Michael Allen: Czy demokracja może przetrwać?


Znany politolog Seymour Martin Lipset określił Daniela P. Moynihana jako “proroczego polityka” po jego sugestii w 1979 r., że system radziecki “może rozpaść się w latach 1980”. W wyniku kryzysu ekonomicznego, “rozkładu moralnego”, “wzrostu śmiertelności i napięć nacjonalistycznych”.

Można jednak podejrzewać, że nawet Moynihan nie mógłby przewidzieć, że niemal 40 lat po sukcesie Związku Radzieckiego w listopadzie 1975 r., kiedy to udało mu się doprowadzić do rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, która definiowała syjonizm jako rodzaj rasizmu, kampania delegitymizacji Izraela będzie trwała, sponsorowana przez odrażający sojusz reżimów autorytarnych i lewicy Zachodu.

Niedawna decyzja nieznanego skądinąd American Studies Association, by dołączyć do bojkotu akademickiego Izraela, jest tylko jedną z ostatnich wskazówek, że toksyczne ideologie i perwersyjna polityka stojące za przyjęciem Rezolucji 3379 pozostają zjadliwe, mimo że rezolucja ta została formalnie anulowana w 1991 r. W książce Moynihan’s Moment: America’s Fight against Zionism as Racism, historyk z McGill University, Gil Troy w sposób żywy i przekonujący opisał konflikty i kontrowersje wokół rezolucji „syjonizm jest rasizmem” (dalej jako s/r), naświetlając wyjątkową osobowość Moynihana, patologie ONZ-u i polityki międzynarodowej owych czasów.

Rezolucję przyjęto 72 głosami przeciwko 35 (32 państwa wstrzymały się od głosu lub były nieobecne). Była ona częścią polityki zimnej wojny, reprezentując szczyt wpływów radzieckich w świecie arabskim i w „Trzecim Świecie” lub jak kto woli w tzw. państwach „niezaangażowanych”. Sygnalizowała także niemoc, jaka dotknęła Stany Zjednoczone i demokratyczny Zachód w następstwie porażki w Wietnamie, skandalu Watergate, rezygnacji prezydenta Richarda Nixona i kryzysu ekonomicznego spowodowanego radykalnym podniesieniem cen ropy naftowej prze OPEC. Moynihan uznał, że ta rezolucja była środkiem nie tylko delegitymizacji Izraela i jego zachodnich sojuszników, ale także wzmocnienia wpływów Związku Radzieckiego w państwach rozwijających się i odwrócenia uwagi od pogwałceń praw człowieka, szczególnie w traktowaniu Żydów w Związku Radzieckim.

Troy wyjaśnia, dlaczego Moynihan,  irlandzki katolik, urodzony przez samotną matkę w slumsach Nowego Jorku, stał się najbardziej energicznym i wymownym obrońcą Izraela w całej tej sprawie (drugim wyjątkiem był Chaim Herzog, ambasador Izraela przy ONZ). Choć był zastępcą sekretarza ds. pracy w administracji prezydenta Lyndona Johnsona, Nixon mianował go ambasadorem USA w Indiach, gdzie wyrobił sobie przekonanie, że USA przegrywają bitwę zimnowojenną o serca i umysły w świecie rozwijającym się i na forach międzynarodowych. „Moynihan patrzył na atak na syjonizm przez soczewki zimnej wojny i wietnamskiego upokorzenia Ameryki, obawiając się wzrostu znaczenia Trzeciego Świata i zmniejszenia znaczenia Zachodu” – pisze Troy.

W ważnym artykule w “Commentary” – The United States in Opposition – Moynihan twierdził, że Związek Radziecki i jego sojusznicy wymanewrowują państwa zachodnie na forach międzynarodowych i wezwał do ideologicznej kontrofensywy w obronie zasad liberalnych. Artykuł ten zauważył prezydent Gerald Ford, który następnie mianował go ambasadorem przy ONZ.

