Bogusław Jeznach:Kto pcha ku wojnie?


Rosyjski publicysta Andriej Fiediaszyn tak ocenia postawę i motywy Poroszenki.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier wezwał Kijów do natychmiastowego wprowadzenia w życie porozumienia w sprawie wznowienia rozejmu i kontaktów ze wschodem kraju, które zostało osiągnięte podczas czterostronnego spotkania w Berlinie 2 czerwca.

Steinmeier był inicjatorem nadzwyczajnych konsultacji ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Rosji, Francji i Ukrainy w stolicy swojego kraju. Według Berlina, Paryża i Moskwy kontakty powinny rozpocząć się nie później niż 5 lipca.

„Nie możemy tracić czasu, – powiedział Steinmeier w wywiadzie dla gazety „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. – Bez gotowości do negocjacji to się nie uda”. Rebelianci we wschodniej Ukrainie ogłosili już, że są gotowi do kontaktów i zawieszenia broni. Umowa została również podpisana przez ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawła Klimkina. Kijowska junta już wielokrotnie udowadniała, że podpisy i obietnice ministrów na Ukrainie na dzień dzisiejszy prawie nic nie znaczą.

Europa z niepokojem czeka na reakcję Kijowa. Prywatnie europejscy dyplomaci przyznają, że odpowiedź będzie świadczyć o tym, kto ma przewagę w Kijowie: „partia wojny” i blok neonazistowski ze wsparciem Waszyngtonu, czy zdrowy rozsądek. Czy nowy prezydent Ukrainy rzeczywiście jest niezależny, gotowy na zawarcie pokoju, czy wszystkie jego oświadczenia były tylko blefem? Czy w ogóle jest prezydentem?

W europejskich stolicach panuje umiarkowany optymizm. Nie udało się ukryć przed Europejczykami faktu, że Poroszenko po wiadomości przekazanej przez jego ministra spraw zagranicznych w sprawie wyników spotkania w Berlinie, pierwsze co zrobił, to zadzwonił do wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, aby „skonsultować się”. Zrobił to jeszcze przed spotkaniem z Radą Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy. Wszystkie decyzje dotyczące działań militarnych we wschodniej Ukrainie Poroszenko, a przed nim również pełniący obowiązki prezydenta Turczynow, były podejmowane po konsultacjach telefonicznych z Waszyngtonem. Jest całkiem jasne, że Poroszenko został popchnięty do wojny jeszcze bardziej brutalnymi metodami przez kijowską juntę i jej „kuratorów” ze Stanów Zjednoczonych, o czym jest przekonany dyrektor Centrum Badań Euroazjatyckich Władimir Korniłow. Do przedłużenia zawieszenia broni wzywały Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie i wiodące kraje europejskie. On jednak zignorował ich apele:

Katastrofa humanitarna na Ukrainie jest faktem. Każdego dnia jest coraz gorzej. Będzie bardzo trudno ją zatrzymać. Nawet po wznowieniu zawieszenia broni. Myślę, że decyzja Poroszenki o wznowieniu działań pacyfikacyjnych była szokiem nie tylko dla Donbasu i Rosji, ale również dla Europy.

Aktywne zaangażowanie Niemiec, lidera Unii Europejskiej, w poszukiwanie rozwiązania świadczy o tym, że Stary Świat zaczyna dostrzegać i rozumieć, kto stoi za rozlewem krwi, uważa ekspert z rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych Jurij Głuszczenko. Jeśli przed eksplozją kryzysu ukraińskiego, podczas którego Kijów zaczął likwidować ludność Donbasu i Ługańska, ktoś miał wątpliwości co do strategicznych celów Stanów Zjednoczonych, to teraz powinien się ich wyzbyć. Stany Zjednoczone chcą przekształcić Ukrainę i cały region w „nowe Bałkany”:

