Autor „Jasieńko”: Elegancka okupacja Polski 2004 – 2014.


Nadeszła jesień, z nią czas wyciszenia po atrakcjach lata, jednocześnie jest okazją do zwiększenia ostrości postrzegania. Przyjrzyjmy się ostatnim latom, ale nie tym wakacyjnym; tym całościowym…
Na sto zapytanych osób – jak śmiem twierdzić – przytłaczająca większość odpowie, że wojny w Polsce nie ma. Czy na pewno? Może nie tyle jest, co obecne są jej skutki – a więc jednak „jakaś wojna jest”. Bo przyjrzyjmy się skutkom.
Podstawowe skutki wojny konwencjonalnej to skrótowo ujmując zniszczenia: materialne i niematerialne. Jedne i drugie można w określonym czasie odbudować, z tym, że odbudowa zniszczeń materialnych wydaje się być zadaniem łatwiejszym. Gorzej z odbudową zniszczeń niematerialnych, gdyż te mogą łatwiej przepaść w ciemnym worze zapomnienia – i to na wieki. Jeśli wygrywający wojnę jest nam całkowicie nieprzychylny, a tak jest z reguły, to stara się całość sfery niematerialnej pokonanego wrzucić do owego wora.
Chciałbym to niektórym uzmysłowić, że od „ładnych paru lat” jesteśmy w trakcie, może nie wojny, ale raczej – okupacji, i uściślę: okupacji niemieckiej, takiej wyrafinowanej, precyzyjnej, perfidnie miękkiej i prawie niewidocznej.
I tej to Okkupation przybliżę sferę niematerialną.
Wystarczy chcieć spojrzeć krytycznie i wnikliwie nie tylko na ostatnie 10 lat bytności w UE – a może właśnie szczególnie na ten okres czasu – lecz na ostatnie 25-letnie działania MEN, na szkolnictwo, programy nauczania i jego ustawiczne reformy.
Zauważmy wreszcie, że od dłuższego czasu przedstawia się naszą historię w sposób tendencyjny, relatywizuje ją, podważa się podstawy naszej kultury i społeczności, marginalizuje osiągnięcia, oskarża o rasizm itp. Popatrzmy z innej perspektywy na degradację służby zdrowia, na jej działania „odwlekające” leczenie i skutkujące przyśpieszoną śmiercią jeśli nie trwałym kalectwem starszych ludzi; inaczej – przecież to miękka eksterminacja narodu. Zwróćmy uwagę na kulturę masową, na destrukcję młodzieży i dzieci w tym względzie czynioną przez radio, telewizję, reklamy i prasę, na promowanych idoli itd.
To wszystko ma cechy „miękkiego terroru i okupacji” w czasach powszechnej wolności europejskiej.
Dla przedstawienia mego twierdzenia potrzebny jest jakiś poziom odniesienia, prawda?
Aby wyraźnie uświadomić obecnie istniejącą okupację Polski posłużę się cytatami i danymi z opracowania Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów pt. „Sprawozdanie w przedmiocie strat i szkód wojennych Polski w latach 1939 – 1945” wydane w Warszawie w roku 1947.
Już pierwsza wspomniana sprawa – odbudowa zniszczeń i to niezależnie od charakteru (materialne, niematerialne) wymaga czasu, bo przecież każda odbudowa trwa, stąd posłużę się dla obudzenia świadomości współczesnych, sformułowaniem powyższego raportu /wytłuszczenia i objaśnienia moje – J./:
Aby przynajmniej w części skutkom tym zaradzić /zniszczeniom wojennym – J./, pokolenie, które wychodzi zdziesiątkowane z okresu wojennego będzie musiało zdobywać się na ogromne wysiłki spalając się w nich przedwcześnie. I niewątpliwie, co najmniej dwa pokolenia będą jeszcze skazane na wysiłki nadmierne.
Ci co mają jeszcze dziadków… zapytajcie ich.
Ci mający wyobraźnię – pomyślcie o czasie przyszłym.