Pierwsze oznaki nadchodzącej burzy “s/r” nadeszły nieco wcześnie w 1975 r.  w postaci depeszy dyplomatycznej od ambasador Barbary White, głównej przedstawicielki USA na konferencję ONZ w Meksyku w związku z Międzynarodowym Rokiem Kobiet. Uznała ona za „godne pożałowania”, że USA uznały za niezbędne głosowanie przeciwko końcowej deklaracji forum, która wzywała do eliminacji „apartheidu”, „dyskryminacji rasowej” i „syjonizmu”, i napisała, że było „wyjątkowo niefortunne, iż byliśmy izolowani w towarzystwie wyłącznie Izraela”. Moynihan ze swej strony określił tę deklarację jako „traktat totalitarny” i wysłał White depeszę w odpowiedzi, pytając, „jak to możliwe, że – jeśli Deklaracja była tak inspirująca, głosowaliśmy przeciwko niej, lub odwrotnie, jeśli głosowaliśmy przeciwko niej, to jak mogła być inspirująca”. Jak pisze Troy, Moynihana „doprowadzała do irytacji świadomość, że White i jej koledzy wierzyli, iż ‘ich zadaniem jako dyplomatów jest dogadywanie się z innymi dyplomatami’. Podróżowali więc, przymilali się, ugłaskiwali, tolerowali ‘najbardziej oburzające ataki na zasady, których powinni byli bronić’”.

Ta historia wzmocniła przekonanie Moynihana, że korpus dyplomatyczny USA – opisany przez Troya jako “niechętny konfliktom, pełen poczucia winy, pilnujący własnego boiska” – był niechętny i źle przygotowany do prowadzenia wojny politycznej w instytucjach międzynarodowych. Jego bardziej stanowcze podejście do zwalczania totalitaryzmu napotykało na „opór biurokratyczny i ideologiczny, szczególnie po latach 1960.” – pisze Troy. „Moynihan prowadził wojnę kulturową, szczególnie w Departamencie Stanu, gdzie widział tradycyjną ‘gładkość’ WASP zmieszaną z antagonistycznym ekstra krytycyzmem w stylu lat 1960.” – ale był to krytycyzm wobec USA, nie wobec wrogów.

Kiedy Moynihan starał się nie dopuścić, by ta deklaracja przeszła całą drogę przez kolejne instytucje ONZ, aż zamieni się w Rezolucję 3379, Departament Stanu mu w tym nie pomagał. W rzeczywistości, jak pokazuje Troy, czynnie sabotował go sekretarz stanu Henry Kissinger. Pojawienie się Moynihana zagrażało Kissingerowi – pisze Troy. „Kissinger miał status cudownego dziecka z Harvardu, olśniewającego tak biurokratów, jak dziennikarzy; nie chciał dzielić świateł rampy z innym elokwentnym intelektualistą”. Ponadto zasadnicze  i ideologiczne podejście Moynihana do polityki zagranicznej było ostrym przeciwieństwem motywowanej chęcią odprężenia strategii realisty Kissingera, który starał się raczej zaspokajać ambicje radzieckie niż sprzeciwiać się im lub je kontrować. „Na wzór klasycznej realpolitik [Kissinger] wierzył, że kraje nie mają przyjaciół, a tylko interesy” – pisze Troy, podczas gdy Moynihan uważał „że Ameryka może znaleźć ocalenie tylko pamiętając o podstawowych wartościach demokratycznych i wyrażając je w polityce zagranicznej, jak też w polityce krajowej”.

Niemniej Troy przypomina, że “ideologiczny kontratak” Moynihana popierała federacja związków zawodowych AFL-CIO oraz czołowi socjaldemokraci Ameryki, włącznie z Bayardem Rustinem, słynnym przywódcą walki o prawa obywatelskie. Choć Troy wyraźnie widzi postawę Moynihana jako zapowiedź neokonserwatyzmu, przedstawia silniejsze argumenty prezentując go jako uosobienia powojennego, antykomunistycznego Vital Center [The Vital Center: The Politics of Freedom to tytuł wydanej w 1949 roku książki znanego historyka Arthura Schlesingera, w której głosi potrzebę bronienia zasad liberalnej demokracji przeciw totalitaryzmom, tak komunizmowi, jak i faszyzmowi – M.K.] lub jako poprzednika „muskularnego liberalizmu”, który właściwie wydaje się być dziś całkowicie wytępiony na współczesnej lewicy amerykańskiej.

