wciskaniu kitu. Tylko chyba Kuźniar i Pohanke mogą wykrzyknąć – WOW!
Płakać się chce równocześnie, bo to nie badanie jakiejś muzyczki, czy nawet podmorskich złóż ropy, to witalne dowody analizujące śmierć polskiego prezydenta i 96 ludzi!
Tu się qu#wa nie można bawić w studenckie, albo piwniczne laboratorium i żałować kasy na prawdziwą analizę. Jeżeli krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych im. Prof. Dra. Jana Sehna nie ma możliwości dokonania badań w pełni profesjonalnie, zgodnie z poziomem wiedzy roku 2015, a nie nawet, powiedzmy 2005-tego, to proszę bardzo, mogę podać adresy najnowocześniejszych laboratoriów, choćby tuż za miedzą, w Berlinie, czy jedne z najwspanialszych laboratoriów akustycznych na świecie – Brüel & Kjær (Sound and Vibration Measurement A/S),  w uroczym Naerum nieopodal Kopenhagi (45 minut lotu z Gdańska).
Jak tam to zrobią, to zarejestrują nawet pierdnięcie muchy w ogonie samolotu, a nie jak idioci usiłują wmówić ogłupionemu narodowi, że mikrofony w kokpicie samolotu, to takie ruskie cudo, co tylko rejesetruje dźwięki do drzwi, a potem gwałtownie ich słuch się urywa,
Innym niebywałym kretyństwem jest epatowanie niesłychaną, nagle odkrytą rewelacją, że dziesięciokrotne zwiększenie tzw. częstotliwości próbkowania sygnału z około 10 kiloherców do 100 kiloherców poprawi rezultaty. Czy oni tak na serio? Czy widzowie TV wyglądają na takich skończonych kretynów?
Najnowsze analizatory akustyczne mają aktywne filtry i automatyczne nastawy częstotliwości próbkowania, które same sobie wybiorą parametry tak, że w końcu usłyszymy dźwięk tak, jak byśmy sami byli w tym kokpicie i słyszeli rozmowy jeszcze lepiej, niż śp. Piloci wówczas, bo bez hałasu silników i odpowiednio głośno.

Tak zwany „biegły” Andrzejek Artymowicz to absolwent warszawskiej Akademii Muzycznej, Wydział Reżyserii Dźwięku? Czy to jakieś jaja?! Kpina z narodu i powagi sprawy? Bierze się jakiegoś domorosłego magika od studia nagrań i robi się z niego eksperta?! To dlaczego nie Kajah? Wie mniej więcej tyle samo i też ma studio. Aha, jest niepewna… może by jeszcze by coś powiedziała, że prokuratorzy, a za nimi Kopacz i Komorowski musieliby się skrzywić?
A tak na prawdę, to skąd się ci powaleni Artymowicze wzięli? To nie są żadni specjaliści, eksperci w sprawie! Starszy profesor Pawełek Artymowicz to przecież astronom z Toronto! Może mgławice i czarne dziury rozpoznawać potrafi, lecz co to ma wspólnego ze Zbrodnią Smoleńską?!
A teraz jeszcze ten braciszek Andrzejek! Typowy menago.
Kto ich zatrudnia? Kto ich lansuje? I może najważniejsze – kto u władzy jest ich kumplem?
Nieważne… To właśnie ta ekspertyza wyciekła z prokuratury i z hukiem została nagłośniona w łże mediach, robiąc kolejną sieczkę w głowie, jak słyszałem, Komorowskiemu, Szejnfeldowi, Kuźniarowi i Żakowskiemu, oraz im podobnym „myślicielom”.

Druga, niezależna ekspertyza, znacznie bardziej i „naukowo” wyważona, praktycznie rozbiła w puch tą domorosłego „eksperta” Andrzejka A. Wykonała ją Pani prof. dr hab. inż. Grażyna Demenko, kierownik Zakładu Fonetyki, Instytutu Językoznawstwa poznańskiego Uniwersytetu. Wydaje mi się, że Pani Profesor przyzwoicie wykonała swoją pracę zleconą. Jest tylko małe ale – profesor Demenko jest fonologiem. Nawet nie fonetykiem. Zajmuje się znaczeniem mowy w danym języku, a nie jej struktury fizycznej. Najprościej mówiąc, w tym wypadku fonolog uważnie słucha i stara się zrozumieć, co zostało powiedziane.
Taka ekspertyza biegłego jest jak najbardziej słuszna i pożyteczna, ALE… bardzo dużo zależy, jaki materiał do odsłuchu przedstawi się naukowcowi do zbadania. Odsłuch i ocena jest subiektywna. Jak już się dowiedzieliśmy, można było słyszeć <piwko>, choć wypowiedziane zostało <paliwko>.

Czyli ponownie wracamy do obróbki elektronicznej, cyfryzacji zapisu wg. optymalnego algorytmu, taśmy z czarnej skrzynki Tupolewa. Podobno kopii i interpretacji zapisu mamy już dziewięć…

Konkluzja jest jedna – polska prokuratura nie przejawia najmniejszej chęci, do rzetelnego rozszyfrowania nagrań z czarnych skrzynek. To jedno.

A drugie – nigdy nie uzyskamy stu procentowej pewności i wiarygodności zapisu, jeśli nie odzyskamy czarnych skrzynek.
Chociaż nawet w takim wypadku nigdy już nie będziemy mogli mieć pewności, że te, niesłychanie ważne dowody, nie zostały już w Rosji zmanipulowane, zafałszowane lub uszkodzone.

A gdy już będziemy te skrzynki mieli w ręku, to co stoi na przeszkodzie wysłać je do badania, choćby do wspomnianej Kopenhagi?

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/jazgdyni/drobna-uwaga-dyletanta-o-akustyce

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle – blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

Advertisements

3 thoughts on “Jazgdyni: Drobna uwaga dyletanta o akustyce i …śmierci Prezydenta Kaczyńskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s