W historii naszej wielokrotnie próbowano zniszczyć nam wartości niematerialne. Robił to głównie Niemiec i Moskal. O Turku i Tatarze trudno powiedzieć, bo okupacji jako takiej nie prowadzili (pomijając okresy lenna, jak na przykład Podole), Szwed nie zdążył, a Żyd dopiero co zaczął. Niszczono, palono, usuwano z pamięci: język, słowo pisane, tradycję i historię. Pełnoletnich zmuszano do zmiany zachowań wyuczonych, a młodym wpajano inność od najmłodszych lat, a trzeba dodać, że narzędzia wpływu ówczesnych zwycięzców nie były tak wszechstronne jak dziś – o nie! Dziś  telewizja, internet, radio, reklamy i tracąca na oddziaływaniu prasa oraz książki, są potęgą. Sądzę, że gdyby nie ten skromny arsenał środków oddziaływania – nas Polaków, jako odrębnego i jeszcze licznego narodu już by nie było, zaś to, że przetrwaliśmy ponad sto lat bez swojej państwowości można zawdzięczać tylko i wyłącznie – nie „przerobionej” świadomości narodowej naszych pradziadów.
Dzisiaj przerabiają nam tę świadomość na wszystkie strony, ćwicząc elastyczność spojrzenia na fakty w zależności od potrzeb zarządzającego krajem. Siły nie używają, a tylko delikatną sugestię. Raz mamy kochać Putina (ale też Rosjan), by za chwilę jego i ich nienawidzić, kochać Ukraińców choć wcześniej ssyny nie powiedziały nawet „sorry Lachu”, a Żydów to już w ogóle nie wolno tykać, bo powiedzą, żeśmy nienawiść wyssali z mlekiem matki. Mamy kochać wszystkich odstających (z uszami włącznie) pozwalając im na niszczenie sfery niematerialnej, która wytworzyła odrębność naszą, tworzyła europejską czy ogólnie współczesną.
Wyobraźmy sobie takie działania 150 lat temu, trudno – prawda? Wtedy ówczesne media nie były ani siłą, ani czwartą władzą, zmiana postrzegania świata musiała być dokonana siłą. Dzisiaj po udoskonaleniu siły mediów wojska nie potrzeba – w społeczeństwach wyposażonych masowo w telewizory załatwiają to w bezkrwawy sposób media. Stąd też problem innej natury – co zrobić z nadmiarem ludzi, który to problem rozwiązywał poprzedni archaiczny już sposób. W „wykształconej” Europie – tej objętej strefą Schengen – taki numer nie przechodzi, ale można go stosować poza nią, co widoczne jest jak na dłoni.
Czy z objawów wynika wniosek, że nowa światowa wojna już trwa? I trwa też w Polsce?
Ależ oczywiście.
Pozostając w sferze zniszczeń niematerialnych, posłużę się kolejnymi cytatami obrazującymi podobieństwo zniszczeń, tych dawnych i tych dzisiejszych. Oczywiście nie wszystko przebiega „toczka w toczkę” – czas nie ten sam – ale ile wspólnych i znajomych codziennych objawów… tylko odrobinę chęci.
System okupacji zmierzał do tego, aby złamać naród polski, kazać mu zapomnieć o tysiącletniej przeszłości i sprowadzić do poziomu masy, niezdolnej do zaspokojenia jakichkolwiek potrzeb natury kulturalnej…
Oto jak scharakteryzowano okupację niemiecką:
Od pierwszej chwili zajęcia terytorium Polski, Niemcy stanęli na stanowisku, że państwo polskie, już nie istnieje i że wobec tego posiadły one na tym terytorium nieograniczoną żadnymi przepisami władzę. (…) Jedynie na zupełnie drugorzędnych stanowiskach w nie posiadających politycznego znaczenia działach służby państwowej zatrudnieni byli tu i ówdzie Polacy. Ludność terytorium znajdującego się pod władzą Niemiec, została rozbita przez okupanta na różne grupy narodowościowe. Wydzielono z tej ludności osoby pochodzenia niemieckiego, stwarzając z nich tzw. grupę Volksdeutschów, którzy mieli stać się oparciem polityki niemieckiej w kraju i jej narzędziem. Obdarzeni zostali szeregiem daleko idących przywilejów w porównaniu z całą masą ludności w dziedzinie aprowizacyjnej, mieszkaniowej, płac i wreszcie elementarnego bezpieczeństwa, którego ludność polska nie miała.