“Wbrew obiegowej mądrości – pisze Troy – nie wszyscy ci antykomuniści byli neokonserwatystami, którzy porzucili wartości lewicowe. Niektórzy, jak Bayard Rustin, [przywódca socjaldemokratów Carl] Gershman i przywódca związkowy Lane Kirkland pozostali postępowcami, ale byli  twardymi, niesentymentalnymi, kochającymi wolność liberałami, którzy widzieli zło czające się w komunizmie”.

Moynihan uznał zrównanie syjonizmu z rasizmem za zasadniczo totalitarną koncepcję. Rezolucja 3379 była „kłamstwem politycznym z dobrze znanego w XX wieku gatunku i mało co przewyższało ją w annałach kłamstw i zniewag” – oświadczył w pełnym oburzenia przemówieniu do Zgromadzenia Ogólnego podczas dyskusji. „Kłamstwem jest, że syjonizm jest formą rasizmu. Niepodważalną prawdą jest, że nią nie jest”. Przez zaaprobowanie rezolucji, powiedział, „ohyda… otrzymała międzynarodową aprobatę”, a Zgromadzenie Ogólne ogłosiło „symboliczną amnestię dla morderców 6 milionów Żydów europejskich”.

“Używając klasyfikacji Freedom House – pisze Troy – personel Moynihana odkrył, że 92 procent głosów ‘tak’ pochodziło z krajów, które były częściowo wolne lub były dyktaturami, podczas gdy 76 procent głosów ‘nie’ pochodziło z wolnych, liberalnych społeczeństw”.

Związek Radziecki znajduje się na śmietniku historii, ale ONZ nadal jest siedzibą ideologicznych oskarżeń, nękaną przez reżimy autorytarne i totalitarne, które starają się podważyć międzynarodowe normy praw człowieka. Przedstawiciele Chin, Kuby, Wenezueli, Rosji i Arabii Saudyjskiej siedzą w Radzie Praw Człowieka i Izrael jest oczywiście nieustannie wybierany jako obiekt wrogich, ideologicznie podbudowanych rezolucji ONZ. Choć niektóre demokracje sprzeciwiają się temu bardziej stanowczo niż inne, najbardziej widoczna i kreatywna kontrofensywa pochodzi z sektora pozarządowego, szczególnie w postaci UN Watch Hillela Neuera.

Konflikt w Syrii sugeruje, że po raz pierwszy od hiszpańskiej wojny domowej, międzynarodowemu sojuszowi sił autokratycznych udało się zdławić potencjalnie demokratyczne przekształcenia, a to z powodu uników i podziału między wiodącymi demokracjami świata. Jest to, być może, najbardziej dramatyczną oznaką, że demokracja jest w odwrocie, podważana od wewnątrz przez kryzys ekonomiczny i dysfunkcję polityczną oraz kwestionowana z zewnątrz przez coraz bardziej pewne siebie, asertywne i o olbrzymich zasobach państwa autorytarne i nieliberalne oraz organizacje pozapaństwowe.

Obecne zagrożenie jest bardziej podstępne niż było wyzwanie egzystencjalne radzieckiego komunizmu, ponieważ wyłania się ze strony zarówno państw, jak organizacji pozapaństwowych w dziedzinie społeczeństwa obywatelskiego i promuje lub reprezentuje program ideologiczny, który rozmywa i fałszuje ideę demokracji.

Pięknie napisana książka Troya ciętym językiem,  która wnikliwą analizą przypomina nam, że demokracji trzeba bronić przed jej wrogami i że obecnie potrzebuje ona tego, co Troy nazywa „modelem Moynihana – zdecydowanego przywództwa i walczącego idealizmu w polityce zagranicznej”.


Moynihan’s moment
Fathom, 29 stycznia 2014
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska (listyznaszegosadu.pl)



Od redakcji portalu „LISTY Z NASZEGO SADU”

Występując w 1975 roku na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ ambasador Moynihan mówił między innymi:





Michael Allen


Urodzony w 1964 roku amerykański komentator spraw międzynarodowych, związany z magazynem Politico, laureat wielu nagród. New York Times określi go kiedyś mianem człowieka, który budzi Biały Dom.




Original

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s