UKiP – nowa partia, nowe nadzieje.


UKiP – nowa partia, nowe nadzieje.

unia kapitału i pracy

Zapraszam na wywiad z Panem Józefem Kamyckim, założycielem nowej partii UKiP.

Robert Brzoza: Utworzył Pan nową partię Unia Kapitału i Pracy (UKiP).

Po co kolejna partia w Polsce ?

Mamy PiS, Korwina Mikke. Czy nie lepiej popierać te partie, które już rozwinęły skrzydła ?

Józef Kamycki: Że utworzyłem, to może zbyt odważnie powiedziane. Owszem pracujemy nad statutem partii, zupełnie inaczej skonstruowanej i publiczną dyskusję nad nim rozpoczniemy za kilka dni na forach internetowych. Za sprawą ustawy o partiach politycznych, partie u nas stały się prywatnymi korporacjami. Nie są to organizacje społeczne jakby nam się to wydawało. Element uspołecznienia został w nich kompletnie wytępiony. Wszystkie partie, nie wyłączając wspomnianego PiS i Korwina-Mikke, są już kompletne zarówno pod względem programu, jak i obsady kadrowej. Nikogo i niczego nie potrzebują.

Ani ustawa o partiach politycznych, ani ordynacja wyborcza, nie skłaniają partii do czegoś co nazywamy „artykulacją interesów społecznych”. Gdyby tak było, to partii mielibyśmy w Polsce może z pięć, a nie ponad siedemdziesiąt, partie byłyby partiami masowymi, a frekwencja wyborcza przekraczałaby 80%. Proszę zatem się nie dziwić, że ludzie decydują się na zakładanie kolejnego 623 stowarzyszenia i 78 partii. My chcemy utworzyć partię, której w naszym prawie nie przewidziano, i wbrew obowiązującej modzie.

Robert Brzoza: Dalej brnę w tym kierunku, aby naświetlić czytelnikom Wasz obraz. Czy jesteście opozycją do PiS i Korwina Mikke ? Mówi Pan, że są kompletne kadrowo, a programowo ? Nie pytam o szczegóły, a o kierunek gospodarczy i polityczny. Czy jesteście kontynuacją wymienionych partii, czy może wybrany kierunek tych partii wam nie odpowiada ?

Józef Kamycki: Zdecydowanie nie odpowiada. My chcemy przeprowadzić Polskę od konfliktowego do partnerskiego modelu stosunków przemysłowych. Chcemy zrobić coś podobnego co stało się w Niemczech za rządów Erharda i Adenauera, a co w literaturze przedmiotu nazywa się „demokracja przemysłowa”. Słynne Montan-Mitbestimmung. Był to okręt flagowy niemieckiej społecznej gospodarki rynkowej. Bliskie też są nam rozwiązania nordyckiego modelu kapitalizmu.

Korwin-Mikke idzie w kierunku zoologicznego liberalizmu, a PiS to – tak naprawdę – nie ma żadnych propozycji odnośnie ustroju gospodarczego. Ma być tak samo tylko lepiej. Jeśli zatem ma być tak samo, to skąd będzie lepiej?

Nie bez znaczenia jest także fakt, że znaleźliśmy pieniądze na sfinansowanie procesu przełamywania egoizmu społecznego i ocieplenia wizerunku przedsiębiorcy w Polsce.  Chcemy aby to była taka partia, która nobilitowałaby każdego przedsiębiorce do niej wstępującego, oraz który chętnie widziałby w niej swoich pracowników. Ma to być partia w pewnym sensie zadaniowa, która posadowi pracodawcę i pracobiorcę na jednym wózku, chociaż z pracodawcą za kierownicą. Te pieniądze, o których mówię będą pochodziły z suwerennej emisji pieniądza dokonywanej przez NBP. W tym celu prowadzimy szeroką akcję budzenia świadomości monetarnej, aby nie mylić emisji z dodrukiem i kolejnym podatkiem inflacyjnym.