No i proszę! Skojarzenia nasuwają się same… państwo polskie, już nie istnieje /Kamieni kupa… Sienkiewicz!/, zatrudnieni byli tu i ówdzie Polacy /a teraz to jak, ale szczerze?/, oparciem polityki niemieckiej w kraju i jej narzędziem /kogoś nam to przypomina?/, płac i wreszcie elementarnego bezpieczeństwa /dziś chyba dochodzimy do tego samego punktu/.
Już (…) w końcu roku 1939 i w pierwszym półroczu 1940 roku, ludność polska została tam wywłaszczona (…) Prowadzone były w tym okresie i później masowe, sięgające miliona, (…) wysiedlenia ludności polskiej częściowo na teren Guberni Generalnej, (…) na roboty fizyczne do Rzeszy. Pozostająca jeszcze na tych terytoriach ludność polska, pozbawiona własności, (…), otrzymująca (…) znacznie niższe niż Niemcy wynagrodzenie, aprowidowana nierównie gorzej (…), podlegająca wreszcie przepisom specjalnie wprowadzonego kodeksu karnego i rządzona bezwzględnym terrorem, –  znalazła się w roli niewolników. 
Na ziemiach włączonych do Generalnej Guberni początkowo prawa ludności polskiej były szersze niż na ziemiach zachodnich. Z biegiem lat jednak były one również coraz to bardziej ograniczane na rzecz ludności niemieckiej. 
A „dziś”, czy nie wprowadzono „ciekawych” rozporządzeń? Na przykład o użyciu policji innych krajów, albo takie bezwzględne stosowanie poprawności politycznej czy socjo pato i logicznej (bo grożących karami) do wszelkich odmieńców.
Ale obok tych strat /rozstrzeliwania, obozy – J./, warunkom życia pod okupacją niewątpliwie należy przypisać przyśpieszenie wielu zgonów naturalnych. 
Czyli zupełnie jak rosnący efekt działań dzisiejszej Służby Zdrowia. I podkreślam – nie brać wszystkiego dosłownie, jeszcze nie jesteśmy niewolnikami, nie ma terroru w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo wszystko to zostało odpowiednio zmodyfikowane; kto powie, że to ma miejsce? Tego nie widać!
Popatrzmy jak w innych dziedzinach współczesność bliska jest tamtym czasom…
Zniszczenia jednak przedmiotowe i z niszczenia osobowe nie wyczerpują bynajmniej ani celów, ani metod, ani osiągnięć niemieckiej akcji destrukcyjnej w stosunku do kultury polskiej. Gruntownie przemyślany i dalekosiężnie złośliwy plan Niemców ugodził w same podstawy tej kultury… (…). Przez okres z górą pięcioletni Polacy na obszarze tzw. General-Gouvernement nie mogli ani korzystać z… (…); nie mieli innej prasy, jak gadzinowa prasa niemiecka, nie mogli drukować nowych książek (z wyjątkiem gospodarczych poradników i nielicznych, przeważnie bardzo wulgarnych „best sellers”). Z dawnych książek ulegają konfiskacie w księgarniach i czytelniach prywatnych dzieła, mówiące o historii i geografii Polski, arcydzieła literatury polskiej i wiele powszechnej. Muzyka, teatr, film i radio kierowane przez władze okupacyjne wyłączają w myśl specjalnego zarządzenia Generalnego Gubernatora z r. 1940 ze swego programu również wszelkie dzieła związane z tymi dziedzinami, uwzględniając za to w prasie szeroko pornografię. (…) Szkoły średnie, ogólnokształcące zostają zamknięte; w szkołach zawodowych i początkowych, którym pozwolono wegetować, zakazane było nauczanie historii, geografii i innych przedmiotów, które prowadzą do wyrobienia humanistycznego. Poziom istniejących szkół miał być niski i nie wolno w nich było niczego uczyć poza elementarnymi przedmiotami i znajomością fachu. Podręczniki traktujące o historii i geografii Polski zostały z rozkazu władz niemieckich przymusowo dzieciom szkół powszechnych odebrane. Znacznie gorszy jeszcze stan panował na terenach „przyłączonych do Rzeszy” (…), a nawet posługiwanie się językiem polskim na ulicy było zabronione. 