Biorąc pod uwagę, że długość granicy rosyjsko-ukraińskiej wynosi około dwóch tysięcy kilometrów, trwały kryzys na Ukrainie, zgodnie z zamysłem Waszyngtonu, powinien być „bolącym miejscem” dla Rosji. Teorie „zarządzania konfliktami” i „kontrolowanego chaosu”, które Stany Zjednoczone realizują na Bliskim Wschodzie, są teraz wykorzystywane na Ukrainie. W rzeczywistości, nie chodzi o wojnę władzy centralnej na Ukrainie z tak zwanymi „separatystami”, a o wojnę Stanów Zjednoczonych z Rosją. Europa zaczyna to rozumieć.

Niemcy i Rosja szukają sposobów rozwiązania kryzysu ukraińskiego, bo kto inny mógłby go ugasić, twierdzi większość rosyjskich ekspertów. Unia Europejska, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, nie rozważa już​​ tak zwanego„trzeciego pakietu” sankcji wobec Rosji. Dyplomaci w Brukseli, jak utrzymuje gazeta EU Observer, twierdzą,że nowe sankcje wobec Moskwy nie zostały usunięte z porządku obrad, ale tylko dlatego, żeby nie drażnić Waszyngtonu. Ma to ograniczyć nadpobudliwość partnerów.

Najwidoczniej Stany Zjednoczone nie mogą zrozumieć, że Unia Europejska jako partnera stowarzyszeniowego potrzebuje kraju stabilnego gospodarczo i politycznie, a nie terytorium „kontrolowanego chaosu”, mówi ekspert z Międzynarodowego Instytutu Badań Humanistyczno-Politycznych Władimir Bruter. Będzie to możliwe tylko po zażegnaniu kryzysu w procesie negocjacji, który nie ma sensu bez udziału Rosji. „Starzy” Europejczycy, nawet Wielka Brytania, są w pełni świadomi, że nowe linie podziału w Europie nie są nikomu potrzebne, powiedział Władimir Bruter:

Francja i Niemcy zdają sobie sprawę z tego, że trzeba dogadać się z Rosją. Porozumienie powinno zapobiec nowej fali konfrontacji, głównie wojskowej. Europa podpisała umowę stowarzyszeniową z Ukrainą. Europejskim przywódcom bardzo nie podoba się to, że w kraju trwa wojna. W ich interesie jest, aby na Ukrainie było teraz spokojnie.

W Brukseli 3 lipca rozpoczęły się trójstronne konsultacje ekspertów z Rosji, Ukrainy i Unii Europejskiej w sprawie wdrażania umowy stowarzyszeniowej i wolnym handlu. Te techniczne dyskusje mają na celu przygotowanie się do spotkania na szczeblu ministerialnym. Zostało ono zaplanowane na 11 lipca. Rosja od września ubiegłego roku do lutego tego roku proponowała przeprowadzenie takich negocjacji. Ale wtedy nie zgadzała się na nie Unia Europejska. Jeśli do tych rozmów doszłoby wcześniej, to może w Kijowie w ogóle nie byłoby kryzysu.

http://jeznach.neon24.pl/post/110726,kto-pcha-ku-wojnie

Reklamy

One thought on “Bogusław Jeznach:Kto pcha ku wojnie?

  1. Druga Wielka Wojna Ojczyźniana rozpoczęła się w Noworosji
    Myśleliśmy, że to rosyjska wiosna, a to była krymska odwilż.

    Pewien serbski dziennikarz napisał, że zdziwił go niemile poziom rozumienia przez rosyjskie media sedna polityki zachodniej wobec Rosji. Serbowie na sobie poznali szablon, według którego USA niszczą dzisiaj Ukrainę, aby następnie zabrać się za Federację Rosyjską.

    W naszych telewizyjnych talk show obecnie wiele się mówi o tym, że Zachód toczy wojnę z Rosją, ale prawie nikt nie dopowiada, że wojna ta jest prowadzona na wyniszczenie.