Wszystko chcemy oprzeć na rodzimej myśli monetarnej i gospodarczej, a naszymi ojcami duchowymi są Jerzy Zdziechowski od pieniędzy i Marian Wieleżyński od organizacji biznesu. Żadnych Misesów, żadnych Friedmanów…

Robert Brzoza: Brzmi bardzo dobrze, ale dlaczego to wam ma się udać uzdrowić gospodarkę ? Czy PiS nie rozumie roli pieniądza, nie wie, że mądrą emisją pieniądza można dużo dobrego zrobić dla biznesu i Kowalskiego ? Może problem jest gdzie indziej. Łatwo jest krytykować innych, jeżeli nie jest się w ekstraklasie politycznej. Być może bez rewolucji nie da się przeciwstawić finansjerze międzynarodowej, a rewolucja niesie niebezpieczeństwo zainstalowania marionetkowego rządu. Innymi słowy, jak wprowadzić zmiany, które Pan proponuje, czyli między innymi zabranie części odsetek bankowcom i przeznaczenie je do budżetu państwa ? Przecież to pachnie wojną. Bankowcom nie chodzi tylko o pieniądze, a o realną kontrolę nad gospodarką Polski. Jak to zrobić bez powtórki scenariusza ukraińskiego ?

Józef Kamycki: Międzynarodowe banksterstwo kombinuje tak: jak można łupić Polaków słynnych z tego, że nawet z pukawkami są zdolni iść na okupanta, to można łupić każdego. Jesteśmy dużym krajem wśród płotek skazanych na pożarcie. Dlatego, to co mogło się upiec Węgrom, u nas może przybrać ostrzejszy obrót.

Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak jesteśmy już 25 lat po przemianie ustrojowej i coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, że wyzwoliliśmy się spod „tanks” a wpadliśmy pod „banks”. Daje to dobry klimat do wywołania pewnego rodzaju „świadomości rewolucyjnej”. Dzięki wolnym mediom społeczeństwo coraz więcej dowiaduje się o tym oszustwie. Problematyka architektury monetarnej zaczyna wchodzić na uczelniane salony – szkoda, że jedynie uczelni prywatnych. Szkoły państwowe muszą dalej krzewić ten talmudyczny paradygmat ekonomiczny.

Sądzę, że jesteśmy blisko osiągnięcia mentalnego przełomu. Polacy się wnerwią i nic ich wtedy nie powstrzyma. Chodzi tylko o to, aby zachowali się przytomnie. Idzie nasz słowiański czas w historii.

Co do Korwina-Mikke i Pis-u. Oni nie widzą żadnego problemu. Te około 130 mld zł lichwy rocznie, to nie jest dla nich żaden problem. Teraz aby coś dobrego zrobić w polityce, trzeba mieć przysłowiowe jaja. Oni ich nie mają.

Robert Brzoza: Tutaj się z Panem zgadzam, ja również dostrzegam przebudzenie Polaków, choćby na robertbrzoza.pl, gdzie czytelnicy są ponadprzeciętnie świadomi oszustw.

Proszę mi powiedzieć, jakie wymieniłby Pan najważniejsze punkty-postulaty, które pomogą odbudować polską gospodarkę. Innymi słowy co planuje wdrożyć UKiP, aby pomóc polskiemu biznesowi i Kowalskiemu ? Czym chce Pan ich przekonać ?

Józef Kamycki: Zacznijmy od tego, że Polska to bogaty kraj pracowitych ludzi. Posiadamy potężne zasoby i wcale nie będę tu wymieniał węgla, miedzi, czy gazu łupkowego. Przede wszystkim są to zasoby pracy. Trzeba je włączyć do obrotu gospodarczego i to wszystko.

Jeśli z jednej stronie są ludzie, którzy potrzebują towarów i usług, z drugiej strony są ludzie, którzy tych dóbr i usług mogą dostarczyć, to czego możemy chcieć więcej. Mamy potencjalnie do uruchomienia potężne zasoby pracy, które obecnie są reglamentowane – tylko i wyłącznie – trwałym niedoborem pieniądza w gospodarce.

Przez to „schładzanie gospodarki” zaaplikowane nam przez Balcerowicza doszliśmy do absurdu. Jak mówi Izabela Litwin mamy taką sytuację, że idiotyzmem byłoby zwiększać PKB, gdyż na jego wykupienie przez ludność musielibyśmy zaciągnąć nowe pożyczki!!!!!! To jest ekonomiczny absurd, którego nie rozumieją uczelniane sarkofagi z bizantyjskimi ozdobnikami przed imieniem i nazwiskiem.

Ale do konkretów.

Aby sfinansować jakikolwiek projekt społeczny potrzebne są pieniądze. Co to obecnie są pieniądze ? – papierki wydrukowane na lepszej jakości drukarce lub cyfry na rachunkach. Polska powinna przestać płacić banksterom trybut oceniany na około 130 mld zł rocznie za licencję na korzystanie z pieniędzy. To się powinno skończyć.