Chciałem tu wypunktować podobieństwa takie jak: media skupione w jednych rękach, pornografia, wulgaryzacja języka polskiego, niski poziom nauczania, stopniowe pomijanie i spłycanie historii, rugowanie klasyki narodowej z nauczania i przestrzeni publicznej.
Przysporzyło to /wojna i okupacja – J./ Polsce około 600 tysięcy inwalidów, co stanowi wielki ciężar dla aktywnej gospodarczo części społeczeństwa. (…) Spotykamy szereg psychonerwic, wzrost alkoholizmu i narkomanii. Okoliczności te oraz – będące skutkiem stosowanych przez okupanta w życiu gospodarczym i innych dziedzinach specjalnych metod – obniżenie moralności społecznej i indywidualnej wpływa na obniżenie zdolności do pracy i jej wydajności, które dopiero po pewnym czasie mogą dojść do normy. Nadto należy wziąć pod uwagę, że terror okupanta uderzył przede wszystkim w ludzi młodych, bądź w sile wieku. (…) Łącznie ze zmniejszeniem mniej więcej o 1.200 tysięcy urodzeń, co jest skutkiem zarówno warunków bytu okupacyjnego, jak specjalnych metod działania okupanta (np. zakazy małżeństw w Neu-Reichu), wywołało to niekorzystne przesunięcia w układzie ludności według wieku, trudne do odrobienia w krótszym okresie czasu. 
I znowu: upadek moralności, rozprzężenie, wykorzystanie negatywnych cech młodości, promocja genderyzmu, negacja rodziny, promocja aborcji, nietrwałość małżeństw.
W zakończeniu tego opracowania czytamy:
Kiedy poniżej badać będziemy cyfry strat poniesionych przez Polskę aby ocenić całą ich potworność, musimy zdać sobie sprawę z jednego aksjomatu. Nie były one i nie mogły być dziełem zbrodniczej mentalności jednego człowieka czy nawet tak karnego zespołu ludzi, jakim była partia hitlerowska. Hitleryzm wypracował ideę i plan zniszczenia – naród niemiecki z całkowitą jednomyślnością plan ten wykonywał. Hitleryzm ujawnił tylko i spotęgował do najwyższego stopnia tendencję, która od czasów Fryderyka Wielkiego tkwiła i była starannie hodowana w narodzie niemieckim – tendencję zbudowania imperium i dobrobytu narodu niemieckiego na ziemiach polskich
Proszę to skojarzyć z niedawną informacją, że prawie 100% prasy w Polsce jest w rękach niemieckich. A w czyich rękach jest telewizja i główniejsze portale internetowe? Jeszcze nie widać podobieństwa?
Czy mają to ogłosić dużymi literami:
Polacken, Sie haben keine Schansen! Wir sind schon da, wir sind überall!
W tablicy V tego opracowania – „Niektóre formy terroru okupanta” podano stan ludności narodowości polskiej i żydowskiej (i wtedy dzielono na lepszych i gorszych, a przecież to wszystko obywatele Polski! – widocznie tak musi być od lat) we wrześniu 1939 r., który  wynosił 27.007 tys. (jako 100%) oraz informacje o podstawowych formach terroru:
1) odosobnienie w obozach koncentracyjnych i więzieniach (uwaga! Tych co przeżyli – J.) – 863 tys. osób (3,2%)
2) roboty przymusowe obywateli polskich, wywiezionych do Niemiec lub innych krajów okupowanych – 2.460 tys. (9,1%)
3) wysiedlenia – 2.478 tys. (9,2%)
Ile młodych dobrowolnie wyjechało z Polski po 2004 roku? Trzy miliony?