    Tląca się w sieci Bołotnaja (nasz tymczasowo przyduszony Majdan). Likwidacja „ósemki”. Nieustanne rozmowy w ukraińskich mediach o tym, że Ukraina prowadzi wojnę z Rosją. Setki tysięcy Rosjan i rosyjskojęzycznych uchodźców. Ostrzał województwa Rostowskiego, pierwsi ranni Rosjanie.

    Wzmocnienie sił NATO na granicach Rosji. Na naszych granicach już trwa wojna. Rosja znalazła się pod sankcjami, a to już jest czarny znak od Zachodu. ZSRR, Jugosławia, Libia, Irak – to lista rozstrzeliwanych krajów, które w swoim czasie były pod sankcjami. Kraje, które znajdują się pod sankcjami obecnie to: Kuba, Korea Północna, Syria, Iran, Rosja. Postawiono już nas w kolejkę do likwidacji.

    Ale jest najważniejszy znak tego, że Zachód wypowiedział nam wojnę właśnie na zniszczenie, że ci „partnerzy” ogłosili otwarte polowanie na Rosję i teraz nie spoczną aż do całkowitej likwidacji Federacji Rosyjskiej.

    O głównym znaku tego, wojna totalna przeciwko nam jest w pełnym toku, powiemy nieco później, a na razie rozpatrzymy technologie, według których Zachód niszczy państwa, które nie chcą kochać USA po polsku.

    Państwa socjalistyczne likwidowane są w trzech etapach. Wpierw podkopuje się ideologię. Następnie dyskredytuje się rządzącą partię. I dopiero wtedy następuje obalenie przywódcy. Dalej, jeśli kraj socjalistyczny był wieloetniczny i wielowyznaniowy, to rozczłonkowanie kraju następuje automatycznie. Realizacja tych wszystkich etapów czasami trwa dziesięciolecia.

    Niszczenie krajów autorytarnego kapitalizmu jest o wiele prostsze. Wystarczy pod byle pretekstami – korupcja, nieuczciwe wybory – obalić autorytarnego przywódcę, po czym można wrzucać państwo do chaosu według typowej technologii „dziel i rządź”. Ten mechanizm samozniszczenia przećwiczono na wielu państwach. Usunięto Kaddafiego – upadła klanowa Libia. Zlikwidowano Husseina – faktycznie rozpadł się wieloetniczny i dwuwyznaniowy Irak. Obalono Janukowycza – zaczęła się agonia wielonarodowej Ukrainy.

    Teraz „złym chłopcem” Zachód wyznaczył Putina. Do Kongresu USA wprowadzono projekt ustawy zatytułowanej jako „Akt o zapobieżeniu agresji ze strony Rosji w 2014 roku”, który już wielu nazywa „Ustawa o obaleniu Putina”. Zachód już i następcę dla naszego lidera narodowego wybrał w osobie Nawalnego, tego rosyjskiego Saakaszwilego. W ogóle, celowali w komunizm, a trafili w Rosję. Teraz celują w Putina, a rozwalą Federację Rosyjską. Wybór Putina za główny cel wyraźnie pokazuje, że decydujący atak na Rosję już się rozpoczął.

    Co to oznacza dla Rosji?

    Druga Wielka Wojna Ojczyźniana już się rozpoczęła.

    Nasi pradziadowie kiedyś pokazali Napoleonowi, gdzie raki zimują (ros. – показали Наполеону кузькину мать – trudne do przetłumaczenia, przez wiele lat na Zachodzie tak nazywano bombę termojądrową – od tłum.), nasi dziadowie złamali grzbiet hitlerowskiej armadzie, a obecnie i naszemu pokoleniu przypadnie udowodnić, czego jesteśmy warci w obliczu wyzwania kanibalistycznego Zachodu, przypadnie dokonać wyboru między życiem na cały wzrost a śmiercią na kolanach.