Narodowy Bank Polski powinien odzyskać konstytucyjnie zagwarantowane mu prawo emisji pieniądza na pokrycie spadku siły nabywczej wywoływanej inflacją i na wykupienie wzrostu PKB. Potrzeba jedynie usunąć ten idiotyzm doprowadzający do tego, że wzrost produkcji jest ekonomicznym idiotyzmem ! Tak więc pierwszym naszym postulatem jest wdrożenie strategii kotwiczenia waluty na parytecie gospodarczym i celu inflacyjnym.

„Dosypywanie” pieniędzy do gospodarki, złośliwcy nazwą to dodrukiem pieniądza, następuje zawsze i to tylko dlatego, że gospodarki za cenę potężnego garba odsetkowego bronią się przed śmiercią. W ubiegłym roku ilość pieniądza w polskim systemie bankowym wzrosłą o około 52 mld zł, pomimo tego, że z tego tytułu wypłynęło z kraju odsetek na kwotę około 130 mld zł. Proszę sobie dodać te kwoty i zobaczy Pan, że naprawdę mamy środki finansowe, aby zmobilizować nasze własne zasoby gospodarcze. Są to kwoty tak ogromne, że nie nadąża za tym nasza wyobraźnia.

Obecnie to „dosypywanie” (rozproszenie emisji) odbywa się głównie przez budżet. Formą rozproszenia emisji są pożyczki na finansowanie niedoboru budżetowego.  My chcemy zaproponować inne rozwiązanie: rozproszenie emisji powinno następować poprzez powiększanie naszego potencjału gospodarczego i wracać do budżetu w postaci podatków od zwiększonej produkcji. Troszkę dłuższa droga, ale powodująca, że pieniądze będą służyły naszej gospodarce, a „nie pójdą się paść na chińskich łąkach”

Kombinujemy tak: jeśli już mamy pieniądze, aby dokapitalizować naszą gospodarkę, to dlaczego nie moglibyśmy tego zrobić dobrze. Dlaczego nie moglibyśmy pokusić się na takie przemiany ustroju gospodarczego, aby nasze przedsiębiorstwa zaczęły pracować z pasją. Aby dodatkowo kapitał finansowy wzmocnić kapitałem emocjonalnym. Tu chodzi o tę podwodną część gospodarczej góry lodowej, której nie można zmobilizować pieniądzem. Najogólniej nazwiemy to wdrożeniem partnerskiego modelu stosunków przemysłowych. Ale to temat na dłuższy wywód.

Robert Brzoza: Przyznaje, pomysły bardzo dobre, tylko kiedy realnie będzie można je wdrożyć ? Przyszłe wybory wygra PiS, czy dopiero po rządach tej partii jest szansa na zmiany ? Być może oni pójdą w dobrym kierunku ekonomicznym ? Wiem, zawsze przewidywania są trudne. Tylko czy zdążymy ze zmianami. Ekonomia światowa wisi na włosku, bańki ekonomiczne rozkwitają do olbrzymich rozmiarów. Kiedy to pęknie, będzie trudniej.

Józef Kamycki: Twierdzi Pan, Panie Robercie, że w polityce cudów nie ma, a są jedynie czarne scenariusze. Z pewnością jest w tym wiele prawdy, ale czy musimy to traktować aż tak serio. PiS – owszem, ma strukturę, ma kasę na kampanię wyborczą, ale kompletnie pozbawiony jest zdolności koalicyjnej. Aby rządzić samodzielnie będzie musiał posunąć się do ultra populizmu.

Będzie obiecywał w kampanii wyborczej cuda wianki. Już teraz opowiada, że na sfinansowanie swego socjału sięgnie do kieszeń przedsiębiorców. Moim skromnym zdaniem niewiele tam znajdzie. Na chwilę obecną przy 199 mld w depozytach, przedsiębiorcy mają 293 mld zł kredytów. Praktycznie to wszyscy są bankrutami. Trzeba więc być ekonomicznie niepoczytalnym, aby liczyć na tę ścieżkę finansowania socjału. Zatem wybory PiS może i wygra, ale po roku zawiedziony elektorat zmiecie go z powierzchni ziemi. Zatem na kolejną szansą na naprawę Polski nie będziemy musieli tak długo czekać.

Tu UKiP wychodzi z konkretną propozycją, która sprawdziła się w Korei Południowej, gdy to prezydent Park Chunk-hue zaczął „tuczyć swoje czebole”. Jego agendy rządowy wyławiały przedsiębiorców, którzy coś potrafią, wspomagał ich bankowym groszem i wyznaczał wyższe zadania.