Natomiast tablica I „Straty biologiczne społeczeństwa polskiego” informuje, że na 6.028 tys. osób obywateli polskich (liczba przyjęta jako 100%):
– wskutek bezpośrednich działań wojennych życie utraciło 644 tys. osób (10,7%)
– wskutek terroru okupanta 5.384 tys. (89,3%),
zaś inwalidztwo kształtowało się podobnymi proporcjami (na ogólną liczbę 590 tys. inwalidów), w obszarze kalectwa fizycznego było to 90%, psychicznego 10% .
Można przyjąć, że w obecnej sytuacji „straty biologiczne” systematycznie postępują wskutek „miękkiego terroru okupacji” i głównie w dziedzinach: „kalectwa psychicznego”, „robót nieprzymusowych”, dobrowolnych „przesiedleń” i przyspieszenia „zgonów naturalnych”. I są to straty nie do odrobienia!
W tabeli nr 2 „Straty inteligencji polskiej” mamy informację o ilości uśmierconych w służbie zdrowia, a to: 5000 lekarzy, 2500 dentystów i 3000 osób personelu sanitarnego.
W Małym Roczniku Statystycznym z 1938 dla Polski znajdujemy informacje o liczbie lekarzy, było ich wtedy 12917 – znaczy się… ubyło 50%.
Opracowanie Beaty Postołowicz  www.gbl.waw.pl/gbl/oddzialy/gbl_ciechanow3.pdf  precyzuje – w roku 1946 liczba lekarzy wynosiła 7732.
Napisano tam też tak:
Szczególne znaczenie dla jej kondycji /Służby Zdrowia – J./ miała wyniszczająca polityka okupanta, który przejął w swoje ręce obiekty, przede wszystkim szpitale, zagarnął zapasy sprzętu medycznego, leków, więził i mordował pracowników służby zdrowia. Straty wojenne i ogólne pogorszenie stanu zdrowotnego społeczeństwa wymagały wytężonej pracy dla jego poprawy. Nasz kraj znalazł się w sytuacji, w której zdrowotność społeczna radykalnie się pogorszyła. Zmniejszyło się zaplecze, brakowało sprzętu medycznego, wstrzymano wszelkie inwestycje. Ubezpieczenia zostały utrzymane, ale tylko pozornie, gdyż świadczenia zostały radykalnie ograniczone, a cała działalność ubezpieczeń została podporządkowana polityce bezwzględnego wyzysku ze strony hitlerowskiego okupanta. 
A ilu lekarzy wyjechało w ostatnich latach z Polski? Ile personelu pomocniczego, pielęgniarek, masażystów, że o opiekunkach starszych osób nie wspomnę. Czy to wszystko bezrobotne było? Przymus, niewidzialna ręka rynku czy tylko lekki nacisk ekonomiczny? A może to nowa forma Okkupation? I jeszcze jedno ważne i nigdy nie wyartykułowane: wyjechali głównie Kowalscy czy Zukiermany?
W 1938 roku wskaźnik łóżek szpitalnych wynosił 20,1 na 10 tys. mieszkańców, w 1948 – 33,3 a w 1952 – 45,3. Dla porównania w 1980 – 56,2 (tylko w szpitalach ogólnych), a w 1990 – 57,2. Natomiast wg danych z końca 2012 r. wynosił już tylko – 49,0.
Można porównywać łóżka, proporcje lekarzy do… i inne wskaźniki, ale po co.
Spadamy – by nie powiedzieć upadamy – spokojnie grawitując w kierunku, nie tyle niebytu, co bytu ograniczonego. Jak uparcie twierdzą niektórzy – do 15 milionów.
Kto wie, może i mają rację.
Autor,Link,Info,Zródło:
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s