    Ale dlaczego Kreml milczy o tym, co jest oczywiste dla zwykłego serbskiego dziennikarza? Skąd to „milczenie owiec”, naiwna nadzieja dogadać się ze swymi grabarzami?

    Przyczyny milczenia są charakteru systemowego. Wyliczmy je:

    • słodkie położenie surowcowego dodatku. Chce się chociaż o odrobinę przedłużyć ropo-gazową ucztę na czas wojny,
    • niechęć do przyznania się do błędu lat 90-ch, kiedy elita wybrała urzędniczo – oligarchiczny system w polityce i surowcowy model w gospodarce, idąc na istotne zniszczenie potencjału przemysłowego, rolniczego, naukowego i kulturalnego,

    • niezdolność elity w ramach systemu oligarchicznego dokonania modernizacji, bez której Federacja Rosyjska w rozpoczętej II Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej skazana jest na porażkę,

    • zasadnicze ograniczenie patriotycznego zasobu elity. Trudno być patriotą do surowcowego dodatku,

    • obecny zastój – 2. Elity Federacji Rosyjskiej wyraźnie zgrzybiały, chcą spokoju i nie chcą żadnych zmian. Ale druga Wielka Wojna Ojczyźniana o zachowanie Rosji nieuchronnie przetrząśnie wszystkie elitarne warstwy.

    W niedawno opublikowanej książce „Putin przeciwko liberalnemu bagnu. Jak zachować Rosję” starałem się systemowo udowodnić, że sam system rosyjskiego urzędniczo – oligarchicznego kapitalizmu ma podstawowe ograniczenia w walce z Zachodem i historycznie nie jest w stanie uchronić Rosji przed zachodnimi planami jej rozczłonkowania.

    Oficjalni przedstawiciele Kremla próbują teraz przekonać sami siebie, że w burżuazyjnej Rosji nie ma ideologicznych różnic z Zachodem, dlatego mogą oni porozumieć się z naszymi oprawcami. Nie będą mogli. Dla słabnącego Zachodu zachowanie silnego peryferyjnego państwa na krańcu swojego systemu globalnego jest śmiertelnie niebezpieczne. Rosja dla Zachodu – to Kartagina, obca dla świata zachodniego przez swój autorytaryzm i niebezpieczna przez swój antyzachodni potencjał.

    A jednak mimo wszystko burżuazyjna Rosja w miarę swoich sił broni się. Co prawda, obrona odbywa się według zasady, jak ugotować żabę żywcem. Wiadomo, że jeśli żabę wrzucić do wrzątku, to ona wyskoczy. Ale jeżeli zacznie się powoli podnosić temperaturę wody, to nieszczęsne zwierze nie rozumie, że tę wodę dla niego nie grzeją, ale zabijają. Zachód właśnie obecnie „gotuje” Rosję, spychając ją na ścieżkę niekończących się „drobnych” ustępstw.

    Szczególnie dobrze to widać na przykładzie wydarzeń wokół Ukrainy. Konstantin Zatulin na talk show u Sołowjowa starał się powiedzieć, że obecnie Kreml powtarza błędną politykę Stalina z 1941 roku, ale nie pozwolono mu rozwinąć tej myśli. A przecież podobieństwa są uderzające. Wycofanie wojsk z granic potencjalnego agresora. Zamiast sankcji, dość aktywny handel. Próby porozumienia z jawnie faszyzującym reżimem, jego uciszanie. Strach prowokacji. „Filozoficzny” stosunek do ostrzeliwania rosyjskiego terytorium. Nie udzielenie systemowej pomocy Noworosji, a przecież to buforowe państwo mogłoby się stać nieocenionym sprzymierzeńcem w wojnie ze skrajnie rusofobskim i nacjonalistycznym Kijowem. W rzeczywistości, Noworosję teraz zamienili w poligon, na którym Amerykanie dopracowują technologie ludobójstwa narodu rosyjskiego, planując zastosowanie ich w dość bliskiej perspektywie zniszczenia już rosyjskich regionów i ich narodów. Zapomnienie dewizy „Rosjanie swoich nie porzucają”. Przemilczanie tematu o nieuchronności wojny z Ukrainą.