Chcemy – w pewnym sensie – powtórzyć tę drogę i mamy na to pieniądze. Przyjmując koncepcję rozproszenia emisji przez gospodarkę, a nie jak obecnie przez budżet, spowodujemy, że nasi przedsiębiorcy będą mogli zwiększać swoje inwestycje z obecnych około 120 mld zł rocznie do jakichś 180 mld. A to wszystko, bez wylania jednej dodatkowej kropli potu, bez grosza lichwy, tylko z wizją gospodarczą.

Mówimy jasno. Jest to jakaś „kiełbasa wyborcza” ale kiełbasa, która realnie istnieje w statystyce NBP. Proponujemy coś co nie jest grą o sumie zerowej. Nie trzeba będzie jednych opodatkować, aby dać drugim. Dajemy realne rozwiązanie na zmobilizowanie naszych mocy produkcyjnych. Resztę zrobią przedsiębiorcy z ich załogami. Oczywiście banki, a zwłaszcza ich ośrodki siłowe nie będą nas za to kochali.

Wybory dopiero za rok. UKiP chce w tym czasie wygrać walkę o rząd dusz i ma na to wszelkie szanse.

Robert Brzoza: Rozpoczęliście akcje uświadamiania społeczeństwa. Rozdajecie ulotki i przekonujecie ludzi do nowych rozwiązań. Portal robertbrzoza.pl chętnie przyłączy się do popularyzacji prawdy o finansach państwa, o możliwościach odbudowy Polski. O co w niej chodzi ?

Józef Kamycki: Tragedią Polski dnia dzisiejszego jest to, że na pytanie: skąd biorą się pieniądze 99% odpowie, że go to nie interesuje, lub w najlepszym przypadku odpowie, że pieniądze są bo były. Jeśli nawet ministrowie używają takiego sformułowania, że bank centralny może coś komuś pożyczyć, to ręce opadają.  Taka świadomość monetarna skazuję nas na niewolę.

Naszym ekonomicznym okupantom właśnie zależy na tym abyśmy w tej nieświadomości pozostawali jak najdłużej. Posługując się czymś co można by nazwać „racjonalną logiką szczurzego króla”, próbują nam wmówić, że pieniądze w państwie funkcjonują na tych samych zasadach co w gospodarstwie rodzinnym. Tak oczywiście nie jest.

99% Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy, że państwo ma obowiązek emisji pieniądza na pokrycie wzrostu PKB i pokrycie inflacji. 99% Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy, że wprowadzenie poprawki do konstytucji w art 220 p2. było zbrodnią porównywalną jedynie z rozbiorami Polski. Nas rozebrano odsetkami od kredytów. Póki Polacy tego nie zrozumieją, trudno będzie przeprowadzić cokolwiek, aby uchronić nas przed polityczną doliną śmierci.

W sensie finansowym to Polski już nie ma. Staliśmy się krajem polskojęzycznym. Zachwyt nad kolejnym stadionem lub kawałkiem nowej autostrady nie będzie trwał wiecznie.

Przemiana ustrojowa może się powieść jedynie wtedy, gdy za rozsądnymi politykami stanie siła pospolitego ruszenia. Tymczasem co mamy ? Przytomnie wypowiadający się w sprawach architektury monetarnej prezes Belka jest ciągany po prokuraturach. Ilość osób i środowisk, które rozsądnie zareagowały jest do policzenia na palcach. Można tylko powtórzyć za poetą „… bezmyślne paście się narody…”

Robert Brzoza – Ale czy sprawa Belki nie jest procesem złożonym ? Z jednej strony chciał wprowadzić dobre rozwiązania, z drugiej strony prawdopodobnie finansowałby wybory PO. Skąd wiadomo, czy PO nie finansowałoby bzdurnych projektów, wykorzystując pieniądze ze sprzedaży obligacji do NBP ? Emisja pieniądza powinna być jawna, pod kontrolą i wiedzą społeczeństwa/polityków. W przeciwnym razie rozbestwi polityków łatwym pieniądzem. Konsekwencje będą negatywne.

Józef Kamycki: Tę sprawę należy wyjaśnić, gdyż nie wszystko, o czym mówią w mediach trzyma się kupy. Taka narracja idzie w mediach i jest ona raczej wynikiem strachu banków komercyjnych przed końcem intratnego interesu.

