Stanisław Michalkiewicz :Na odcinku rządowym i kulturalnym.


Wprawdzie „cały kraj” to znaczy „wszyscy Polacy” pasjonują się panią premierzycą Ewą Kopacz oraz obiecankami, jakie złożyła w sejmowym expose, zwłaszcza obietnicą stabilności i bezpieczeństwa w każdym polskim domu, ale przecież poza rządem też jest życie, więc skoro pani premierzyca tak podkreśla potrzebę bezpieczeństwa i to w dodatku – w każdym polskim domu, to nie ulega wątpliwości, że w naszym nieszczęśliwym kraju rośnie rola bezpieczniaków – bo któż lepiej od nich potrafi zadbać o bezpieczeństwo? Skoro bezpiecznie ma być w każdym polskim domu, to znaczy, że żaden polski dom nie obejdzie się bez bezpieczniaka, a przynajmniej – bez tajnego współpracownika. Będzie to wymagało skokowego kadrowego wzmocnienia bezpieki, która w ten sposób podporządkuje sobie nasz nieszczęśliwy kraj już bez reszty. Będzie to oczywiście kosztowało nas znacznie zdrożej, niż teraz, ale wiadomo, że bezpieczeństwo kosztuje tym bardziej, że nie tylko zwykli obywatele pragną godnego życia. Bezpieczniacy też chcą żyć godnie, a nawet – coraz godniej, a wiadomo, że w odróżnieniu od zwykłych obywateli, to znaczy – głupich cywilów – byle czego nie zjedzą.

Jakże w takiej sytuacji głupi cywile mieliby sprawować nad bezpieczniakami jakąś surveillance? O tym nie może być mowy i dlatego lepiej rozumiemy, dlaczego Najwyższa Izba Kontroli ujawniła w raporcie, że tajnych służb, czyli bezpieczniaków nikt w Polsce nie kontroluje, a także – dlaczego ministrem spraw wewnętrznych w rządzie pani premierzycy Ewy Kopacz została pani Teresa Piotrowska, która prawie natychmiast zrzekła się wszelkiej kontroli nad tajnymi służbami. Ta decyzja dowodzi, że wreszcie mamy właściwego ministra na właściwym miejscu – osobę, która – niczym policmajster z „Pana Tadeusza” – „powinność swej służby rozumie” i do bezpieki wtrącać się nie będzie, żeby już bez żadnych zahamowań hulała ona po naszym nieszczęśliwym kraju niczym tornado – od Bałtyku aż do Tatr. Widać wyraźnie, że bezpieczniacy aranżujący tubylczą scenę polityczną zadbali o odpowiedni skład rządu, który pani premierzyca „przedstawiła” panu prezydentowi Komorowskiemu, a on go „zaprzysiągł”.

Ale – jak już powiedziałem – poza rządem też jest życie. Nie mówię o opozycji, bo wiadomo, że nigdzie nie żyje się lepiej, niż w opozycji. Za te same oficjalne pieniądze opozycja recenzuje rząd, który wprawdzie już też za nic nie odpowiada, ale od czasu do czasu różne grupy obywateli się go czepiają – a to górnicy, a to sadownicy – przed którymi trzeba się tłumaczyć. Opozycji nikt się nie czepia, więc tłumaczyć się z niczego przed nikim nie musi. Przeciwnie – może od czasu do czasu mrugać porozumiewawczo, dając do zrozumienia, że gdyby tak ona rządziła, to ho, ho! – ale cóż robić, gdy krajem rządzi obóz zdrady i zaprzaństwa? Więc nie mówię o opozycji, ale o kulturalnym odcinku frontu ideologicznego, na którym ostatnio dokazuje filmowy reżyser Patryk Vega. Ulegając nieodpartemu patriotycznemu impulsowi nakręcił on film pod tytułem „Służby specjalne”, który właśnie dzisiaj wchodzi na ekrany, a poświęcony jest likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Film pana Vegi wychodzi naprzeciw nieutulonemu żalowi, jaki bezpieczniacy odczuwają z powodu zlikwidowania WSI, które było „sabotażem Polski”. Tak przynajmniej uważa pan Vega, drapując się przy okazji w coś w rodzaju „statusu pokrzywdzonego”, który dla Polski znosi rozmaite katiusze. Chodzi o to, że podobno dziennikarze dostali rozkaz, by o filmie nie pisać – co zresztą przewidywali „oficerowie służb specjalnych”, którzy ostrzegali pana Vegę, że „pewni ludzie” będą starali się tę produkcję „sparaliżować”. Na szczęście znalazły się w partii siły, co kres tym knowaniom położyły i chociaż dziennikarze, posłuszni rozkazom oficerów prowadzących ani się o filmie pana Vegi zająkną, to przecież „produkcja” została ukończona i trafiła do kin, by za ich pośrednictwem ukazać naszemu umęczonemu narodowi całą nikczemność złowrogiego Antoniego Macierewicza, który tę sól ziemi czarnej, jaką stanowili funkcjonariusze WSI, te perły polskości perfidnie rozsypał przed wieprze.

Stanisław Michalkiewicz

Autor,Zródło,Link,Info:

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3221

P.S.Od redakcji NowyEkran.Prosimy serdecznie o państwa uwagę:

Drodzy Czytelnicy!

Ideą strony jest bezpłatny dostęp do wszystkich zamieszczanych tu tekstów. Nie planuję żadnych ograniczeń dostępu ani żadnych opłat.

Jeśli chcieliby Państwo dobrowolnie wesprzeć wolne słowo i pomóc w rozwoju strony – proszę o wpłaty na podane poniżej konta bankowe.

Dziekuję za Wasze życzliwe wsparcie!

Stanisław Michalkiewicz

Dokładne dane kont bankowych

Przelew złotówkowy
Imię i nazwisko Stanisław Michalkiewicz
Nazwa banku Multibank
Nr konta 75 1140 2017 0000 4002 0542 5287
Przelew dewizowy lub spoza Polski
Imię i nazwisko Stanisław Michalkiewicz
Nr konta PL26 1140 2017 0000 4612 0038 0386
Swift/BIC BREXPLPWMUL
Nazwa banku Multibank
Pełna nazwa BRE Bank S.A. Oddział Bankowości Detalicznej
Adres Al. Mickiewicza 10, 90-050 Łódź, Polska
Account Holding Branch Retail Banking
Account Type Check
Sort Code 11402017

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s