    A wojna jest nieunikniona z dwóch powodów. Po pierwsze, projektuje ją Waszyngton, dla którego potrzebny jest maksymalnie przewlekły i krwawy konflikt na terytorium Ukrainy, o maksymalnym samozniszczeniu Rosjan i Ukraińców. Ludobójstwo Rosjan i Ukraińców – oto plan USA. Problem tubylców, jak wiadomo, najskuteczniej rozwiązuje się przez samozniszczenie tubylców. Po drugie, tylko awantura militarna przeciwko Rosji daruje dla Kijowa wszystkie jego klęski w gospodarce i sferze społecznej.

    Wychodzi na to, że powtórzenie błędnej przedwojennej polityki stalinowskiej pozwala, aby Kijów nabrał sił, wzmocnił machinę wojskową, aby nastąpiło maksymalne osłabienie Noworosji, aby następnie przenieść wojnę na pełną skalę już na terytorium Rosji, prawdopodobnie uderzając na „swój” Krym. Za złudzenie, że Kijów nie odważy się na awanturę wojskową (należy pamiętać, że wielu myślało w ten sposób również o Saakaszwili), trzeba będzie drogo zapłacić.

    Zachód nadal metodycznie „gotuje żabę” autorytarnej kapitalistycznej Rosji. Polityka „drobnych” ustępstw nieuchronnie prowadzi do dużej katastrofy. Janukowycz również do samego końca „obejmował się” z Zachodem. I czym wszystko to się skończyło? Jeżeli krymska odwilż zerwała maskę z Zachodu, pokazując jego złą, rusofobską istotę, to zdrada Noworosji zerwała z Kremla maskę patriotyczną, pokazując jego oligarchiczny rewers. Nie na próżno w sieci jest stale powtarzany zwrot „Akeli się nie udało” (ros. «Акела промахнулся»; .Akela – wilk, przywódca stada z „Księgi dżungli R. Kiplinga”, któremu podczas polowania wymknęła się zdobycz, stąd ten popularny zwrot – od tłum.) Teraz tylko patrioci na żądanie lub zupełnie prostoduszni obywatele nie zrozumieli, że za „ogłuszającym milczeniem” ukrywa się zakłopotanie i obsługiwanie interesów oligarchii.

    Rosja ma dwie drogi. Dzisiejsza droga – to udawać, że USA i Zachód są naszymi partnerami, z którymi można się porozumieć polubownie i po cichutku poddawać pozycje geopolityczne. Przyzwyczajać się do ostrzałów naszego terytorium. Przyzwyczajać się do setek tysięcy rosyjskich uchodźców. Chwytać się za sytuację surowcowego dodatku, a nawet być z niego dumnym. Przemysłowo i cywilizacyjnie degradować się pod mantry o mitycznej modernizacji. W ogóle, być żabą, którą gotują.

    Druga droga – to spojrzeć prawdzie i faktom w oczy. Druga Wielka Wojna Ojczyźniana wybuchła. Trzeba odrzucić błędną stalinowską politykę 41. roku. Niemożliwe jest wytrwanie w walce z USA i Zachodem, jeśli się nie rozumie, że 22 czerwca – to jest dzisiaj. Druga Wielka Wojna Ojczyźniana rozpoczęła się w Noworosji. I jej Twierdzą Brzeską – jest Sławiańsk.

    Wadim Kirpicziow

    Centralna Agencja Informacyjna Noworosji

    Novorus.info

    Tłumaczył Janusz Sielicki

    4.7.2014 r.

    Źródło: http://novorus.info/

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s