Jak mogłaby wyglądać ta pomoc NBP dla PO ?

Otóż NBP mógłby wykupywać obligacje rządowe na rynku wtórnym i je umarzać, przez to zostałoby wstrzymane powiększanie się długu publicznego. Jednak musiałby istnieć jakiś sposób, aby zmusić banki komercyjne do udawania się po pożyczki lombardowe do NBP. I w z tym jest problem. U nas stopa lombardowa pożyczek to 4% podczas gdy banki komercyjne taniej ten pieniądz mogą znaleźć na rynku międzybankowym i w swoich bankach macierzystych. FED i EBC udziela pożyczek lombardowych prawie na zero procent. Rada Polityki Pieniężnej mogłaby przecież obniżyć stopę pożyczek lombardowych dla obligacji rządowych do zera. Wtedy NBP dla banków komercyjnych byłby pożyczkodawca ostatniej instancji.

Wszyscy błędnie sobie wyobrażamy, że banki komercyjne w chwili wykupu obligacji rządowych te pieniądze mają. To jest kompletna bzdura. Żaden bank tych pieniędzy nie ma. Obligacje rządowe, są papierami „mocnymi” pozbawionymi większego ryzyka i pod nie dokonuje się emisji pieniądza w banku centralny. To świetny moment dla banków aby zwiększyć ilość pieniądza.

Istotnie w mediach pojawiają się takie interpretacje, że NBP sprzedawałby swoje obligacje aby załatwiać jakieś tam polityczne deale. To jest dowodem na brak elementarnej kindersztuby monetarnej zarówno przez naszych polityków jak i dziennikarzy. O wypuszczeniu większych pieniędzy na rynek decyduje Rada Polityki Pieniężnej poprzez manipulację stopami procentowymi. O zwiększeniu ilości pieniądza na finansowanie długu publicznego decyduje rząd z chwilą ogłoszenia decyzji o sprzedaży swoich obligacji.

Kończąc, tę PiS-owska narrację mogą łyknąć jedynie ludzie kompletnie nie znający realiów naszej polityki monetarnej. Jednak jest problem. Tak długo jak długo będzie możliwe rozpraszanie emisji przez budżet, tak długo będzie istniała pokusa wygrywania wyborów akcjami populistycznymi. Tak długo będzie groziło nam widmo hiperinflacji. Politykom powinno odebrać się tę zabawkę. Mogą wydać tyle ile zbiorą z podatków. Niech do tych durnych łbów dotrze, że najpierw powinni zadbać o swoja bazę podatkową. Dlatego my proponujemy rozproszenie emisji przez gospodarkę.

Robert Brzoza – Wróćmy do akcji, którą UkiP rozpoczęła. W jaki sposób można się do niej przyłączyć ?

Józef Kamycki: Jesteśmy na etapie organizacji. Zarezerwowaliśmy już domenę www.ukip.pl i strona internetowa będzie wkrótce uruchomiona. Będzie to zmodyfikowana strona www.ligapolit.pl na której testowaliśmy rozwiązania związane z organizacją dyskusji nad programem.

Warunki członkostwa będą proste. Wystarczy założyć konto na tym portalu aby zostać sympatykiem i wypełnić stosowną deklarację elektroniczną, aby zostać członkiem zrzeszonym. Dotychczas działaliśmy jako „Otwarty Lobbing Obywatelski”. Proszę zatem wejść na http://www.ligapolit.pl i poklikać trochę. Większość postulatów legislacyjnych tam prezentowanych wejdzie do naszego programu.

Tymczasem jak można nam pomóc?

Już jutro na stronach www.NEon24.pl zamieścimy propozycję ważniejszych rozwiązań statutu. Będziemy tam pytali:

Oceń:

– Czy statut właściwie zabezpiecza przed przekształceniem się partii w prywatną korporację jej „właściciela”?

– Czy statut właściwie zabezpiecza funkcję artykulacji interesów spo­łecznych ?

– Czy statut zabezpiecza wybór spójnej kadrowo, programowo i pod względem przywództwa – ekipy, zdolnej wyłonić skuteczną władzę z poparciem społecznym?

Robert Brzoza: Życzę powodzenia w zdobywaniu wyborców i dziękuję za rozmowę.

.

 Robert Brzoza Robert Brzoza

Autor,Link,Zródło,Info:

http://biznes.robertbrzoza.pl/brzoza-pyta/ukip-nowa-partia-nowe-nadzieje/#comment-32

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s